Spastyczność w przebiegu stwardnienia rozsianego (SM)

2018-08-14 15:10 lek. Tomasz Nęcki

Spastyczność może być jednym z objawów stwardnienia rozsianego i zdecydowanie powinna podlegać leczeniu. W leczeniu spastyczności w przebiegu SM stosowana jest zarówno farmakoterapia, jak i specyficzna rehabilitacja. Czasami u pacjentów wykorzystywane są również inne metody leczenia spastyczności, takie jak domięśniowe iniekcje toksyny botulinowej czy dooponowe podawanie leków przy pomocy pomp.

Spastyczność w przebiegu stwardnienia rozsianego (SM, sclerosis multiplex) to sztywności oraz nadmierne, wyjątkowo wzmożone napięcie mięśniowe, które pojawia się na skutek zaburzeń przesyłania impulsów nerwowych do mięśni.W stwardnieniu rozsianym dochodzi do demielinizacji struktur włókien nerwowych, przez co mięśnie nie otrzymują sygnałów nerwowych we właściwy sposób i ich czynność zachodzi w chaotyczny, samoistny sposób.

Spastyczność w stwardnieniu rozsianym najczęściej dotyczy kończyn dolnych. Patologia dotyczyć może różnych grup mięśniowych. W przypadku, gdy spastycznością objęte zostaną mięśni zginacze kończyn dolnych, u chorych występować może utrwalony przykurcz w stawach biodrowych i kolanowych, a oprócz tego pojawiać się mogą trudności z wyprostowaniem tych stawów. Odwrotnie jest w przypadku spastyczności mięśni prostowników kończyn dolnych – w jej przebiegu kończyny dolne pacjentów są wyprostowane, charakterystyczne jest także to, że nogi chorych układają się bardzo blisko siebie.

U chorych na SM spastyczność może być związana z rzutem choroby, ale i stawać się w końcu stanem utrwalonym. Zdarzają się również pacjenci, u których spastyczność jest nasilana na skutek pewnych zjawisk. Czynnikami, które mogą nasilać tego rodzaju problemy dotyczące funkcjonowania mięśni, bywają ekspozycja na niską temperaturę czy rozwój u pacjenta jakiejś infekcji.

Spastyczność w SM: do czego może doprowadzić?

Spastyczność przede wszystkim może doprowadzać do zaburzeń poruszania się. Związane z nią bywają również i inne zagrożenia, wśród których wymienić można (szczególnie przy braku leczenia) ryzyko wystąpienia utrwalonych przykurczów stawowych. Pacjenci doświadczający spastyczności mogą też skarżyć się na, nierzadko znacznego stopnia, dolegliwości bólowe. Kolejnym problemem, który bywa związany ze spastycznością w stwardnieniu rozsianym, jest tworzenie się u pacjentów odleżyn.

Spastyczność w SM: leczenie farmakologiczne

Celami leczenia spastyczności w SM są zwiększenie sprawności ruchowej pacjentów, zmniejszenie ryzyka wystąpienia powyżej wymienionych powikłań tego stanu, a także złagodzenie występujących u chorych dolegliwości bólowych. Spastyczność prowadzi nie tylko do problemów u doświadczającego jej pacjenta, ale i u jego otoczenia. W sytuacji, kiedy chory wymaga opieki ze strony swoich bliskich, nadmiernie sztywne mięśnie mogą na przykład utrudniać wykonywanie u niego podstawowych czynności higienicznych.

W farmakologicznym leczeniu spastyczności w SM zastosowanie znajdują preparaty z różnych grup lekowych. Obecnie najczęściej stosowanymi środkami są:

  • baklofen
  • tyzanidyna
  • benzodiazepiny (np. diazepam czy klonazepam)

Dzięki stosowaniu powyżej tych preparatów rzeczywiście możliwe jest uzyskanie poprawy w zakresie czynności mięśniowej u chorych na SM, tego typu leczenie nie jest jednak pozbawione wad. Przykładowo, podczas stosowania baklofenu czy benzodiazepin pacjenci mogą doświadczać nadmiernej senności i poczucia zmęczenia. U osób stosujących tyzanidynę mogą się z kolei pojawiać zaburzenia czynności wątroby czy nadmierna suchość w ustach. Poszczególne preparaty można stosować w monoterapii, czasami jednak – aby ograniczyć właśnie działania niepożądane leków – u pacjentów wdrażane jest leczenie np. dwoma preparatami jednocześnie (w takiej sytuacji stosuje się mniejsze niż w monoterapii dawki leków, dzięki czemu redukowane jest ryzyko występowania różnych objawów ubocznych).

Spastyczność w SM: inne metody leczenia

Obok farmakoterapii, w opanowywaniu spastyczności w SM duże znaczenie odgrywają też oddziaływania rehabilitacyjne. Regularne ćwiczenia wykonywane pod nadzorem fizjoterapeuty mogą przynieść nieocenione korzyści w łagodzeniu dolegliwości związanych ze spastycznością.

