Jakie metody ANTYKONCEPCJI są stosowane przez Polki?

2010-07-27 15:30

O antykoncepcji większość Polek wiedzę czerpie z prasy i od koleżanek. Dopiero na trzecim miejscu wymieniany jest lekarz.

Stosunek przerywany i kalendarzyk małżeński to nadal najpopularniejsze w naszym kraju sposoby zabezpieczania się przed ciążą przez kobiety, które pozostają w stałych związkach. Nastolatki korzystają głównie z prezerwatyw. Metoda bywa nieskuteczna, ale przynajmniej chroni przed zakażeniami przenoszonymi drogą płciową.

Przeczytaj: Antykoncepcja: metody naturalne, mechaniczne, hormonalne

Polki wybierają mało skuteczne metody antykoncepcji. Jakie są tego konsekwencje?

Prof. Romuald Dębski, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii CMKP w warszawskim Szpitalu Bielańskim: Podziemie i turystyka aborcyjna... To także porzucone dzieci i stres, jaki przeżywa wiele kobiet, które obawiają się kolejnej i nieoczekiwanej ciąży. Ale obserwuje się zmianę zachowań w tej dziedzinie. Coraz więcej pań nie chce zdawać się na przypadek i wybiera bezpieczną antykoncepcję. 12 proc. kobiet, które regularnie współżyją i nie chcą być w ciąży, sięga po antykoncepcję hormonalną, ale to wciąż o wiele mniej niż w krajach Europy Zachodniej. Wkładki domaciczne stosuje ok. 3 proc., podczas gdy w Europie ponad 8 proc. Obrazu dopełniają dane zebrane przez GUS: prawie 60 proc. małżeństw w Polsce jest zawieranych z powodu ciąży. Zaledwie kilkanaście procent z nich trwa dłużej niż 1–2 lata.

Czy łatwo dostać receptę na środek antykoncepcyjny?

R.D.: Generalnie tak. Ale zdarza się, że ginekolog odmawia wystawienia takiej recepty. W dużych miastach, gdzie praktykuje wielu lekarzy, można iść do innego. Gorzej jest w małych miejscowościach, gdzie jest jeden lekarz. Jeżeli on odmówi, kobieta ma problem, bo nie zawsze może pojechać do innego miasta.

Lekarz ma prawo odmówić wystawienia recepty na antykoncepcję?

R.D.: Może tak zrobić. Ale wtedy powinien wskazać miejsce, gdzie kobieta może ją uzyskać. Co więcej, powinien sam umówić pacjentkę na wizytę. Uważam jednak, że odmawianie antykoncepcji to niedobra praktyka. Oczywiście jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo decydować o swoich wyborach. Rozumiem to i szanuję. Jednak światopogląd lekarza to jego prywatna sprawa, która nie powinna wpływać na zawodowe poczynania. Jeżeli lekarz nie chce świadczyć takich usług, mógł wybrać inną specjalizację, gdzie nie ma się do czynienia z takimi dylematami.

6 faktów na temat antykoncepcji
Problem

Daleko nam do Europy

Niecałe 40 proc. Polek zabezpiecza się przed niechcianą ciążą – tak wynika z badań przeprowadzonych w 15 krajach Europy. Najpóźniej też zaczynamy stosować środki antykoncepcyjne. Przeciętna Europejka sięga po nie, mając 18 lat, natomiast Polka dopiero po 25. roku życia. Nie oznacza to jednak, że tak długo zachowujemy wstrzemięźliwość. Zaczynamy uprawiać seks ok. 17. roku życia, ale do 25. urodzin stosujemy metody obarczone wysokim ryzykiem zajścia w ciążę.

To teoria. A jaka jest praktyka?

R.D.:  Bywa różnie. W najtrudniejszej sytuacji są nastolatki, nawet te przychodzące na wizytę z matką. Siedemnastolatka, która prosi o antykoncepcję, często dostaje burę i zrażona wychodzi z gabinetu. Lekarz uważa, że zadbał o jej morale, ale nie zastanawia się, że to i tak nie powstrzyma dziewczyny przed rozpoczęciem współżycia.

Po takiej rozmowie często na kolejną wizytę u ginekologa dziewczyna przychodzi w niechcianej ciąży. Agresywni przeciwnicy jakiejkolwiek antykoncepcji albo ci, którzy akceptują wyłącznie metody naturalne, nie myślą o konsekwencjach swojego działania. A tragedii nie brakuje.

Jeszcze więcej kontrowersji budzi tzw. tabletka po...

R.D.:  Wielu lekarzy nie akceptuje tej pigułki, uważając, że ma działanie aborcyjne. Nie akceptuje jej także Kościół, a więc też ci lekarze, którzy nie wystawiają recept na środki antykoncepcyjne. Tabletka postkoitalna przyjęta przed jajeczkowaniem działa antykoncepcyjnie. Połknięta po stosunku w czasie jajeczkowania też uniemożliwia zajście w ciążę, bo nie pozwala na zagnieżdżenie się jajeczka w macicy. Osobiście zawsze biorę pod uwagę mniejsze zło. Co jest korzystniejsze dla zdrowia kobiety:

Przeczytaj: Antykoncepcja dla zapominalskich

połknięcie tabletki czy usunięcie ciąży? Z medycznego punktu widzenia zażycie tabletki jest sto razy bezpieczniejsze niż zabieg. W niektórych krajach Europy takie środki są dostępne na stacjach benzynowych. Władze tych państw uznały, że bezpieczniej dla kobiet będzie, gdy tabletka stanie się łatwo dostępna. Nie można jej przedawkować, bo nawet połknięcie wielu pastylek skończy się co najwyżej wymiotami i biegunką. W literaturze medycznej nie opisano ani jednego przypadku zgonu po zażyciu takiej tabletki. Jest za to wiele doniesień o szkodach i zgonach spowodowanych przez leki przeciwbólowe czy zawierające kwas acetylosalicylowy, które można kupić w dowolnym sklepie spożywczym. Oczywiście tabletki postkoitalne nie mogą zastępować antykoncepcji, ale kobieta, która nie ma stałego partnera lub korzysta z niepewnych metod, powinna mieć ją w domu. Jak to się mówi – na wszelki wypadek. W moim przekonaniu nie ma w tym niczego nagannego. Jeszcze jednym argumentem „za” niech będzie i to, że w USA, gdzie tabletka jest powszechnie dostępna, o 1/5 spadła liczba zabiegów przerywania ciąży.

Czy psychicznie kobiety reagują podobnie na przerwanie ciąży i zażycie tabletki po?

R.D.:  O, nie! Przerwanie ciąży zawsze jest traumatycznym przeżyciem dla kobiety. To najgorszy z możliwych sposobów zapobiegania niechcianej ciąży. Przyjmując tabletkę, większość kobiet ma przekonanie, że zastosowała środek antykoncepcyjny, a nie poczucie, że dokonała aborcji. To zasadnicza różnica.

Jak Pan ocenia poziom wiedzy Polek na temat antykoncepcji?

R.D.:  Bywa różnie. Są kobiety, które nie mają o tym zielonego pojęcia, i takie, które wiedzą bardzo dużo. Moim zdaniem podstawową wiedzę o antykoncepcji powinni przekazać rodzice. Matka córce, a ojciec synowi. Później w proces poszerzenia i ugruntowania tej wiedzy musi włączyć się szkoła. Zresztą cały proces edukacji seksualnej powinien się rozpocząć bardzo wcześnie, może nawet w przedszkolu, aby dzieci poznały różnice między płciami, wiedziały, na jakie zachowania mogą sobie pozwolić i przed czym się chronić. Oczywiście nie chodzi tu o nauczanie technik współżycia czy zasad antykoncepcji. Ważne jest to, by w ogóle rozmawiać o seksualności, potrzebie chodzenia do ginekologa, o tym, jak należy się przygotować do pierwszej wizyty, że np. lepiej iść w spódnicy niż w spodniach, bo nie trzeba wtedy bez okrycia przechodzić na fotel. Uważam też, że rodzice powinni przekazywać dzieciom wiedzę o medycznej, zdrowotnej przeszłości rodziny. Warto wiedzieć, dlaczego umarła babcia. Często słyszę od pacjentek: „Babcia umarła ze starości”. A ile miała lat? „A, 52”. Gdybym usłyszał, że zmarła na zawał lub raka piersi, wiedziałbym, na co zwrócić uwagę, jakie badania zlecić, jaką i czy w ogóle dobrać antykoncepcję. Wracając do szkoły: zamiast opowiadać o pszczołach, lepiej mówić o rzeczach, które mają znaczenie dla przyszłości każdego z nas.

Czy to prawda, że kobieta powinna przed rozpoczęciem stosowania antykoncepcji wykonać wiele badań?

R.D.:  Wykonywanie wszystkich możliwych badań nie ma sensu. Jeżeli kobieta była w ciąży, urodziła zdrowe dziecko, a ciąża przebiegała bez komplikacji, czyli nie miała np. problemów z wątrobą (cholestaza) – zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego – można przyjąć, że nie ma przeciwwskazań do stosowania antykoncepcji hormonalnej. Ryzyko, czy raczej obciążenie organizmu związane z przyjmowaniem środków hormonalnych jest o wiele mniejsze niż w przypadku samej ciąży.

A co z kobietami, które nie rodziły?

R.D.: U tych pań sprawdza się tzw. mutację Leiden. Jest to mutacja czynnika V układu krzepnięcia, która jeżeli występuje (a dotyczy to 5 proc. kobiet), zwiększa ryzyko rozwoju choroby zakrzepowo-zatorowej. Choroba zdarza się rzadko, ale jest niezwykle groźna. Manifestuje się zakrzepowym zapaleniem żył głębokich, czego nie wolno mylić z żylakami. Może prowadzić do zatoru tętnicy płucnej oraz udarów mózgu. Te groźne choroby częściej występują u kobiet, które stosują doustną antykoncepcję.

Jak zatem należy dobrać tę idealną dla konkretnej kobiety metodę antykoncepcyjną?

R.D.:  Przede wszystkim biorąc pod uwagę stan zdrowia, ale także uwzględniając potrzeby i preferencje. W Polsce sposób antykoncepcji lub rodzaj tabletki zalecany jest pod wpływem reklamy, mody, na fali sezonowej popularności jakiegoś preparatu. Nie tak powinno być! Prawidłowe dobranie tabletki antykoncepcyjnej musi się opierać na wiedzy o jej składzie, zawartości poszczególnych hormonów oraz ich oddziaływaniu na organizm. Jeżeli nie wiem, że w pigułce jest np. gestagen, który tak i tak działa, a w drugiej drospirenon, który działa inaczej – to nie mogę właściwie dobrać tabletki. Lekarz, dobierając antykoncepcję do potrzeb i preferencji kobiety, musi się opierać na wiedzy o jej wszystkich problemach zdrowotnych oraz właściwościach składników konkretnej pigułki. Wyraźnie chcę powiedzieć, że nie ma takiego zestawu badań hormonalnych czy laboratoryjnych, z których jasno będzie wynikało, że mamy zaproponować tabletkę X lub Y.

Jakie szkody kobiecie może przynieść źle dobrana antykoncepcja?

R.D.: Pacjentka może źle tolerować nieprawidłowo dobraną antykoncepcję. Może zgłaszać częste bóle głowy, przedłużające się plamienia, spadek nastroju czy libido. Gdy nie weźmie się pod uwagę chorób pacjentki lub niedokładnie zbierze się wywiad dotyczący jej najbliższej rodziny, mogą wystąpić powikłania w postaci zakrzepicy żył.

Czyli cała nadzieja w wysokich kwalifikacjach ginekologów, ich dociekliwości i przyjaznym nastawieniu do kobiety...

R.D.:  Mam nadzieję, że takich lekarzy już jest dużo, a będzie coraz więcej. Ginekolodzy są w szczególnej, uprzywilejowanej sytuacji, bo mogą wpływać na wiele zachowań zdrowotnych kobiet. Dotyczy to nie tylko dbałości o prawidłowe funkcjonowanie układu rozrodczego. Jeżeli w ciąży kobieta miała cukrzycę, kłopoty z krążeniem, to od ginekologa powinna usłyszeć – i zazwyczaj słyszy – jak powinna dalej postępować, jaką dietę zachować itd. Wychodząc z gabinetu, kobieta powinna mieć zbadane piersi. Lekarz musi zachęcać ją do robienia cytologii, USG piersi czy mammografii, przypomnieć o konieczności wykonania raz na 10 lat kolonoskopii oraz zapytać o zdrowie... jej partnera. Oczywiście nie jestem idealistą i wiem, że nie zawsze tak się dzieje. Niektóre zachowania lekarzy powinny być wymuszane przez same kobiety. Wizyta u ginekologa nie może ograniczać się do zbadania pacjentki i wypisania recepty na środki antykoncepcyjne.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.