Pszczelarstwo, czyli fascynacja PSZCZOŁAMI, pasja i styl życia

2007-07-05 4:27 Katarzyna Bonda

Pszczelarstwo to hobby i styl życia. Trzeba dobrze znać obyczaje i potrzeby pszczół. Czasem dać się użądlić, czasem posłuchać ich śpiewu. Pszczelarz musi je naprawdę kochać, by dobrze się nimi opiekować. Pszczoły odwdzięczą się za tę miłość, oddając mu swój największy skarb - plaster miodu.

Tadeusz Jałowiecki, mistrz pszczelarstwa z pasieki Odrano-Wola koło Grodziska Mazowieckiego zakłada biały kombinezon i wyrusza na obchód pasieki. Nie używa rękawiczek. - Przez 30 lat nie nauczyłem się chronić rąk. Nawet jak mnie użądlą, nie martwię się. Ich jad uodparnia mnie na wiele chorób - mówi. Śpiew pszczół. Pszczelarstwo wciąga. To nie tylko pasja, hobby, ale styl życia. - Ktoś, kto nie kocha natury, boi się zwierząt, nie odnajdzie się w tej profesji. Ani człowiek chytry - wyjaśnia pan Tadeusz.  - Bo to nie jest dochodowy interes. Gdybym nie miał emerytury, ciężko byłoby zarobić na chleb, produkując miód. Musiałbym okradać pszczoły z całych zapasów. A tego robić nie wolno, bo w ten sposób (gdy popsuje się pogoda i nie mogą zbierać nektaru) skazywałbym je na śmierć w zimie - zapewnia pszczelarz.

Fascynacja pszczołami

Fascynacja pana Tadeusza zaczęła się jeszcze w latach 70. Pracował w Instytucie Mechaniki Precyzyjnej, sędziował mecze piłkarskie, hodował nutrie, był listonoszem.  - To wszystko były świadome wybory, sam ich dokonywałem. Natomiast pszczelarzem zostałem przypadkiem. Można powiedzieć, że pszczelarstwo mnie wybrało. I tylko żałuję, że tak późno, bo to wielka satysfakcja - śmieje się.  Było tak: odwiedził gospodarstwo znanego mazowieckiego pszczelarza (90-latka!) i z ciekawości obserwował, jak tamten „chodzi przy ulach". Mistrz troskliwie zaglądał do każdego z białych domków. Rozmawiał ze swoimi podopiecznymi, sprawdzał, czy pszczoły są zdrowe. - Zainteresowało mnie to. Poprosiłem o kapelusz pszczelarski (z siatką chroniącą przed użądleniami) i chodziłem za nim, podglądając, co i jak on robi  - opowiada pan Jałowiecki.

Problem

Ponad 4 proc. populacji jest uczulona na jad pszczeli. Znajduje się on w odwłoku pszczoły i dopiero za pomocą żądła jest przekazywany do ludzkiego organizmu.  Dlatego dla niektórych osób (uczulonych) użądlenie jest bardzo groźne, może się skończyć nawet śmiercią. Osoby uczulone na produkty pszczele mogą jeść niektóre rodzaje miodu, ale nie powinny używać propolisu i produktów farmaceutycznych wykonanych na jego bazie.

Pszczelarstwo wciąga

- Pomyślałem wtedy, że chciałbym mieć choć jedną pszczelą rodzinę. I kupiłem jeden ul. Dziś, po 30 latach, mam ich  50 - mówi. Zajmuje się produkcją miodu, hoduje też pszczele matki.  Za domem Tadeusza Jałowieckiego rozciąga się przepiękny widok na pola. Podwórko, gdzie znajduje się pasieka, okalają drzewa owocowe. Pośrodku, w równych rzędach, wybudowano regularne pszczele osiedle. - To nowy typ uli. Dopiero je wymieniłem - mówi zadowolony. Wtóruje mu brzęczenie owadów. - To niezwykłe społeczeństwo. Trochę podobne do naszego, ludzkiego! Królowa i robotnice Pszczoły kojarzą się nam z wytwarzaniem miodu. Tymczasem natura wyznaczyła im jeszcze inne niezwykle ważne zadanie: zbierając nektar, zapylają kwiaty roślin. - Gdyby nie pszczoły, wiele roślin nie owocowałoby i nie wytwarzało nasion. Dzięki nim istnieje ponad 700 gatunków - wyjaśnia Robert Pilichowski, pszczelarz z Izabelina.

