Demencja dotyka ponad 57 mln osób na świecie, a do 2050 roku liczba ta może wzrosnąć niemal trzykrotnie. W 2024 roku międzynarodowy zespół badaczy i klinicystów powołany przez czasopismo naukowe „The Lancet” do okresowego przeglądu wiedzy o zapobieganiu demencji, jej leczeniu i opiece nad chorymi wskazał 14 czynników ryzyka. Wiele z nich można ograniczyć, ponieważ obejmują między innymi palenie tytoniu, otyłość, nadużywanie alkoholu, brak aktywności fizycznej, nadciśnienie oraz wysoki poziom cholesterolu.
Jak zmniejszyć ryzyko demencji? Wiele zależy od 14 czynników
Zespół ocenił, że działanie na te czynniki mogłoby zapobiec lub opóźnić około połowę wszystkich przypadków demencji na świecie. - Demencja dotyka ponad 57 milionów ludzi na całym świecie, a liczba ta ma się niemal potroić do 2050 roku - mówi Mario Siervo, członek zespołu badawczego. - Około połowa wszystkich przypadków jest związana z modyfikowalnymi czynnikami ryzyka, więc istnieje realna możliwość ograniczenia zagrożenia, jednak wiele osób nadal uważa, że nic nie da się zrobić. Znalezienie skutecznych sposobów na zmianę tego przekonania jest jedną z największych szans w badaniach nad demencją - dodaje. Nowa analiza opublikowana w „The Lancet Healthy Longevity” sprawdza, czy obecne działania zdrowia publicznego rzeczywiście skłaniają ludzi do trwałej zmiany zachowania.
Profilaktyka demencji w ośmiu krajach. Kampanie docierają szeroko, ale słabo zmieniają nawyki
Naukowcy przeanalizowali programy i kampanie prowadzone w ośmiu krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych, Australii, Belgii, Chinach i Danii. Wszystkie koncentrowały się na ograniczaniu ryzyka demencji i informowaniu o sposobach jej zapobiegania. Część działań opierała się na przekazie w mediach masowych, inne obejmowały kursy internetowe, programy edukacyjne, inicjatywy lokalne oraz indywidualne profile ryzyka. - Większość badań nad profilaktyką koncentrowała się na pojedynczej osobie, co jest wartościowe, ale kosztowne i trudne do zastosowania na dużą skalę - wyjaśnia Siervo. - Kampanie populacyjne mogą docierać jednocześnie do całych społeczności. Pomimo dużego zainteresowania takim podejściem nikt wcześniej nie zebrał wszystkich dowodów, aby sprawdzić, czy te kampanie rzeczywiście działają. Tę lukę postanowiliśmy wypełnić - zaznacza. Wyniki pokazują, że duże kampanie potrafią zwiększyć świadomość społeczną, ale zwykle prowadzą jedynie do niewielkiego wzrostu wiedzy i ograniczonych zmian w codziennych zachowaniach. - Kampanie ogólnie działają, ponieważ konsekwentnie wykazują pozytywny wpływ na świadomość, a u części osób także na zachowanie - mówi Siervo. - Efekt u jednej osoby może być niewielki, ale kampanie docierają do ogromnej liczby ludzi, a mała zmiana w całej populacji może przełożyć się na znaczący efekt dla zdrowia publicznego. Nawet niewielkie zmiany są wartościowe - dodaje.
Modyfikowalne czynniki ryzyka demencji najlepiej ogranicza indywidualny plan
Najbardziej obiecujące wyniki przynoszą działania, które nie kończą się na przekazaniu ogólnych zaleceń. Skuteczniejsze okazują się programy angażujące uczestnika, pokazujące jego własne zagrożenia i prowadzące go przez kolejne etapy zmiany. Połączenie spersonalizowanej oceny ryzyka ze zorganizowaną edukacją poprawiło stan modyfikowalnych czynników ryzyka o 26 proc. w ciągu trzech lat. - Ludzie zmieniają się, kiedy są aktywnie zaangażowani, a nie tylko informowani - mówi Siervo. - Najskuteczniejsze interwencje łączyły spersonalizowaną ocenę ryzyka ze zorganizowaną edukacją. Lekarze i inni pracownicy ochrony zdrowia powinni mówić ludziom, że profilaktyka jest możliwa, i pokazywać im, co mogą zrobić - podkreśla. Dung Trinh, który nie uczestniczył w badaniu, zauważa, że wielu pacjentów nadal uważa demencję za chorobę czysto genetyczną, nieuniknioną albo wynikającą po prostu ze starzenia się. - Budujący przekaz jest taki, że profilaktyka jest możliwa; niepokojący jest natomiast fakt, że obecne działania edukacyjne nie zawsze przekładają się na trwałą zmianę zachowania. Wniosek z przeglądu, że szerokie kampanie zwykle przynoszą jedynie niewielki wzrost wiedzy, podczas gdy bardziej spersonalizowane i interaktywne działania wypadają lepiej, ma duże znaczenie kliniczne - mówi.
Styl życia a demencja. Ludzie wiedzą, co szkodzi, ale nie zawsze działają
Jonathan Rosand, który również nie brał udziału w badaniu, wskazuje na wyraźną różnicę między wiedzą a praktyką. - W naszych badaniach ankietowych stwierdziliśmy, że większość Amerykanów zna podstawowe modyfikowalne czynniki ryzyka demencji - poziom wiedzy sięgał 95 proc. w przypadku takich kwestii jak dieta - ale znacznie mniej osób faktycznie wykorzystuje tę wiedzę, a odsetek zdrowych praktyk spadał nawet do 33 proc. w przypadku snu. Ten przegląd potwierdza to, co widzę w gabinecie: powiedzenie komuś, co jest ryzykowne, nie jest tym samym co wspólne działanie na rzecz zmiany - mówi. Manisha S. Parulekar, która także nie uczestniczyła w analizie, podkreśla potrzebę rozwijania bardziej spersonalizowanych i interaktywnych rozwiązań. - Pracownicy ochrony zdrowia i organizacje powinni zmierzać w kierunku bardziej spersonalizowanych i interaktywnych rozwiązań - mówi. - Obejmuje to wprowadzanie internetowych programów edukacyjnych, oferowanie indywidualnej oceny ryzyka i rozwijanie programów społecznościowych. Dostęp do różnych form wsparcia w zmianie stylu życia jest równie ważny, jeśli nie ważniejszy. Włączenie tych usług do standardowej opieki zdrowotnej również może być bardzo pomocne. Takie metody są bardziej angażujące i zapewniają praktyczne wsparcie potrzebne do utrzymania zmian stylu życia - dodaje. Jej zdaniem dalsze badania powinny ocenić długoterminową skuteczność takich programów, ich koszty, możliwość wdrażania na dużą skalę oraz dopasowanie do różnych kultur. Potrzebne są również kolejne analizy innych modyfikowalnych czynników, w tym związku siły mięśni i składu ciała z ryzykiem demencji.
Polecany artykuł: