Wciskasz "drzemkę"? Oto, co ten nawyk robi z twoim ciałem

2022-11-08 14:10

Dzwoni budzik, klikasz "drzemkę" i ponownie zasypiasz? A za pięć minut sytuacja się powtarza, czasem nawet kilka razy w ciągu poranka? Nie tylko ty: badania wykazały, że podobny zwyczaj ma co druga osoba. Niestety - częste korzystanie z funkcji drzemki w telefonie może niekorzystnie odbić się na zdrowiu.

Kobieta wciska drzemkę w telefonie
Autor: GettyImages Częste korzystanie z funkcji drzemki w telefonie może niekorzystnie odbić się na zdrowiu.

Dorośli powinni spać w nocy od 7 do 9 godzin. Z danych CDC, czyli amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób wynika jednak, że we współczesnym, zabieganym świecie mało kto może sobie na taki luksus pozwolić. W USA aż 35 proc. ogólnej populacji kraju śpi zbyt krótko, czyli poniżej siedmiu godzin na dobę. 

Średnia długość snu Brytyjczyków wynosi 6 godzin i 19 minut, a 38 proc. proc. badanych nigdy przesypia pełnych ośmiu godzin. Permanentnie niedospani są również Polacy.

Nic więc dziwnego, że funkcja drzemki w telefonie jest tak kusząca i cieszy się aż taką popularnością - przymknięcie oczu choćby na kolejne pięć minut daje złudne poczucie relaksu. Tak pożądane, że - jak wynika z badania przeprowadzonego przez Oxford Academy - nawyk ten ma nawet co drugi człowiek.

Poradnik Zdrowie: higiena snu

Pobudka z drzemki uwalnia hormon stresu

Póki co nie ma zbyt wielu badań wyjaśniających procesy, jakie zachodzą w organizmie po naciśnięciu przycisku drzemki. Ale dostępne wyniki nie są bynajmniej optymistyczne.

Eksperci zajmujący się snem ostrzegają, że krótkie drzemki mogą mieć zgubny wpływ na zdrowie, odbijają się bowiem na pracy układu nerwowego i układu hormonalnego.

W ciągu nocy każdy zdrowy człowiek przechodzi przez kilka etapów snu, każdy kolejny sen jest coraz głębszy, a każdy cykl trwa średnio 90 minut. Gdy włączasz drzemkę i ponownie zapadasz w sen, organizm zaczyna uwalniać określone hormony, szykując się na kolejną fazę snu, do której jednak nie dochodzi. Pobudka po kilku minutach skutkuje nagłym uwolnieniem dużych ilości kortyzolu - hormonu stresu.

Budzimy się więc zmęczeni, zestresowani, z "ciężką głową". Zjawisko to nosi nazwę "sleep inertia" - to stan, w którym nawet po przespanej nocy odczuwamy zmęczenie, niewyspanie, mamy gorszy nastrój i słabsze zdolności intelektualne. Zazwyczaj jest przejściowy i trwa około pół godziny, badania przeprowadzone w bostońskim szpitalu Brigham and Women’s Hospital dowiodły jednak, że może trwać nawet do czterech godzin, jeśli włączymy drzemkę, wyrwani z fazy snu głębokiego lub we wczesnej fazie snu.  

Funkcja drzemki może zwiększać ryzyko chorób

Częste korzystanie z funkcji drzemki może mieć też inne następstwa, chociaż - jak podkreślają badacze - w tym zakresie konieczne są dalsze badania. Te dotychczasowe wskazują, że drzemka po przebudzeniu wiąże się ze zmianami w fizjologii snu, który w ciągu ostatniej godziny przed przebudzeniem staje się lżejszy, są również dowody na to, że u osób korzystających z tej funkcji telefonu obserwowane jest wyższe tętno spoczynkowe w ciągu nocy.

W dłuższej perspektywie może to mieć konkretne skutki: chronicznie skrócony sen i wyższe tętno w spoczynku może mieć negatywny wpływ na zdrowie, w szczególności zwiększać ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2, otyłość  i na choroby serca. - ostrzegają badacze.