Karezza - metoda opóźniania orgazmu i wydłużania stosunku

2018-08-16 8:37 Lena Janicka

Karezza to tantryczna sztuka przedłużania stosunku, polegająca na wykorzystywaniu różnych technik powstrzymywania orgazmu. Pozwala utrzymać oboje kochanków w fazie silnego pobudzenia, bez orgazmu i wytrysku, nawet przez ponad godzinę. Jak praktykować karezzę? Przedstawiamy praktyczne ćwiczenia, które pomogą maksymalnie opóźnić orgazm i wydłużyć stosunek.

Wyobrażacie sobie trwanie w miłosnej ekstazie przez godzinę a może i dłużej, niekończące się uczucie podniecenia ale bez irytującego napięcia czy uczucia niespełnienia? Wydawać by się mogło, że w seksie odwrotnie niż w innych sferach życia, najwięcej satysfakcji daje złapanie króliczka, ale okazuje się, że gonitwa za nim może być bardziej ekscytująca niż sam finał… Istnieją pary, które potrafią kochać się namiętnie godzinami i nie dochodzą do finału. Nie jest to jednak seks „z fajerwerkami”, poprzedzony szaleńczym zrywaniem z siebie ubrań. Te pary w ogóle się nie spieszą.

Orgazm jest dla ich sprawą drugorzędną, a wręcz końcem cudownego stanu pożądania, w jakim znajdowali się przez ponad godzinę. Kochankowie praktykujący karezzę wolą leniwy seks, oparty na doznaniach zmysłowych. Patrzą sobie w oczy, całują się, głaszczą, synchronizują oddechy, masują swoje ciała (także miejsca intymne) i subtelnie spółkują, balansując ciałami w jednym rytmie. Ich stosunek pozbawiony jest erotyzmu. Na pierwszym miejscu stawiają bowiem przyjemność duchową z obcowania z ukochaną osobą i relaks, dlatego wszelkie szarże nagle podnoszące ciśnienie nie wchodzą w grę. Utrzymanie kochanków w stanie maksymalnego pobudzenia przez długi czas ma na celu zacieśnić relację miłosną między kochankami i wzmocnić związek także poza sypialnią.

Co to jest karezza?

"Karezza" oznacza po włosku "pieszczoty". Termin ten został zapożyczony przez amerykańską ginekolog Alice Bunker Stockham, która propagowała tantryczną technikę kontrolowania wytrysku jako środek antykoncepcyjny oraz sposób na poprawienie pozycji społecznej kobiet (karezza uczyła szacunku do kobiety) i zacieśnienie więzi małżeńskich. Stockham zalecała parom bardzo długi akt płciowy bez orgazmu, podczas którego obie strony czerpią satysfakcję z utrzymywania stanu podniecenia. Proponowała przy tym dość osobliwe metody wzmacniania duchowej więzi między kochankami, jak na przykład czytanie na głos podczas stosunku filozoficznych dzieł Ralpha Waldo Emersona i erotyków Elizabeth Barrett Browning.

Dzisiaj pojęcie karezzy nieco się zawęziło i odnosi się do bardzo wydłużonego stosunku, mającego na celu jak najdłuższe utrzymanie obojga kochanków w fazie silnego pobudzenia (tzw. faza plateau), bez wytrysku nasienia u partnera i orgazmu u kobiety. Według naukowców taki stan ma o wiele bardziej korzystny wpływ na równowagę hormonalną organizmu. U osób uprawiających zwykły seks dochodzi do sporych wahań dopaminy, której poziom wzrasta wraz z podnieceniem i gwałtownie opada w momencie orgazmu. Ponieważ na dopaminowym rauszu czujemy się bosko, próbujemy jak najczęściej wprawić się w ten stan, nawet wtedy, gdy nie mamy specjalnie ochoty na seks. W ten sposób uzależniamy się od skoków dopaminy i prowokujemy organizm do jej wzmożonej produkcji. Uprawiamy więcej seksu, lecz, nadal nie jest to dla nas satysfakcjonująca ilość. Zaletą karezzy jest to, że nie powoduje zaburzenia poziomu dopaminy i pozwala uniknąć dopaminowego głodu. Seks jest wtedy mniej wyczerpujący i dający większe spełnienie.

Jak praktykować karezzę?

Zanim przystąpicie do praktykowania karezzy, powinniście do perfekcji opanować techniki opóźniania orgazmu oraz zapoznać się ze sztuką kabbazah. Tak naprawdę nie ma jednej recepty na to, jak powinno się utrzymywać stan podniecenia. Tantra jest sztuką miłości duchowej, a ta ma to do siebie, że nie podaje gotowych recept i instrukcji, a raczej pobudza do refleksji i samodzielnego formułowania wniosków. Z tego względu tantra pozostaje najtrudniejszą sztuką miłości, lecz jej opanowanie pozwala kochankom osiągnąć najwyższy stopnień wtajemniczenia ars amandi i czerpać z seksu przyjemność, jakiej nie daje żadna inna forma miłości.

Jak już wspomnieliśmy, każda para powinna wypracować własny sposób praktykowania karezzy, lecz warto zasugerować się wskazówkami mistrzów w tej niezwykłej sztuce. Doktor Kenneth Ray Stubbs, autor "Podstaw tantry", zaleca mężczyznom ćwiczenia polegające na pozostawaniu wewnątrz kobiety przez 10 minut, poruszając się tylko tyle, by utrzymać erekcję. Podczas stosunku powinni skupić się na powolnej i delikatnej penetracji. Kochankowie powinni wyrównać swoje oddechy i patrzeć sobie w oczy, by skupić się na doznaniach emocjonalnych, a nie tylko fizycznych. Kochanek może wejść w partnerkę dopiero po częściowej utracie wzwodu a następnie, dzięki płytkim pchnięciom, odzyskać erekcję. Istotną rolę w utrzymywaniu erekcji u partnera odgrywają poczynania kobiety. Powinna ona nie tyle kołysać biodrami, co skupić się na zaciskaniu mięśni Kegla wokół penisa. Przydatne będą zatem ćwiczenia mięśni Kegla i technika kabbazah. Kobieta powinna skoncentrować się na podtrzymywaniu erekcji u mężczyzny i przy okazji czerpać z tego przyjemność. Partnerka może osiągać nawet kilka orgazmów podczas stosunku, lecz mężczyzna powinien wytrwać w stanie pożądania jak najdłużej.

Klasyczna tantra zaleca odbywanie stosunku w pozycjach, w których możliwy jest kontakt wzrokowy i cielesny a także, które nie dają mężczyźnie pokusy dominacji (chodzi o ograniczenie możliwości wykonywania gwałtownych ruchów). Idealną pozycją jest pozycja yab-yum. Praktycy tantry wierzą, że w tym układzie zachodzi unikalna cyrkulacja energii między ciałami kochanków. Ich potencjały energetyczne wyrównują się, dzięki czemu możliwe jest utrzymanie stanu równowagi.

Inna pozycja, zalecana przez praktyków karezzy wygląda następująco: kobieta kładzie się na plecach i ugina nogi w kolanach. Parter kładzie się na boku prostopadle do partnerki, wsuwa się między jej uda i zakłada nogę na jej brzuch. Partnerka z kolei kładzie nogę na jego biodrze. Oboje zwracają się do siebie twarzami i kładą dłonie na nogi drugiej połówki. Partnerzy głaszczą nawzajem swoje ciała, patrzą sobie w oczy i wyrównują oddechy. Mogą wykonywać lekkie kołysania miednicą. Partner powinien płytko wsunąć członek do pochwy i zdać się od tej pory na pieszczoty partnerki. Kobieta powinna wykonywać serie długich i krótkich skurczów mięśni Kegla, zmieniając natężenia i częstotliwość uciśnięć. Penis powinien powoli twardnieć. Nie należy dopuszczać do zbytniego podniecenia mężczyzny. Jeśli kobieta poczuje, że partner jest bardzo podniecony, powinna uspokoić ruchy lub wycofać penis z pochwy i zająć się pieszczotami pozagenitalnymi. Tuż przed ejakulacją partnerka powinna wykorzystać technikę opóźniania wytrysku, polegającą na ucisku trzema największymi palcami dłoni punktu znajdującego się w zagłębieniu między moszną a odbytem. Należy uciskać tak długo, aż podniecenie znacznie opadnie.

Karezza dla początkujących

Na początek postarajcie się wytrzymać w stanie silnego pożądania przez 30 minut. Z czasem wydłużajcie swoje sesje o kolejne minuty aż dojdziecie do godziny. Wkrótce zauważycie, że doskonale potrafcie panować nad swoimi ciałami i odczytywać wzajemne potrzeby. Wasze ciała nabiorą nowej inteligencji i będą lepiej reagowały w zależności od sytuacji. Regularne praktykowanie karezzy sprawia, że mężczyźni o wiele lepiej radzą sobie ze sterowaniem swoim przyrodzeniem. Penis reaguje dokładnie tak, jak chce jego właściciel - w dowolnym momencie może twardnieć lub mięknąć, poruszać się lub pozostawać w bezruchu oraz powstrzymywać wytrysk (głównie przy udziale mięśni PC). Kobiety natomiast zauważają znaczną poprawę elastyczności mięśni Kegla i operowaniu nimi oraz o wiele łatwiej dochodzą do orgazmu, nawet wielokrotnego.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE