Skarżyła się na ból pleców. Myślała, że to okres, prawda była jednak o wiele gorsza

2023-05-10 10:32

Młoda mama dwójki dzieci, 34-letnia Melinda odczuwała bardzo silny ból w okolicach pleców, który pojawiał się raz w miesiącu. To był na tyle ogromny dyskomfort, że utrudniał jej codzienne funkcjonowanie. Dolegliwość, z którą się zmagała, rzuciła na karb menstruacji. Niestety, tak dawał o sobie znać agresywny nowotwór.

Melinda
Autor: Instagram: melmole321 Skarżyła się ból pleców. Myślała, że to okres, prawda była jednak o wiele gorsza

Myślała, że to ból menstruacyjny

Od dłuższego czasu 34-letnia Melinda, pochodzącą z Australii, narzekała na bardzo intensywny i uciążliwy ból pleców, który towarzyszył jej przy okresie. Na początku ten objaw przypisała menstruacji. Musiała przyjmować coraz silniejsze leki przeciwbólowe, by choć na chwile uśmierzyć ból i móc jakoś normalnie funkcjonować. Pewnej nocy dostała tak silnego ataku, że jej mąż musiał zadzwonić po kartkę. Nie była w stanie nawet wstać z łóżka.

- O godzinie 23:00 czułam najgorszy ból w moim życiu. Było tak źle, że błagałam męża, żeby mnie zabił, gdy czekaliśmy na karetkę – wyznała w rozmowie dla portalu 7News.

Kobieta pod opieką ratowników medycznych została zabrana do szpitala. Wykonano jej badania, z których wyszło, że źródłem jej dolegliwości i złego samopoczucia są guzy zlokalizowane na jajnikach. Wstępne lekarze podejrzewali u niej raka jajnika w zaawansowanym stadium.

Jaki nowotwór zwiastuje krwawienie z odbytu?

Usłyszała druzgocącą diagnozę

34-latkę skierowano jeszcze na bardziej specjalistyczne badania. Dzięki nim rozpoznano u niej naczyniakomięsaka tzw. nowotwór złośliwy, który wywodzi się ze śródbłonka naczyń krwionośnych. Może rozwinąć się w dowolnej części ciała, lecz najczęściej atakuje skórę, szczególnie głowy i szyi. Symptomy tej choroby różnią się w zależności od dotkniętego obszaru.

Melinda relacjonowała na bieżąco przebieg swojej choroby oraz etapy leczenia za pośrednictwem mediów społecznościowych. Publikowała m.in. posty, które miały pomóc innym osobom pomóc oswoić się z chorobą nowotworową. Kobieta została przez terapię onkologiczną na dłuższy czas rozdzielona z mężem i dwójką małych dzieci.

"Czeka na mnie walka"

Naczyniakomięsaki są najczęściej diagnozowanie, gdy już są zaawansowane. Niestety, tak było w przypadku Melindy. Nie mogła zostać operowana ze względu na to, że nowotwór był w zbyt zaawansowany stadium. Przeszła intensywną chemioterapię, lecz nie przyniosła ona pożądanych efektów. Lekarze przedstawili jej bardzo złe rokowania. Objęta została opieką paliatywną, dzięki której mogła odpocząć po długiej walce z chorobą. W tym czasie mogła też przygotować swoje dzieci na najgorsze.

- Musiałam mu powiedzieć, że mama nie zawsze może być przy nim i że tatuś i babcia zaopiekują się nim, ale mama zawsze będzie w jego sercu – mówiła Melinda.

Ponad miesiąc temu 34-latka opublikowała wpis na Instagramie, że "nadszedł czas, aby wstać z kurzu i walczyć dalej". Jak dodała, "czeka na mnie walka, a ja jeszcze nie skończyłam". W ubiegłym tygodniu australijskie media i rodzina przekazały smutną informację o śmierci Melindy.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki