Chciał tylko zdezynfekować ręce. Teraz ma poparzony policzek

2021-12-02 15:16

5-latek wrócił z przedszkola z poparzonym policzkiem. Jak poinformował portal „Dziennik Wschodni”, prysnął mu w twarz płyn do dezynfekcji rąk z dystrybutora. W sprawę zaangażowała się policja i sanepid.

Chciał tylko zdezynfekować ręce. Teraz ma poparzony policzek
Autor: Getty Images

Chłopiec uczęszczał do przedszkola, które mieści się w tym samym budynku co szkoła podstawowa w Rozkopaczewie (powiat lubartowski). Przed wejściem do szkolnego autobusu 5-letni Mikołaj użył płynu do dezynfekcji rąk, który przez przypadek prysnął mu w twarz. Teraz ma poparzony policzek. Do zdarzenia doszło w poniedziałek (29.11.).

Przerażona mama Anna Sulowska zawiozła chłopca na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. Lekarz stwierdził, że dziecko ma poparzenie drugiego stopnia. Anna Sulowska powiedziała w rozmowie z portalem „Dziennik Wschodni”, że „być może będzie konieczny przeszczep skóry”.

Obecnie 5-latek jest pod opieką lekarzy z poradni przyszpitalnej. Mama chłopca zawiadomiła o tym zdarzeniu sanepid i policję. Aby wyjaśnić zaistniałą sytuację, pojechała do szkoły. Przy okazji zrobiła też zdjęcie pojemnika. Jak zrelacjonowała, „na etykiecie było napisane, że to płyn do dezynfekcji powierzchni”. – Tak naprawdę nie wiadomo, co tam było, skoro tak mocno poparzyło skórę – stwierdziła Anna Sulowska w wywiadzie dla portalu „Dziennik Wschodni”.

Poradnik Zdrowie: różnica między COVID-19 a przeziębieniem i grypą

Jeden z pojemników był uszkodzony

Głos zabrała dyrektorka Szkoły Podstawowej w Rozkopaczewie Anna Czubacka, wyjaśniając, że w poniedziałek faktycznie jeden z pojemników był uszkodzony i „w związku z tym pani sprzątająca użyła pojemnika po płynie do dezynfekcji powierzchni i napełniła go tym do rąk”. Pracownica zapewniła, że wcześniej dobrze umyła go przegotowaną wodą. Dyrektorka szkoły przekazała, że wpisała jej do akt upomnienie.

Po tym zdarzeniu pojemnik został od razu wymieniony. Jak powiedziała Anna Czubacka, placówka „przestrzega procedur dotyczących bezpieczeństwa i korzysta ze środków do dezynfekcji, które dostała z Ministerstwa Edukacji i Nauki”.

Policja bada okoliczności zdarzenia

Pracownicy z Wojewódzkiego Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej przeprowadzili kontrolę w szkole. Nie odnotowano nieprawidłowości. W dystrybutorze znajdował się prawidłowy płyn do dezynfekcji rąk.

Sprawę bada również policja, która wszczęła czynności sprawdzające w kierunku narażenia człowieka na niebezpieczeństwo.

Sonda
Jak często stosujesz żel antybakteryjny lub inny płyn do dezynfekcji?