Leczenie farmakologiczne oraz rehabilitacja stanowią podstawowe metody pomocy pacjentom z SM doświadczającym spastyczności. Zastosowanie u niektórych osób znajdują jeszcze inne oddziaływania, takie jak np. iniekcje toksyny botulinowej. Podanie tego preparatu w okolice zajętych mięśni znosi wzmożone napięcie mięśniowe, należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że taki rezultat jest niestety przejściowy – efekty iniekcji toksyny botulinowej utrzymują się przez około 3 miesiące.

U pacjentów z bardzo nasiloną, uogólnioną spastycznością, wykorzystywane może być dooponowe podawanie leków. W ten sposób podawany może być fenol, który doprowadza do blokady korzeni przednich rdzenia kręgowego, i przez to lek ten znosi spastyczność na około trzy do dwunastu miesięcy. Innym przykładem dooponowego stosowania leków w SM jest całodobowe podawanie baklofenu przy pomocy specjalnych pomp.

Kolejnymi alternatywnymi metodami leczenia spastyczności SM są przejściowe lub trwałe blokady nerwowe. W pierwszym przypadku stosowane do zablokowania czynności nerwów obwodowych mogą być fenol lub alkohole, z kolei trwałe blokady nerwów uzyskuje się na drodze przycięcia korzeni przednich rdzenia kręgowego (taki zabieg stosuje się u pacjentów, u których nie przewiduje się wystąpienia poprawy w zakresie spastyczności).

Warto wiedzieć
TENA Pants

Autor: TENA - materiały prasowe

materiał partnera

Produkty TENA ProSkin zostały zaprojektowane w trosce o skórę osób starszych i po to, by wesprzeć Cię w najważniejszych aspektach dbania o skórę okolic intymnych bliskiej osoby. Bezpłatną próbkę zestawu możesz zamówić na stronie www.tena.pl

Wczesna rehabilitacja w SM - rola w leczeniu SM [wideo]

Dlaczego rehabilitacja w stwardnieniu rozsianym powinna być jak najwcześniejsza i na jakich płaszczyznach przebiega? Jaka jest rola wczesnej rehabilitacji w leczeniu SM? Na te pytania odpowiada Magdalena Fac-Skhirtladze, sekretarz generalna Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 11/2019 "Zdrowia": padaczka odczarowana, dla kogo przeszczep nerki, e-papieros - nowa plaga, cera wolna od przebarwień, porażka źródłem sukcesu, lunchbox wegetarianina. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych porad!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 11/2019

Materiał partnerski

KOMENTARZE
Ania
|

Ja choruję od 16 lat nadal pracuje,nie chodzę na obcasach,ale chodzę.od roku o kuli bo miałam wypadek jakiś palant potrącił mnie na przejściu dla pieszych,zdrowia mu życzę i jego dzieciom oraz żonie

mama
|

Dziś świat mi sie zawalił z powodu choroby córki na sm.Z kąd wziąśc siłe aby jej i jej dziecią pomagac....jak sama jestem rencistką chorą...

Kamil
|

Na Stwardnienie Rozsiane się nie umiera. Natomiast na Stwardnienie Zanikowe Boczne niestety tak.

Ja63
|

Co to znaczy "nie oddałabym córki byle komu"?

W Katowicach ,Warszawie ,Wrocławiu i innych miejscach są lekarze którzy leczą i pomagają chorym.
Mój mąż chorobę miał rozpoznaną już w1969 roku.
We Wrocławiu są świetni lekarze,dr.Ewa Gruszka leczy mojego męża ,i jak widać jest bardzo dobrym lekarzem ,że mąż jest w dobrej formie ,chodzi przy pomocy kul dopiero około dziesięć lat.
Życzę Twojej córce takiego samego dobrego lekarza ,a nie jak to napisałaś "specjalisty w swoim fachu,..
Pozdrawiam i życzę zdrowia

Marzena
|

Moja corka ma sm Katowice natomiast to miasto, w ktorym sie aktualnie leczy, a dokladniej w klinice Neuro-Care. Pracuja tam naprawde specjalisci w swoim fachu. Nie oddalabym corki przeciez byle komu, prawda?

ja
|

Napiszę kilka słów o SM, moja mama zmarła na tę chorobę w wieku 47lat, chorowała 17 lat, jej siostra młodsza też zmarła na SM, po wielu analizach doszłam do wniosku , czy ,aby przypadkiem ojcowie nie są odpowiedzialni genetycznie na przekazywanie tej choroby . Czy może ktoś się interesował tą sprawą?????

sm-ka
|

"mam SM i chodzę w obcasach,realizuję się zawodowo"... Ja też choruję 16 lat,w rym czasie skończyłam dwa kierunki studiów,założyłam rodzinę,urodziłam synka,chodziłam w obasach...zaczęłam realizowaćsię w pracy którą kocham. Ta podstępna choroba zabrała mi wszystko z dnia na dzień."sraciłam nogi" w potężnym rzucie na 3 miesiące.Straciłam obcasy,pracę,oszczędności z lat na rehabilitację. W tym chorym państwie nie ma pomocy jak się jej potrzebuje.Przez 16 lat było ok,płaciłam składki i nic nie oczekiwałam.Teraz zostałam bez środków do życia i chęci też zawodowo też nie mogę się realizować bo nadal nie wróciłam do pełnej sprawności,a ćwiczę codziennie.