Co STRÓJ mówi o tobie, czyli psychologia ubioru

2011-02-03 12:08 Anna Krasuska

Strój jest jak wizytówka. Może być przejawem stanu duszy czy chwilowego nastroju, orężem w walce albo tarczą chroniącą przed światem. Przyjrzyj się temu, co masz w szafie i lepiej poznaj siebie. Zastanów się, może chciałabyś zmienić coś w swoim stroju i w... życiu.

Otwieram szafę... Staję z boku i okiem bezstronnego obserwatora przeglądam jej zawartość. Jest szara szmizjerka i granatowa marynarka, parę białych koszul i miękkich, delikatnych sweterków. Sporo starych ciuchów, których już nie noszę i kilka nowych, których jeszcze nie nosiłam (sama nie wiem dlaczego). Między granatami, szarościami i „grzecznymi” spódniczkami chowają się hipisowskie bluzki i przetarte dżinsy. Ostatnio przybyło sukienek. Np. ta zwiewna, w stylu orientalnym, ozdobiona cekinami, którą miałam na sobie tylko raz, choć „mieszka” tutaj od pół roku. O czym świadczy moja szafa? Dlaczego niektórych rzeczy nie noszę, mimo że mi się podobają, a inne wiszą bez sensu, chociaż od dawna ich nie lubię? Co mówi o mnie ta różnorodność? Może mam w duszy bałagan... a może po prostu brakuje mi stylu? Powinnam się tym cieszyć czy martwić? 
– Zdecydowanie należy się cieszyć! – uspokaja z uśmiechem psycholog Hanna Wieloch. – Nikt z nas nie jest monolitem i nie ma obowiązku wbijać się w jeden mundurek. Ważne jest to, na ile nasz styl w danym momencie współgra z tym, co jest w środku.

Strój zgodny z nastrojem

Jeśli mamy w sobie duże bogactwo, a w naszym życiu wiele się dzieje, to różnorodny styl jest z tym spójny. Chodzi o to, by ubierać się stosownie do okoliczności, ale też w zgodzie z aktualnym nastrojem. Na warsztatach poświęconych stylowi Hanna Wieloch i dr Bogna Szymkiewicz pomagają kobietom lepiej zrozumieć siebie. Poprzez zabawę z szafą uczestniczki warsztatów mają szansę poznać swoje ograniczenia i odkryć mocne strony. Jaką siebie pokazuję światu? Co mnie cieszy we własnym stylu, a co zawadza? Co chciałabym zmienić... w swoim życiu i w stroju? To pytania, na które wspólnie szukają odpowiedzi, próbując odnaleźć styl, który w danym momencie życia będzie najlepiej wspierał twórczy potencjał kobiety. Terapeutki wykorzystują w tym celu metody psychologii zorientowanej na proces. Symbolicznymi porządkami w szafie docierają ze swoimi klientkami do ich ukrytych problemów i próbują je z nimi rozwiązywać.

– Każdy z nas ma tożsamość, czyli coś, co uważa za swoje „ja”. Jakaś kobieta uważa np., że jej dominującą rolą jest rola matki i stosownie do tej roli powinna się ubierać. Inne części jej osobowości, np. kobiecość, mogą być tłumione – tłumaczy dr Bogna Szymkiewicz. – Trzeba wyciągnąć te zapomniane części i połączyć je w całość. W pracy posługujemy się metaforą. Prosimy, by panie wyobraziły sobie, że mają w swoim wnętrzu kilka postaci i każda z nich chce czegoś innego.

Ważne

Odkrywanie siebie to proces

Psychologia zorientowana na proces to metoda terapeutyczna zapoczątkowana w latach 70. przez amerykańskiego psychologa Arnolda Mindella. To jedna z terapii humanistycznych, które koncentrują się na możliwości zmiany zachowania oraz odbudowy poczucia życiowej satysfakcji i spełnienia. Jej celem jest integracja odrzuconych aspektów osobowości i wypracowanie nowych sposobów radzenia sobie z problemami. Psycholodzy zorientowani na proces wykorzystują w terapii wyobraźnię i kreatywność klienta – np. rysunek, pracę ze snem, z ciałem.

Strój mówi wiele o nas

Rozpoczyna się dialog: np. jedna część mnie mówi „musisz nosić wygodne buty”, a druga – „ale ja chcę założyć szpilki!”. Nie chodzi o to, by któraś z nich wygrała, ale o to, by docenić różne aspekty swojego „ja” i dać sobie prawo do różnorodności. Zanim jednak rozpocznie się ten wewnętrzny dialog, terapeutki proszą o wykonanie prostego ćwiczenia pod hasłem „Czyja to szafa?”. Zadanie polega na tym, by stanąć z boku i przyjrzeć się swoim ubraniom z dystansem, jak ktoś całkiem obcy.
– Kim jest osoba, która je nosi? Jak sobie ją wyobrażam? W jakim miejscu życia ta osoba się znajduje – wyjaśnia Hanna Wieloch. – Patrzę, co jest w szafie, a czego w niej brakuje. Co już mi nie pasuje, czego chciałabym się pozbyć, a co naprawdę jest „moje”. – Kiedyś jedna z uczestniczek zauważyła, że w jej szafie wiszą przede wszystkim zwiewne ubrania, jak dla księżniczki z bajki. I dalej stwierdziła: „To taka osoba, która dużo dostaje od życia, ale sama swojego życia nie kreuje”. Inna kobieta przyznała: „Stroje w mojej szafie są dla Kopciuszka, dla kogoś, kto ma przede wszystkim wyglądać skromnie i służyć innym”. I pojawia się bardzo ważne pytanie: czy one chcą pełnić wyłącznie taką rolę w życiu? Większość ubrań wybieramy, kierując się instynktem, przyjętym schematem czy pod wpływem wzorców, które tkwią w naszej podświadomości. Warto się zastanowić, dlaczego przyciągają nas takie, a nie inne rzeczy, i zadać sobie pytanie: „kto tak naprawdę mnie ubiera?”. Może partner, może mama, a może jakiś strażnik we mnie samej, który nie pozwala mi sięgać po ubrania, w jakich chciałabym się widzieć.

– Pewna pani, zawodowo osoba spełniona, na wysokim stanowisku, ubierała się jak Sierotka Marysia. W którymś momencie uświadomiła sobie, że za tym głosem wewnętrznym, ograniczającym ją w życiu, kryje się macocha, która ją wychowywała, narzuciła taki właśnie styl – wspomina Hanna Wieloch.

Strój a osobowość

Pomiędzy strojem a osobowością jest wiele zależności. Strojem wzmacniamy swoje dobre strony, komunikujemy światu, kim jesteśmy i jaki mamy humor, ale często też po prostu się za strojem chowamy. Jeśli w szafie dominują obszerne bluzy i powyciągane swetry, może to oznaczać, że ich właścicielka wycofuje się z życia, tłumi niektóre części swojej osobowości. Dlaczego to robi? – Zwykle pomiędzy tym, co jest w nas w środku, a ubiorem występuje jakiś dialog, jakieś napięcie. W czasie warsztatów próbujemy do tego napięcia dotrzeć. To, co zakładam na siebie, jest jungowską „personą”, czyli tą częścią mnie samej, którą chcę pokazać światu. Jednocześnie, jeśli świat będzie mnie tak widział, to po jakimś czasie stanie się to dla mnie potwierdzeniem, że taka właśnie jestem. Mój styl zaczyna definiować mnie samą nie tylko dla innych, ale także dla mnie. Bardzo trudno jest to zmienić – wyjaśnia dr Bogna Szymkiewicz. Zmiany zawsze zaczynamy od rewizji przekonań na swój temat. Hanna Wieloch i dr Bogna Szymkiewicz dokonują tego poprzez zabawę wyobraźnią. Każą np. zastanowić się, co najbardziej irytuje w cudzym wyglądzie. Jedna z kobiet powiedziała kiedyś, że nie lubi „takich panieneczek w różowych sukieneczkach i w butach na obcasach, takich zadowolonych z siebie lalek Barbie”. Kiedy zaczęła analizować to odczucie, okazało się, że irytujące dla niej było to, że w ogóle można być zadowolonym. Była to osoba przekonana, że należy dużo od siebie wymagać i ciągle się karać. Poczucie stanu zadowolenia bez powodu było dla niej wielkim odkryciem. Po warsztatach nie zmieniła garderoby na różowe kreacje, ale zaczęła sobie pozwalać na więcej swobody, i w życiu, i w ubiorze.

