Przystępne kłamstwo kontra trudna prawda
Dlaczego mity medyczne i teorie spiskowe rozprzestrzeniają się szybciej niż rzetelna wiedza? Odpowiedź Urszuli Łaskawiec jest bolesna w swojej prostocie: szarlatani są po prostu lepszymi komunikatorami.
– Informacje w internecie są przystępne, wyjaśniają procesy krok po kroku. Nawet jeśli są całkowitym fake newsem, trafiają do ludzi, bo są zrozumiałe – tłumaczy CEO Medicine Up. – Lekarz w gabinecie często mówi suchym, metodycznym językiem, używając skomplikowanej nomenklatury. W efekcie pacjent szuka „tłumacza” w sieci. Jeśli nie zbudujemy mostu zaufania opartego na relacji, pacjent zawsze wybierze kogoś, kto mówi jego językiem.
Światełko w tunelu: Lekarze chcą patrzeć w twarz, nie w ekran
Choć system ochrony zdrowia kojarzy się z brakiem czasu, Urszula Łaskawiec dostrzega zmianę. Coraz więcej medyków szuka sposobów na „odczarowanie” gabinetu.
– Zgłaszają się do mnie lekarze, którzy chcą się szkolić z komunikacji. Mówią: „Dzięki technologii mam więcej czasu, ale przez lata przyzwyczaiłem się do patrzena w monitor. Jak teraz wrócić do kontaktu wzrokowego z pacjentem?”. To kluczowe wyzwanie na najbliższe lata – odciążyć lekarza technologią tak, by mógł być znów po prostu człowiekiem dla drugiego człowieka.
Strach przed wychyleniem: Kto weźmie odpowiedzialność?
Jednym z najmocniejszych punktów rozmowy była kwestia współpracy wewnątrz zespołów medycznych. Okazuje się, że to nie brak kompetencji, ale strach blokuje polską medycynę.
– Pielęgniarki czy rejestratorki często chcą zrobić więcej, mają świetną intuicję i wiedzę, ale boją się wychylić. Dlaczego? Bo jeśli coś pójdzie nie tak, konsekwencje są fatalne, a cała odpowiedzialność spada na lekarza prowadzącego lub placówkę. To sprawia, że system jest „tłamszony” odgórnie. Jeśli chcemy nowoczesnej opieki, musimy na nowo zdefiniować, gdzie kończą się kompetencje, a zaczyna odpowiedzialność, by nikt nie czuł, że podważa czyjś autorytet.
Innowacje to nie „mowa trawa”
Urszula Łaskawiec punktuje też sposób, w jaki mówi się o technologii w medycynie. Hasła takie jak „optymalizacja”, „wdrożenie” czy „cyfryzacja” dla personelu medycznego często nie znaczą nic.
– To jest „mowa trawa”. Lekarz czy pielęgniarka w codziennym biegu potrzebują konkretu: co się dla mnie zmieni? Ile czasu zyskam w ciągu dnia? Co mi to da w moim gabinecie? Dopóki nie zaczniemy mówić językiem korzyści dla konkretnych grup zawodowych, technologia pozostanie martwym narzędziem.
Człowiek w centrum – sprawdzimy za rok
Wypalenie zawodowe medyków nie bierze się z nikąd. To efekt tkwienia w środowisku, które nie sprzyja rozwojowi i dialogowi. Według Urszuli Łaskawiec, mimo postępującej cyfryzacji i AI, to „czynnik ludzki” będzie najważniejszym tematem nadchodzących miesięcy.
– Ludzie dla ludzi projektują rozwiązania i procesy. Często o tym zapominamy, rozmawiając o finansach czy procedurach. Za rok powiemy „sprawdzam” i zobaczymy, czy w dobie AI potrafiliśmy odnaleźć w tym wszystkim człowieka – podsumowuje ekspertka.