Ważne

Co jeszcze pochodzi z ula:

  • Mleczko pszczele - bomba energetyczno-witaminowa - produkt, którym pszczoły karmią larwy pszczół i trutni. Królowa dostaje mleczko pszczele przez całe życie.
  • Propolis - kit pszczeli - żywica zbierana przez pszczoły z pączków kwiatowych oraz kory drzew liściastych i iglastych. Pszczołom służy do wypełniania wszystkich szczelin i otworów w ulu (muszą zachować wewnątrz temperaturę około 37 stopni) oraz zabezpieczania przed rozwojem drobnoustrojów. Ma działanie odkażające. Na bazie propolisu wytwarza się mnóstwo preparatów o działaniu antyseptycznym.
  • Wosk pszczeli - produkt do budowy plastrów - pszczelarze wytwarzają z niego np. świece.

Zwyczaje pszczół

Od lat bada zachowania i zwyczaje pszczół.  - To cud architektury - zachwyca się, prezentując pusty plaster miodu. - Jest wytrzymały, choć kruchy, zajmuje małą powierzchnię, choć mieści się w nim trzy kg miodu! Niezwykła konstrukcja i niezwykli budowniczowie. Pszczela rodzina liczy najmniej osobników zimą, ok. 25 tysięcy, a najwięcej w lecie, gdy jest szczyt sezonu i muszą zbierać nektar - do 70 tysięcy. W ulu co cztery tygodnie zmieniają się pokolenia. Zwykła pszczoła robotnica żyje krótko (tylko od trzech do pięciu tygodni).  Najważniejszą rolę w społeczeństwie pszczół spełnia królowa, popularnie zwana matką. Jest największa. Nic dziwnego - karmiona mleczkiem pszczelim, prawdziwą bombą energetyczno-witaminową  - osiąga rozmiary nawet dwukrotnie większe niż robotnica. Żyje najdłużej (od 2 do 4 lat) i przez ten  cały czas składa jaja, z których wykluwają się pszczele dzieci; córki robotnice - to je widzimy na łąkach i polach - oraz synowie trutnie - ich jedyną rolą jest zapładnianie matek innych rodzin, a po wykonaniu tej misji umierają. Królowa wylatuje z ula tylko raz w życiu  - na czas godów. W ciągu zaledwie 40 minut jest zapładniana przez 8-10 trutniów z innych rodzin. To musi jej wystarczyć na składanie jaj przez całe życie. Robotnice żyją krótko, ale intensywnie. Wciąż zbierają nektar i przynoszą go do ula. - Stąd wzięło się przysłowie „pracowity jak pszczółka".

