Nie tylko COVID powoduje utratę węchu. Sezon na chore zatoki trwa

2021-09-23 14:13

W sytuacji pandemicznej, kiedy utracie węchu towarzyszy ból głowy w pierwszej chwili myślimy o zakażeniu koronawirusem. Ale nie tylko COVID-19 powoduje problemy z węchem. Zapalenie zatok także może dawać takie symptomy. Według danych PubMedu aż 20 proc. dorosłej populacji cierpi na różnego rodzaju problemy z zatokami.

Spis treści

  1. Co piąta osoba w Polsce choruje na przewlekłe zapalenie zatok
  2. Wpływ pandemii COVID-19 na choroby zatok
  3. Jak wyleczyć przewlekłe zapalenie zatok?
  4. Jak wygląda zabieg endoskopowy?

Co piąta osoba w Polsce choruje na przewlekłe zapalenie zatok

Z danych kliniki Medicus Clinic wynika, że w Polsce co trzecia osoba miała ostre zapalenie zatok, a co piąta choruje na przewlekłe zapalenie zatok. Ta uciążliwa i przede wszystkim bolesna dolegliwość nasila się szczególnie w okresie jesiennym, kiedy pleśnie i grzyby zaczynają zarodnikować.

Dr n. med. Aleksandra Sztuka-Banel tłumaczy, że właśnie jesienią „zarodnikują grzyby jesienne. Zarodnikuje Aspergillus. Dodatkowo zimą zwiększa się ilość roztoczy kurzu”. - Występują one oczywiście cały rok, ale kiedy włączymy centralne ogrzewanie, wówczas ekspozycja na nie się zwiększa. Jeśli zatem wyjechaliśmy na wakacje, zmieniliśmy miejsce pobytu, klimat i uciekliśmy z takiego środowiska alergenów, nie oznacza to, że jesteśmy zdrowi. Po prostu minęły objawy, jednak problem z zatokami pozostał – mówi ekspertka.

Skutki nieleczonych zatok

Wpływ pandemii COVID-19 na choroby zatok

Objawy infekcji zatok są bardzo podobne do objawów covidowych. W efekcie tego pacjenci chorujący na zatoki sezonowo często nie kojarzą utraty węchu lub bólu głowy z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.

W wyniku izolacji część osób na pewno się uodporniła, zwłaszcza dzieci, u których główną przyczyną problemów zatokowych są przerośnięte migdałki gardłowe (tzw. trzeci migdał) bądź alergie. W wyniku izolacji i ograniczenia kontaktu z rówieśnikami najmłodsi rzadziej zarażają się infekcjami, więc w ich przypadku sytuacja uległa poprawie.

Wiąże się to ściśle ze zmniejszoną liczbą wskazań do zabiegu adenotomii, czyli usunięcia trzeciego migdałka. Ze względu na niewielki kontakt z patogenami, migdałki często same się obkurczają.

Z dorosłymi już nie jest tak kolorowo. Jeżeli w wyniku pandemii ograniczyliśmy aktywność fizyczną i mieliśmy dużą ilość stresu, to mogło wpłynąć na osłabienie naszej odporności. Stres i zdenerwowanie zwiększa prawdopodobieństwo infekcji, również zatok.

Jak wyleczyć przewlekłe zapalenie zatok?

Wiele wad może zniwelować plastyka przegrody nosowej. Celem zabiegu jest udrożnienia ujścia zatok. Tym sposobem można pozbyć się polipów w ujściach zatok albo wady anatomicznej, czyli na przykład krzywej przegrody.

Ujście zatok może blokować także alergia, która powoduje przewlekłe zapalenie zatok na tle alergicznym. Jeśli podejrzewamy u siebie ten typ dolegliwości warto zrobić testy alergiczne, który odkryją co wywołuje uczulenie.

Jeżeli okaże się, że mimo zastosowania różnego rodzaju terapii leczenie nie jest skuteczne i pacjent nadal ma objawy, wtedy stosuje się bardziej radykalne metody.

- Chodzi o zabiegi operacyjne zatok i tutaj leczeniem z wyboru jest operacja endoskopowa funkcjonalna zatok FESS pod kontrolą kamerki endoskopu. Wprowadzamy go do nosa i pod kontrolą wzroku odpowiednimi narzędziami usuwamy to, co zbędne w ujściach zatok, czyli np. polipy, pogrubienie śluzówki i następnie przechodzimy do ujść zatok, udrażniamy je. Celem tego zabiegu, oprócz oczyszczenia patologicznych struktur takich jak polipy, pogrubienia śluzówki, biofilmy bakteryjne, jest przede wszystkim doprowadzenie do upowietrznienia zatok, czyli poszerzenia naturalnych ujść, aby dostęp powietrza do zatok był prawidłowy. Jeżeli zatoka jest dobrze upowietrzniona, może ulec samouleczeniu. Takie ma zdolności regeneracyjne – mówi dr n. med. Aleksandra Sztuka-Banel.

Jak wygląda zabieg endoskopowy?

Zabiegi endoskopowe przeprowadza się po wykonaniu tomografii komputerowej zatok. W większości przypadków leczenie pacjenta jest w 100 proc. skuteczne.

- Dzięki niej możemy stworzyć pewnego rodzaju mapę, abyśmy dokładnie znali anatomię pacjenta, wiedzieli, jak się poruszać w ujściach zatok, znali każdy element struktury zatok, aby podczas zabiegu nie było żadnych błędów i utrudnień. Czasem jednak występują trudności anatomiczne, np. bardzo wąskie zachyłki czołowe, mamy trudności w dojściu, wtedy posługujemy się nawigacją elektromagnetyczną – dodaje dr n. med. Aleksandra Sztuka-Banel.

Materiały prasowe

O autorze
Patrycja Pupiec
Współpracowała z agencjami marketingowymi, tworząc dla nich wartościowe treści. Od wielu lat związana z organizacjami charytatywnymi, gdzie działa na rzecz najbardziej potrzebujących. Specjalizuje się w tematyce ochrony zdrowia i psychologii. Interesuje się sportem oraz naukowymi odkryciami, zwłaszcza tymi dotyczącymi medycyny. Prywatnie miłośniczka zwierząt, pieszych wędrówek i twórczości Edwarda Stachury.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.