Dobrowolna kwarantanna - na czym polega? Co na to pracodawcy?

2020-10-16 11:19 Monika Ochnik

Dobrowolna kwarantanna to pojęcie nowe, bo i problem jest nowy. W związku z rosnącą liczbą zachorowań na COVID-19 rośnie też liczba osób, które chciałyby dobrowolnie poddać się kwarantannie, gdyż z różnych powodów nie chcą lub nie mogą odbyć jej oficjalnie. Na czym polega dobrowolna kwarantanna i jak reagują na nią pracodawcy?

Temat dobrowolnej kwarantanny poruszyła ostatnio "Rzeczpospolita". Według niej liczba osób chcących dobrowolnie poddać się kwarantannie wciąż rośnie. Na czym to dokładnie polega?

O dobrowolnej kwarantannie możemy mówić wtedy, gdy dana osoba przypuszcza, że miała kontakt z zakażonym koronawirusem i na wszelki wypadek woli zostać w domu, by nie zarazić swoich współpracowników w miejscu pracy lub współpasażerów w komunikacji miejskiej, gdyby się jednak okazało, że ona też jest chora. Trzeba przyznać, że to bardzo słuszne podejście z punktu widzenia odpowiedzialności społecznej w obliczy epidemii. Zwłaszcza że obowiązujący chaos i luki w systemie sprawiają, że odbycie oficjalnej kwarantanny (czyli otrzymanie decyzji inspektora sanepidu o skierowaniu na kwarantannę) nie jest wcale łatwe.

W całej Polsce słychać o absurdach z tym związanych. Po pierwsze, dodzwonienie się do sanepidu graniczy zazwyczaj z cudem - nie udaje się to nawet dyrektorom szkół, a co mówić szarym obywatelom. Po drugie, ciągnące się procedury, braki kadrowe w sanepidzie i zwykłe przepracowanie personelu sprawiają, że osoby, które rzeczywiście powinny przejść urzędową kwarantannę, gdyż miały kontakt z zakażonym, giną w odmętach systemu. Sanepid zgłasza się do nich z dużym opóźnieniem (czasem nawet dwutygodniowym), a czasem nawet wcale. 

Jest też inny powód, dlaczego niektóre osoby nie chcą przechodzić oficjalnej ścieżki, jeśli chodzi o kwarantannę. Jak czytamy w "Rzeczpospolitej": "Taka urzędowa kwarantanna oznacza wiele ograniczeń związanych z obowiązkiem pozostania w domu czy objęciem kwarantanną pozostałych członków rodziny". Dlatego niektórzy wybierają ścieżkę nieoficjalną dla dobra swojego i otoczenia.

Pół biedy, jeśli osoba, która chciałaby odbyć dobrowolną kwaranatnnę, ma możliwość pracy zdalnej i wyrozumiałego pracodawcę, który ze zrozumieniem podchodzi do takich przypadków i ma na uwadze zdrowie całego zespołu. Wtedy zachowuje prawo do normalnego wynagrodzenia.

Niestety nie wszyscy są w tak dobrej sytuacji. Jak donosi "Rzeczpospolita, taką możliwość ma jednak tylko część społeczeństwa, większość z 12 mln osób zatrudnionych na etatach musi świadczyć swoją pracę w konkretnym miejscu. Co wtedy? Przepisy są nieubłagane: "Jeśli pracownik nie świadczy pracy, bo sam podjął taką decyzję w związku z ryzykiem zakażenia koronawirusem, to moim zdaniem nie ma podstaw do wypłaty mu wynagrodzenia" – komentuje sprawę mec. Mierzwa z kancelarii DZP.

Czytaj też:

40 dni uwięzienie na kwarantannie. Dziadek z koronawirusem nie może brać chemioterapii

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE