- Najnowsze badania z 2024 roku ujawniają, czym jest ukryty niedosłuch i dlaczego standardowe badanie słuchu może go nie wykryć
- Problem ze zrozumieniem mowy w hałasie często nie wynika ze ściszenia dźwięku, ale z utraty zdolności słyszenia wysokich częstotliwości
- Eksperci wyjaśniają mechanizm zjawiska „słyszę, ale nie rozumiem”, wskazując na degenerację połączeń nerwowych w uchu
- Profilaktyczne badanie słuchu warto wykonać już w wieku 50-55 lat, nawet jeśli nie odczuwasz żadnych dolegliwości w ciszy
Problem ze zrozumieniem mowy w hałasie. Kiedy to objaw niedosłuchu?
Coraz częściej łapiesz się na tym, że w gwarnym lokalu prosisz znajomych o powtórzenie zdania? To nie musi być wina złej akustyki – to może być jeden z pierwszych, subtelnych sygnałów, że twój słuch zaczyna się zmieniać. Zjawisko to jest często bagatelizowane, ponieważ w cichym otoczeniu wszystko wydaje się w normie, ale właśnie trudności z wyłowieniem mowy z tła są alarmującym dzwonkiem.
Problem leży w słabnącej zdolności mózgu do selekcji dźwięków, znanej jako „efekt cocktail party”. Jak podają źródła z Cleveland Clinic, zdrowy mózg potrafi skupić się na głosie rozmówcy, ignorując brzęk sztućców i inne rozmowy. Gdy słuch się pogarsza, sygnał docierający do mózgu jest zdegradowany, a ten musi wkładać znacznie więcej wysiłku w oddzielenie ważnych informacji od hałasu, co prowadzi do zmęczenia i frustracji.
Co to jest ukryty niedosłuch? Wyjaśniamy zjawisko „słyszę, ale nie rozumiem”
Jednym z największych wyzwań w diagnostyce jest stan określany jako „ukryty niedosłuch”, który dotyka około 10-12% pacjentów zgłaszających problemy ze słuchem. Osoby te przechodzą standardowe badanie audiogramem z wynikiem prawidłowym, a mimo to skarżą się na ogromne problemy ze zrozumieniem mowy w hałaśliwych warunkach. To frustrujące zjawisko przez lata stanowiło zagadkę dla specjalistów.
Najnowsze badania, opublikowane na łamach czasopisma naukowego PMC w 2024 roku, rzucają na to nowe światło. Przyczyną nie są uszkodzone komórki słuchowe w uchu wewnętrznym, które wykrywa audiogram, lecz degeneracja połączeń nerwowych między nimi a nerwem słuchowym. Mózg otrzymuje więc sygnał, ale jest on na tyle „poszarpany” i nieprecyzyjny, że jego interpretacja w trudnych warunkach akustycznych staje się niemal niemożliwa.
Dlaczego z wiekiem mowa staje się niewyraźna? Utrata wysokich częstotliwości
Postępująca z wiekiem utrata słuchu (presbycusis) ma swoją specyfikę – najpierw atakuje zdolność słyszenia wysokich częstotliwości. To właśnie w tym zakresie dźwiękowym mieszczą się spółgłoski takie jak „s”, „f”, „sz” czy „t”, które nadają mowie klarowność i pozwalają odróżniać od siebie słowa. Dlatego często pierwszą skargą nie jest „słyszę ciszej”, ale „słyszę niewyraźnie, jakby ludzie mamrotali”.
Mechanizm ten, jak wyjaśniają eksperci w bazie danych NCBI StatPearls, zaczyna się od utraty komórek włoskowatych w ślimaku, czyli części ucha wewnętrznego. Skutkuje to tym, że mózg otrzymuje niekompletny obraz dźwiękowy, z którego musi samodzielnie „zrekonstruować” brakujące fragmenty.
Jak wykazały badania z 2024 roku opublikowane w „eLife Sciences”, ten wzmożony wysiłek słuchowy można zmierzyć, obserwując rozszerzenie źrenic podczas słuchania – mózg dosłownie pracuje na wyższych obrotach, aby nadrobić straty.
W jakim wieku zacząć badać słuch? Zalecenia i niepokojące dane z Polski
Specjaliści zalecają, aby pierwsze profilaktyczne badanie słuchu wykonać już w wieku 50-55 lat, a następnie powtarzać je regularnie co 3-5 lat. Jeśli jednak zauważasz u siebie problemy ze zrozumieniem mowy w hałasie, nie czekaj – to sygnał, by umówić się na wizytę wcześniej, nawet jeśli w ciszy nie odczuwasz żadnych problemów.
Warto wiedzieć, że wczesne wykrycie niedosłuchu ma kluczowe znaczenie, zwłaszcza w polskim kontekście. Według raportu EuroTrak z 2023 roku, wśród Polaków po 74. roku życia niedosłuch ma blisko połowa (48%), a odsetek osób korzystających z aparatów słuchowych jest jednym z najniższych w Europie.