Część pacjentów chorych na raka wątroby bez dostępu do nowoczesnej terapii

2022-01-25 13:53

Pacjenci chorujący na zaawansowanego nieoperacyjnego raka wątrobowokomórkowego nie mają możliwości leczenia za pomocą skutecznej terapii, mimo że ta jest dobrze znana i dostępna w innych krajach Unii Europejskiej – alarmują eksperci i sami chorzy. Terapia skojarzona u części pacjentów pozwala na całkowitą remisję nowotworu, a u pozostałych znacząco wydłuża czas przeżycia. Chociaż jest ona rekomendowana zarówno przez polskich, jak i światowych ekspertów, to jednak nie uwzględnia jej najnowsza, styczniowa lista refundacyjna.

 Część pacjentów chorych na raka wątroby bez dostępu do nowoczesnej terapii
Autor: Getty Images

Spis treści

  1. Na czym polega skuteczna terapia HCC
  2. Brak dostępu do leczenia to igranie z ludzkim życiem
  3. Kilkaset osób bez nadziei na przyszłość
Co szkodzi wątrobie?

Pacjenci chorujący na zaawansowanego nieresekcyjnego raka wątrobowokomórkowego są w szczególnie trudnym położeniu. Nowotwór ten ma bowiem wyjątkowo niekorzystne rokowania z powodu dużej śmiertelności i jednego z najniższych wskaźników przeżycia pięcioletniego w porównaniu z innymi rodzajami nowotworów.

Obecnie w Polsce chorzy z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym bez przerzutów pozawątrobowych leczeni są suboptymalnie w pierwszej linii lekiem, który był standardem postępowania od 2008 r. W jeszcze gorszej sytuacji są osoby, u których zdiagnozowano zmiany pozawątrobowe – one nie mają dostępu do żadnej opcji leczenia. Mimo, że stan ogólny ich zdrowia pozwala na wdrożenie terapii, w programie lekowym nie przewidziano takiej możliwości.

Na czym polega skuteczna terapia HCC

Wynalezienie skutecznej strategii leczenia zaawansowanego raka wątrobowokomórkowego (HCC) zajęło naukowcom aż 12 lat. Terapia skojarzona z zastosowaniem ewacyzumabu i atezolizumabu, leków dobrze znanych i z powodzeniem stosowanych w innych wskazaniach, uznana została za terapię przełomową. U niemal 10 proc. pacjentów obserwowano całkowitą remisję nowotworu, u pozostałych zaś – znaczące wydłużenie czasu przeżycia.

Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej przyznało nowej terapii maksymalną liczbę punktów – 5 w skali NCBS, co oznacza, że powinna być niezwłocznie dostępna dla pacjentów. Terapia ta od 2020 r jest stosowana w większości krajów Unii Europejskiej. Jako leczenie pierwszej linii rekomendują ją zarówno Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO), jak i polscy eksperci kliniczni.

Brak dostępu do leczenia to igranie z ludzkim życiem

Polscy pacjenci wciąż jednak mają dostęp jedynie do monoterapii. – W Polsce mamy do czynienia z paradoksem, jeśli chodzi o pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym. Albo leczy się ich lekiem starej generacji, przynoszącym gorsze efekty, co jest niezgodne z aktualnymi wytycznymi zarówno światowymi jak i polskimi, albo nie leczy się ich wcale, gdyż nie kwalifikują się do programu lekowego – zwraca uwagę Barbara Pepke, prezes Fundacji Gwiazda Nadziei.

- Mimo zapewnień Ministerstwa Zdrowia, że onkologia jest jednym z priorytetów obecnie prowadzonej polityki zdrowotnej, rak wątrobowokomórkowy jest nadal białą plamą na mapie onkologicznej w Polsce. Łatanie dziury poprzez udostępnienie pacjentom przestarzałej terapii, podczas gdy wiemy, że istnieje skuteczniejsza jest po prostu igraniem z ludzkim życiem. Pacjenci z rakiem wątrobowokomórkowym mówią o strachu, bezsilności i złości na system ochrony zdrowia, który pozostawił ich zdanych na samych siebie w walce ze śmiertelną chorobą. Czują złość, bo przez lata żyli nie wiedząc, że są zakażeni wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), który doprowadził do marskości wątroby, a następnie do rozwoju agresywnego nowotworu. Gdyby wprowadzono systemowe testowanie na obecność tego wirusa, prawdopodobnie nie musieliby teraz toczyć nierównej walki z nowotworem, najczęściej wykrywanym w zaawansowanym już stadium. Śladem pacjentów z innych krajów chcą otrzymać dostęp do nowoczesnej terapii optymalnej, dającej im największe szanse na wyleczenie lub wydłużenie życia – dodaje Barbara Pepke.

Kilkaset osób bez nadziei na przyszłość

Walka toczy się o niemal 300 ludzkich żyć – tyle osób w ciągu roku mogłoby skorzystać z nowej immunoterapii. Zarówno pacjenci i ich bliscy, jak i sami lekarze mają nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia na kolejnej liście refundacyjnej uwzględni nowy standard leczenia w raku wątrobowokomórkowym, z którego korzystają już pacjenci m. in. w Austrii, Słowenii, Niemczech, Danii, czy Wielkiej Brytanii.

– Niestety program terapeutyczny leczenie raka wątrobowokomórkowego ma dosyć duże ograniczenia. Przede wszystkim ze względu na zawężone kryteria kwalifikacji i brak możliwości leczenia pacjentów ze zmianami pozawątrobowymi. A także na brak możliwości wyboru leku w pierwszej linii terapii, ponieważ są już zarejestrowane leki o wyższej skuteczności niż ten jedyny dostępny w programie lekowym. Nie są one niestety refundowane w Polsce – wyjaśnia dr hab. n. med. Ewa Janczewska, specjalista chorób zakaźnych, hepatolog, z Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bytomiu i ID Clinic w Mysłowicach.

– Nie ulega wątpliwości, że leczenie od samego początku skuteczniejszym lekiem nowej generacji jest dużo lepszym rozwiązaniem niż zastosowanie suboptymalnej terapii. Połączenie immunoterapii z leczeniem antyangiogennym po raz pierwszy w historii przyczyniło się do całkowitej remisji choroby u prawie 10% pacjentów, a u pozostałych pozwoliło na wydłużenie czasu przeżycia. Dlatego zarówno my – środowisko medyczne, jak i nasi pacjenci czekamy z niecierpliwością i nadzieją na decyzję Ministerstwa Zdrowia o objęciu refundacją nowego standardu leczenia pacjentów z zaawansowanym lub nieresekcyjnym nowotworem wątrobowokomórkowym  –  dodaje dr hab. n. med. Ewa Janczewska.