Syn lekarza operował bez uprawnień. Zaskakujący wyrok sądu

2024-03-26 11:55

Do incydentu doszło w 2013 roku, a okazuje się, że nietypowa forma przeprowadzania operacji nie była uzgodniona z pacjentem. Syn jednego z chirurgów został dopuszczony do stołu operacyjnego, nie posiadając niezbędnych uprawnień. Zapadł wyrok sądu.

Syn lekarza operował bez uprawnień. Zaskakujący wyrok sądu
Autor: Fot. Getty Images

Mogłoby się wydawać, że skoro osoba bezprawnie znalazła się na sali operacyjnej, to wyrok sądu będzie jednoznaczny. Sankcja dla szpitala, lekarza, który do tego dopuścił oraz samego podmiotu, który przy tym stole stanął. Rzeczywistość okazała się nader interesująca, ponieważ ostateczne rozstrzygnięcie sprawy jest dość nietypowe.

Zdrowo Odpytani: Chirurg ortopeda rozprawia się z mitami na temat osteoporozy. "Odradzałbym dietę wegańską"

Nie miał uprawnień do operowania. Nic się nie stało?

W celu lepszego wyjaśnienia całej sprawy należy rozłożyć ją na poszczególne etapy. A zatem jeden z ordynatorów oddziału chirurgicznego zezwolił synowi na czynny udział w operacjach. Warto zaznaczyć, że ów młody człowiek był z wykształcenia fizjoterapeutą. Pacjent jednak nie otrzymał informacji na ten temat ani przed planowanym zabiegiem, ani tuż po nim. 

Ostatecznie jednak sytuacja ujrzała światło dzienne, ponieważ wytoczono proces przeciwko szpitalowi, a do pozwu dołączył się Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec. Co się okazało? Mimo wieloletniego okresu trwania procesu ostatecznie sąd uznał, że obecność fizjoterapeuty nie przyczyniła się do uszczerbku na zdrowiu i życiu pacjenta. A zatem oddalono powództwo w zakresie ewentualnego pogorszenia stanu zdrowia operowanej osoby.

Odszkodowanie i koszty procesu. Kto zyska, kto straci?

Kolejną kwestią są koszty. Otóż sąd uznał, że udział studenta w operacji jest zawinionym naruszeniem praw pacjenta. A zatem z tego tytułu choremu należy się zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. złotych. Brzmi całkiem rozsądnie. Niemniej tu zaczyna się problem. Otóż wcześniej sąd obciążył pacjenta kosztami sądowymi w wysokości 26.157,73 zł oraz kosztami procesu w kwocie 3.617 zł, co łącznie daje 29.774,73 zł. 

Łatwo zatem policzyć, że przyznane zadośćuczynienie za naruszenie praw pacjenta nie pozwoli nawet pokryć wymienionych kosztów, a co dopiero stanowić formę rekompensaty w związku z sytuacją, która miała miejsce podczas operacji. 

Co więcej, okazuje się, że Rzecznik Praw Pacjenta zwrócił się do wszystkich Prezesów Sądów Apelacyjnych i Okręgowych, aby kwestia kosztów sądowych była rozpatrywana na korzyść pacjenta. Powołał się on na art. 102 Kodeksu postępowania cywilnego, który stanowi, że w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami. 

Podkreślił także, że kwestia ewentualnych błędów medycznych jest mocno skomplikowana zwłaszcza w kontekście postępowania dowodowego, czy wykazania związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zdarzeniem a szkodą na zdrowiu. 

Ostatecznie Rzecznik Praw Pacjenta nie zgodził się z ww. decyzją sądu i zaskarżył postanowienie o kosztach do sądu wyższej instancji. Pozostało czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki