Radioterapia serca pomoże w leczeniu arytmii? Badacze: "Wyzwala pewne geny"

2021-10-14 12:05

Częstoskurcz komorowy to groźna arytmia i stosunkowo częsta przyczyna śmierci u osób chorujących na serce. Stosowane metody leczenia nie zawsze dają spodziewane efekty. Niedawne badanie sugeruje jednak, że w leczeniu częstoskurczu komorowego przydatna może okazać się nieinwazyjna radioterapia serca, na skutek której dochodzi do ekspresji genów mogących poprawić przewodnictwo elektryczne w uszkodzonej tkance serca.

Częstoskurcz komorowy to jedno z zaburzeń rytmu serca. Polega na tym, że serce pracuje zbyt szybko i nieprawidłowo, a impulsy, które pobudzają mięsień sercowy do skurczu są tworzone nie w węźle zatokowym, lecz w obrębie mięśniówki komór serca. Dolegliwość tę leczy się w zależności od stanu pacjenta oraz choroby,  która wywołuje to zaburzenie rytmu.

Stosowane są zarówno leki, jak i metody inwazyjne, np. wszczepienie ICD (kardiowertera-defibrylatora) lub ablacja cewnikiem emitującym prąd o wysokiej częstotliwości radiowej. Ta druga procedura polega na wprowadzeniu do żyły lub tętnicy cewników, a następnie poprowadzenie ich do serca, gdzie niszczą uszkodzoną tkankę za pomocą energii prądu o częstotliwości radiowej.

W efekcie tego zabiegu na tkance serca tworzy się niewielka blizna, której zadaniem jest powstrzymanie przewodzenia nieprawidłowych impulsów elektrycznych w sercu.

Poradnik Zdrowie: kiedy iść do kardiologa?

Zabieg ten jest jednak dość inwazyjny i nie u każdego chorego może być zastosowany. U takich osób być może znajdzie zastosowanie inna metoda - radioterapia serca, która polega na jednorazowym podaniu wysokiej dawki promieniowania jonizującego bezpośrednio w miejscu, w którym tworzy się arytmia.

Naukowcy z Washington University School of Medicine w St. Louis w USA przeprowadzili serię eksperymentów na tkance sercowej ludzi i myszy. Zauważyli, że u czterech osób poddanych radioterapii serca w celu leczenia arytmii doszło do poprawy w ciągu 6 miesięcy od zabiegu - u osób tych nie wystąpił jednak znaczący rozrost tkanki bliznowatej w miejscu poddanym radioterapii.

W kolejnym kroku badacze przeprowadzili więc sekwencjonowanie RNA w tkance serca myszy poddanych radioterapii i odkryli, że procedura ta aktywowała geny odpowiedzialne za określoną ścieżkę sygnałową, która kontroluje system przewodzenia elektrycznego serca - dotychczas sądzono, że geny te są aktywne tylko podczas wczesnych stadiów rozwoju serca.

W dalszych eksperymentach prowadzonych na myszach badacze wykazali, że radioterapia serca daje efekty nawet przy niskich dawkach co ich zdaniem może świadczyć o tym, że metoda ta będzie mogła być stosowana w praktyce klinicznej u osób, u których nie można zastosować inwazyjnej ablacji. Konieczne są jednak dalsze badania, które dokładnie określą zarówno mechanizm działania tej metody, jak i właściwe dawki promieniowania.

Źródło:

https://www.nature.com/articles/s41467-021-25730-0

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.