Pracowity jak pszczółka

Dotyczy to też nas, pszczelarzy. W sezonie zbiorów wstajemy o czwartej lub piątej nad ranem, a kładziemy się około drugiej w nocy. Tylko ktoś, kto kocha tę robotę, jest w stanie wytrzymać taki los - śmieje się Tadeusz Jałowiecki.  Choć w ulu najważniejsza jest królowa, panuje tu nie monarchia, ale prawdziwie demokratyczny system. Tak naprawdę to robotnice decydują, czy królowa jest zdrowa i pełna sił witalnych. Wtedy chronią ją i traktują z należnym szacunkiem. Ale jeśli nie spodoba im się np. jej połamane skrzydełko (choć i tak nie lata, bo jest za gruba i za ciężka) lub wykrzywione odnóże - czyli jeśli znajdą jakiekolwiek uchybienie w jej materiale genetycznym - mogą zacząć wychowywać w tajemnicy nową królową. Bunt w ulu - To nieprawda, że pszczoły rozpoznają swojego właściciela - mówi Robert Pilichowski. - Żyją zbyt krótko i nie zdążą się do nas przyzwyczaić. - A takie sztuczki, że pszczoły obsiadają jakiegoś człowieka i nie robią mu krzywdy, to fikcja i na dodatek działanie nieetyczne  - oburza się Tadeusz Jałowiecki. - Każdy pszczelarz mógłby to zrobić, przyklejając sobie do piersi królową matkę w specjalnej klateczce. Wydziela ona feromony, dzięki którym jej córki odnajdą ją po zapachu i obsiądą nasze ciało do ostatniego kawałeczka. Kiedy wylatują z ula, zabierają ze sobą zapas miodu. Dlatego nie są w stanie nikogo użądlić. Jednak żaden szanujący się pszczelarz nie popisuje się w ten sposób - mówi. To, ile miodu można odebrać konkretnej pszczelej rodzinie, zależy od „charakteru" ich królowej. - Najlepiej, by była łagodna, pracowita, miodna i nie roiła się, czyli nie buntowała się i nie uciekała z częścią rodziny z ula. Trudno o taką w naturze. Dlatego hoduje się je sztucznie - mówią zgodnie mistrzowie pszczelarscy.  Tworzenie się roju to bunt w ulu. Stara królowa wylatuje z częścią córek, a na jej miejsce pszczoły robotnice hodują sobie nową. Kiedy powstaje rój, jak podczas każdych zmian, nie mają czasu na zbieranie nektaru i robienie miodu. Są bezrobotne. - To klęska dla pszczelarza. Dlatego warto znać charakter swoich rodzin, bo skłonności do rojenia przenosi się genetycznie - wyjaśnia Pilichowski. Aby zapobiegać rojeniu się, pszczelarze muszą swoim  rodzinom zapewnić odpowiednią przestrzeń w ulu i wiedzieć, ile miodu należy odebrać, żeby wciąż miały motywację do pracy. - Ani za dużo, ani za mało. To wymaga doświadczenia. Pomyłka może doprowadzić do utraty rodziny - zapewnia Robert Pilichowski.  Miód i pyłek kwiatów służą do karmienia młodych larw, więc jeśli pokarmu jest za dużo, pszczoły zaczynają się „nudzić" i... roją się. - Dobrze jest co dwa lata wymieniać w rodzinie pszczele matki na młodsze - dodaje.

Miód - mieszanina wody i cukrów prostych

Sezon zaczyna się wiosną, gdy wszystko kwitnie. Pszczoły wylatują na łąki, sady, lasy. Zbierają pyłek (przenoszą go do ula na odnóżach) i nektar z kwitnących roślin lub ze spadzi (odchody mszyc). Nektar przetwarzają w żołądku, wzbogacając go w enzymy i kwasy organiczne. Wypluwają go do komory pszczelej (po 0,13 mg do każdej z małych komórek plastra). Potem wracają na łąkę, by zebrać kolejną porcję nektaru i pyłku. Pszczele zbiory trwają aż do jesieni. Nektar „dojrzewa, odparowując wodę. Trwa to trzy, cztery dni (zależy od gatunku i pogody). Po tym czasie można ściągać miód i wlewać go do słoików.  - Miód to mieszanina wody i cukrów prostych. Aby powstał z niej ten naturalny słodki produkt, roztwór musi dojrzeć, czyli odparować aż 60 proc. wody. To pokazuje, ile pracy muszą włożyć pszczoły, by powstał ten słodki cud - wyjaśnia Tadeusz Jałowiecki. Każda łyżka miodu to skarbnica enzymów, witamin, mikroelementów, białek, węglowodanów i kwasów organicznych, pomocnych w leczeniu wielu chorób. Niewłaściwe przechowywanie może jednak doprowadzić do utraty tych cennych właściwości. - Powinniśmy go trzymać w ciemnym miejscu i w szczelnie zamkniętym pojemniku, by nie chłonął wilgoci i zapachów. Najlepiej w temperaturze 6-10 C - mówi Robert Pilichowski.  - Zwykle po pewnym czasie miód, jako przesycony roztwór cukrów, zaczyna przechodzić w fazę stałą, zwaną krupcem. Jest mieszaniną kryształów glukozy w roztworze fruktozy i innych cukrów prostych. Ten proces krystalizacji świadczy o wysokiej jakości produktu, a nie jest jego defektem, jak sądzą laicy - zapewnia Jałowiecki.  Jeśli chcielibyśmy, żeby miód znów był płynny, wystarczy wstawić słoik do naczynia z wodą o temperaturze 40 C. Po godzinie stanie się cieczą. - Nie wystawiajmy go na rozgrzany słońcem parapet - ostrzega Jałowiecki.  - Światło powoduje wytrącenie się cennych substancji. Z tego samego powodu nie należy miodem słodzić gorącej herbaty oraz mleka. Jeśli to lubimy, używajmy go do napojów letnich. I odstawmy je na kilka godzin (zwiększymy wielokrotnie jego aktywność enzymatyczną). Płyny słodzone miodem należy pić wolno, małymi łykami.  - Warto znać się na miodzie - podkreśla Robert Pilichowski. - Jego skład może wspomagać leczenie  niektórych dolegliwości. Trzeba jednak wiedzieć, dzięki którym składnikom pomaga w leczeniu alergii lub dobrze oddziałuje na serce. Jeśli regularnie  będziemy go jedli, unikniemy wielu schorzeń i poprawimy swoją odporność - zaleca Tadeusz Jałowiecki.

Zły miód

Zły miód to taki, który wytworzyły pszczoły, ale nie w sposób naturalny, czyli z nektaru lub spadzi.  Pszczelarz oszust karmił je wodą z cukrem albo specjalnym sztucznym pokarmem. W efekcie podrobiony miód jest słodki, ale nie pachnie. Jest gęsty, ale się nie krystalizuje. Barwa nie odpowiada jego gatunkowi.

Zrób to koniecznie

  • Najlepiej zaopatruj się w miód prosto z pasieki.
  • Jeśli kupujesz od nieznajomego, poproś o spróbowanie.
  • Najlepsze miody mają certyfikat Polskiego Związku Pszczelarskiego (poznasz po banderoli na słoju). Oznacza ona, że produkt  spełnia wszystkie wymogi, także Unii Europejskiej.  Certyfikat jest przyznawany najlepszym pszczelarzom, zarówno z dużych, jak i małych pasiek.
  • Pamiętaj! Miody wiosenne szybko się krystalizują, są łagodne w smaku, letnie mają kolor jasnosłomkowy do ciemnoherbacianego oraz wyrazisty smak.
  • Zalety propolisu

    Propolis (kit pszczeli) wytwarzany jest przez pszczoły z substancji żywicznych zbieranych z pąków roślin oraz wydzielin organizmu pszczół.  Działa regenerująco, wzmacnia też odporność organizmu. Ostatnio jest chętnie stosowany przez dentystów, ponieważ jego właściwości antybakteryjne zwiększają skuteczność stosowania past do zębów, zwłaszcza  przy schorzeniach dziąseł. Zalety propolisu wykorzystano w paście do zębów Colgate Herbal Propolis - jedynej takiej paście na rynku, która jest kompozycją ziół i kitu pszczelego. Fluor i wapń chronią przed próchnicą.  Formułę pasty uzupełniają wyciągi z malwy i mięty. Colgate Herbal Propolis nie tylko wzmacnia zęby, ale i dziąsła.

    miesięcznik "Zdrowie"
    Czy artykuł był przydatny?
    Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

    NOWY NUMER

    Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

    Dowiedz się więcej
    Miesięcznik Zdrowie  6/2020
    KOMENTARZE
    cyto
    |

    czy to możliwe,że jest podobieństwo między bogiem ser-apisem-a pszczelarzem?

    Olenka
    |

    Bardzo dobry artykuł. U mnie w rodzinie od zawsze był miód, służył nie tylko jako naturalne lekarstwo na przeziębienie ale świetnie łagodził i goił rany. Całkiem niedawno "odkryłam" właściwości propolisu, którego jak się okazało w ogóle nie doceniałam. Propolis bio 30, okazał się najskuteczniejszym środkiem wzmacniającym odporność ale i naturalnym lekiem zwalczającym jesienne czy zimowe przeziębienie.