To ci się przyda

Warsztaty rozwoju osobistego

Dr Bogna Szymkiewicz i Hanna Wieloch prowadziły autorskie warsztaty „Sprzątamy w szafie” w warszawskiej fundacji Miejsce Kobiet, które pomagały kobietom odkryć własny styl w ubiorze, a jednocześnie wspierały rozwój osobisty przy użyciu środków związanych z psychologią z jednej, a modą z drugiej strony.

Zrób miejsce na nowe stroje

Świadomy przegląd szafy dostarczy nam wielu informacji. Możemy np. odkryć, że znajdują się tam rzeczy tylko na spacer z dziećmi. Gdzie indziej wiszą wyłącznie służbowe garsonki. Zadajmy sobie pytanie, czy rzeczywiście chcemy ograniczać swoje życie do jednej tylko roli? Często przechowujemy ubrania, z których już dawno „wyrosłyśmy”, wierząc w to, że jeszcze wrócimy do „swojego” rozmiaru. A może lepiej pozbyć się ich i popracować nad akceptacją siebie w nowym rozmiarze? – Robimy z naszymi paniami takie symboliczne pożegnanie starych rzeczy – wyjaśnia dr Bogna Szymkiewicz. – Prosimy, żeby w wyobraźni wyjęły je z szafy, przyjrzały się im i zdecydowały, czy chcą je wyrzucić. Potem wykonujemy rytuał: przypominamy sobie, co dobrego wydarzyło się w naszym życiu, kiedy te rzeczy nosiłyśmy, dziękujemy im i żegnamy. Dopiero teraz można zacząć coś nowego. Jakże często przechowujemy jakieś ubrania przez sentyment. One nas trzymają. Tymczasem, gdy zrobimy w życiu przestrzeń na nowe, to nowe przyjdzie. Szafa jest tu tylko metaforą, która łatwo uruchamia wyobraźnię. Tak jak baśnie. A tak na marginesie... ciekawe, że w baśniach krawczykowie i szewcy reprezentują zdolność człowieka do transformacji. Symbolizują nasz potencjał przemiany. Jeszcze raz zaglądam do swojej szafy. Już wiem, z czym na pewno się rozstanę. Od razu robi się więcej przestrzeni. Mój wzrok znów pada na sukienkę z cekinami. Wisi wciśnięta pomiędzy burym sweterkiem a granatową marynarką, jakby czekała. Jest jak intrygujący znak zapytania. Kto wie... może jutro ją założę?

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
reginamilewska
|

Mnie się wydaje, że nie chodzi tylko o elegancję, ale też o estetykę, klasę, styl. Mój facet musiał całkowicie zmienić swój wizerunek do nowej pracy - właśnie na elegencję francję, garnitury, dresscode. Jeśli ktoś jeszcze zastanawia się jaki garniak albo koszulę wybrać, gdzie i za ile, to mogę polecić Pako Lorente, bo cena jest ciekawa, a jakość zdumiewająca.

Klaudiusz Ol
|

Mówi, dużo mówi. I nie wystarczy się ubierać elegancko. Trzeba się ubierać też dobrze. Jakość od razu zdradza jak cenny dla nas jest wizerunek. Ja kupuje w pako lorente i wiem, ze wygladam dobrze. Nie wyobrazam sobie oszczedzac na np garniturze

Weronika Sieradzka
|

W odpowiedzi na komentarz poniżej trochę mówią. Wydaje mi się, że chodziło o to, że ubiorem możemy wyrażać nasza ekspresję. Mój chłopak zaczął ubierac sie elegancko. Powiem Wam tak - teraz ma zwyczajnie łatwiej. Klienci podchodzą do niego powazniej, bardziej szanują jego czas (pracuje w handlu i różnie bywało ze spotkaniami). A poza tym te rzeczy nie dość, że dobrze się prezentują i wywierają wrażenie na innych to są jeszcze bardzo jakościowe i on sam czuje sie pewniej, bo jest mu zwyczajnie wygodnie, a materiał współpacuje

Aaaaaahhh
|

Co za bzdury???!!!! Od kiedy szafa mowi coś o nas a ciuchy o naszej osobowosci? Moga mowic o braku kasy,czasu,samochodu-zeby nie zniszczyc szpilek, a nie o osobowosci-nadinyerpretacja rozpieszczonych panienek. Zasuwaj sobie w szpilkach przez miasto wyściełane kostką brukową i marznij w ładnych strojach bez auta i ogrzewania w aucie-a wmawiaja ze to zalezne od osobowosci. Niee i nie dajcie sobie dziewcznyny wmowić. I nie musicie wszystkiego kupowac-ciuchy mozna przerabiac albo niespodziewanie laczyc uzywane. Jeszcze zaraz wymysla nazwe choroby na to a potem cudowny lek?! Nie dajcie sie nabrac! Nie szata zdobi czlowieka.

Aaaaaahhh
|

Teraz tak mowisz a zobaczymy za parę lat...zresztą zawsze mozesz przerobić ubrania, mozesz im nadac taki styl: co za problem porobic dziury, oprawić i przeciągnać wstążkę przez jakis sweterek czy bluzkę ew doszyć kawałek materiału z dwóch stron i masz coś a'la gorset! Mozesz pozszywać pofarbowaną na rozne kolory koronkę z firanki. Oszczedzaj pieniążki i co parę mcy kup sobie jeden wymarzony ciuszek-nie musisz wszystkiego mieć od razu. Zaglądaj do ciuchlandów, łącz ubrania, które wydawałoby ci się -nie pasują do siebie. Jesli nie lubisz swojej figury-zrób wszystko zeby ją polubić-małymi kroczkami do celu! Nigdy nie jest za późno! Nie musizz od razu rzucać się na rygorystyczną dietę-najpierw odstaw cukier, gdy wezmie cię ochota na slodkie gryź daktyle,banany lub zjedz łyżkę miodu,slodkie napoje zastąp wodą-i tyle na poczatek wystarczy! Oraz odrobina spaceru- 20 minut dziennie jednym ciągiem wystarczy,zamiast windy uzyj schodow,zamiast czwkac na bus czy tramwaj przejdz 1 przystanek chociaż,latem jeździj rowerem i sama nie zauwazyss kiedy znikną kilogramy! Tylko nie wymagaj od siebie zbyt wiele ale badz konsekwetna-efekty nie pojawią się od razu ale lepiej sie poczujesz i poprawi ci sie chumor- podczas uprawiania sportu wytwarzają sie hormony szczescia! Pamiętaj, ze dla płci przeciwnej i tak jesteś piękna! Oni nas tak nie widzą jak my siebie postrzegamy-i nie szata zdobi czlowieka! Co nie jest bynajmniej nawołaniem do niechlujstwa ale nie dajmy się tez zwariować, nie poddawajmy się szykanom mody- piękno kobiety pochodzi przede wszystkim z jej wnętrza-z ciepła, radości, życzliwości, uśmiechu, empatii i troski o innych. Taki chlopak nie zapamięta w jakiej byłaś sukience koedy cię 1 raz zobaczył ale zapamięta Twój pogodny uśmiech ;) Spokój i życzliwość-nie rozkapryszona i zakompleksiona królewna pełna pretensji i roszczeń to jest to co przyciąga facetów i zadna kiecka tego nie zastąpi-nie dajcie sobie wmówić przez reklamy,ze wystarczy świetnie wyglądać i to wszystko załatwi. Niestety okrutna prawda tez jest taka,ze na szczupłej kobiecie wszystko ładnie leży, jednak kobiety o pełnych kształtach także są przez wielu mężczyzn pożądane. Nie dajcie sobie wmówić, że takie jakie jesteście-jesteście niekompletne. Nasze braki atrakcyjności biorą się z braku pewnosci siebie ale pewność siebie nie oznacza-dobra to jjem od dziś tonę ciastek dziennie,bo bedę sobą,bo lubię, tylko wiara w to,ze jak zechcę zrzucić 10 kg to zrobię to!

Aaaaaahhh
|

Kochana, dla calkiem sporego procenta mężczyzn jesteś najpiękniejsza, a jezeli Ty sama się źle czujesz w swoim ciele-zrób coś z tym-powoli ale do celu,małymi kroczkamii uporem oraz konsekwencją osiagniesz cel tylko uwierz w siebie a swoja surową ocenę przekuj na cel. Nigdy nie jest za późno to tylko wymówka. Zacznij od małych celów-na początek zastąp cukier miodem, później nie słódź napoi, później zaspokój chęc na słodkie bananem lub owocem-w zasadzie wystarczy,ze odstawisz cukier i pieczywo, wszystko co w proszku, słoiku i puszce (ro bardzo tania dieta),a zamiast na gotowaniu mozesz spędzac czas na spacerach i zacznij się ruszać np przejdz na piechotę parę przystanków,wwjdz po schodach zamiast windą-1 dzien bedzie najgorszy na swiecie ale potem coraz lepiej-stawiaj sobie małe cele,nie musisz od razu przebiec kilometra-rób przerwy i tyle ile mozesz,sluchaj swojego ciała.
A ubrania-to prawda są drogie-te nowe są zawsze ładne,szczegolnie umiejętnie wystawione ale wystarczą dobrze dobrane stare rzeczy lub ubrania z ciuchlandu, uzywane z internetu albo nawet nie uzywane-jest taniej. Najwazniejsze zebys ty sie czuła sexy. Zadbaj o wlosy, makijaz, paznokcie, kup sobie ładne dodatki-i juz inaczej. Sprobuj odwaznych kolorów i szali, torebek-odciągmą uwagw od figury kochana :) Jeansy i ladna bluzeczka, dobry stanik i bucik-nawet zloty i brokatowy,na ktory bys sie nigdy nie odwazyła i uwazasz go hałowaty i kiczowaty ale przykuwa uwagę,to chociaz go przymierz i zobacz jak odswierzy każdą twoją stylizację, do tego jakis wisiorek i juz jestes ładna babka. Kazda kobieta jest piękna. Naprawdę faceci nie oceniają nas az tak surowo jak my same siebie :)

Aaaaaahhh
|

Eeee masz powazny problem z utrzymaniem mysli w ryzach aby utrzymac się kontekstu-jednym slowem straszny bałagan w glowie-jak ty sobie radzisz na codzien z tym szumem? Wnioskuję z wyowiedzi,ze masz ogromne "mniemanie" o sobie, poniewaz kazde prawie zdanie tej wypowiedzi to atoreklama- w pierwszych zdaniach slychac wręcz "ochy" i "achy", a później nagle chwalisz się znajomoscią jezyka, po materiałoznawstwie i obsłudze komputera. Na pewno jestes zmysłowa i wiesz jak działac na wyobraźnię mężczyzn, zgrywasz zwięwną, delikatną, zalotną, frywolną i inteligetną-jednak może zamiast niepochamowanej pewności siebie przydałaby się odrobina pokory i dyscypliny-nie wszystko da się zastąpić ozdobnikami ochami i achami oraz zalotnym machaniem nóżką czy rączką....

Agata
|

Czytam powyższe komentarze i nie mogę się nadziwić, dlaczego Wy, kochane kobietki, skazujecie się na taki "kierat" ubraniowe - stylowy. Piszecie, ze mogłybyście ładnie wyglądać ale natura nie dała ładnej sylwetki a w portfelu pustki. Nic bardziej mylnego!!! Każda z bas jest piękna tylko nie jazda potrafi to piękno w sobie zobaczyć i je wydobyć. Jak się chce to można. Na Waszym miejscu poszłabym do stylistki. Jeśli to duży wydatek to bym sobie co miesiąc jakaś kwotę odkładała. Stylistka podpowie co nosić żeby wyglądać dobrze. Wcale nie trzeba dużych pieniędzy żeby mieć ładne ubrania. Stancje przed lustrem i uśmiechajcie się do siebie, mówcie sobie miłe rzeczy - to pierwszy krok do polubienia siebie

wrr
|

Szyj, zwyczajnie naucz sięvszyć, przerabiać

Agata781
|

Coś w tym jest...Gdyby zajrzeć do mojej szafy to wyjrzała by z niej osobowość pełna kompleksów,zahukana i zamknięta w sobie.Wielkie bluzy,porozwlekane koszulki,spodnie-to garderoba na co dzień.na szczęście od jakiegoś czasu zaczęły pojawiać się tam trochę bardziej"dopasowane"ciuszki,sukienki,spódniczki.Może kolorystyka tej nowej garderoby jeszcze nie powala ale upatruję to jako krok do przodu.
Nie jestem cudem ani urody,ani figury.Mam 37 lat i dopiero teraz odważyłam się wyrwać z utartych schematów,bo wiem że mogę i chcę.Patrząc na siebie przez pryzmat szafy wreszcie widzę że przede wszystkim trzeba chcieć zmiany ,bo nikt nie zrobi niczego za nas i nic na siłe.To nadal nie jest łatwe,czasami mam ochotę wszystko pieprznąć i wrócić do tych wszystkich utartych schematów,do tego co bezpieczne.Zaszyć się w kącie własnego pokoju i nie opuszczać go do końca świata.Ale wiem że WARTO SPRÓBOWAĆ