- Analizy naukowe ujawniają, że wstrzymywanie kichnięcia zwiększa ciśnienie w drogach oddechowych nawet 24-krotnie
- Pęknięty bębenek lub uszkodzenie gardła to tylko niektóre ze skutków stłumionego kichnięcia
- Opisy przypadków medycznych potwierdzają, że nagły wzrost ciśnienia stanowi poważne zagrożenie, zwłaszcza dla osób z niektórymi schorzeniami
Dlaczego nie wolno wstrzymywać kichnięcia? Ryzyko gwałtownego wzrostu ciśnienia
Kichnięcie to naturalny i potężny odruch obronny naszego organizmu, który pozwala oczyścić drogi oddechowe z drażniących substancji. Powietrze wyrzucane jest z płuc z ogromną prędkością, sięgającą nawet 160 km/h. Choć często pojawia się w nieodpowiednich momentach, próba jego stłumienia może okazać się zaskakująco ryzykowna.
Gdy zamykamy usta i zatykamy nos, próbując powstrzymać kichanie, tworzymy wewnątrz dróg oddechowych prawdziwą bombę ciśnieniową. Jak wskazują analizy, ciśnienie wewnątrz nich może wzrosnąć od 5 do nawet 24 razy w porównaniu do swobodnego kichnięcia. Badanie z 2016 roku, opublikowane na łamach PMC, pokazuje, że ciśnienie w tchawicy skacze wtedy z około 7000 Paskali do wartości sięgających nawet 168 000 Paskali.
Pęknięty bębenek i uszkodzone gardło. Jakie są skutki stłumionego kichnięcia?
Uwięzione powietrze musi gdzieś znaleźć drogę ucieczki, dlatego przekierowywane jest do innych części ciała. Najczęściej wędruje w górę, przez trąbki Eustachiusza (przewody łączące gardło z uszami), prosto do wrażliwych struktur ucha środkowego. To właśnie ten mechanizm odpowiada za większość potencjalnych uszkodzeń.
W skrajnych przypadkach nagły skok ciśnienia może prowadzić do pęknięcia błony bębenkowej, co potwierdzają pojedyncze opisy przypadków w literaturze medycznej, jak choćby raport z 2020 roku. Jeszcze rzadziej dochodzi do pęknięcia drobnych naczynek krwionośnych w oczach lub nosie, a nawet do rozerwania tkanek gardła. Brytyjscy lekarze na łamach „BMJ Case Reports” opisali przypadek 34-letniego mężczyzny, u którego stłumione kichnięcie doprowadziło właśnie do takiej perforacji.
Wstrzymane kichnięcie a ryzyko dla mózgu. Kto powinien szczególnie uważać?
Najpoważniejszym, choć niezwykle rzadkim, ryzykiem jest wpływ nagłego wzrostu ciśnienia na naczynia krwionośne w mózgu. Mechanizm ten jest podobny do tak zwanego manewru Valsalvy, czyli próby natężonego wydechu przy zablokowanych drogach oddechowych, co robimy np. podnosząc ciężary. Powoduje to chwilowy, ale gwałtowny wzrost ciśnienia wewnątrzczaszkowego.
Na szczęście dla zdecydowanej większości z nas nie stanowi to zagrożenia. Badanie opublikowane w PMC w 2023 roku wykazało, że ciśnienie wraca do normy w ciągu zaledwie 16 sekund. Jednak u osób z istniejącymi wcześniej osłabieniami naczyń krwionośnych, takimi jak tętniaki mózgu, teoretycznie istnieje ryzyko ich pęknięcia, co potwierdza opis przypadku z 2015 roku.
Jak prawidłowo i bezpiecznie kichać? Najważniejsze zasady
Najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest po prostu pozwolić kichnięciu się wydarzyć. Lekarze, w tym otolaryngolodzy z Uniwersytetu Nowojorskiego, jednogłośnie zalecają, aby nie blokować nosa ani ust. Kluczowa jest oczywiście higiena, dlatego warto zawsze zasłaniać usta i nos, najlepiej jednorazową chusteczką lub, w ostateczności, zgięciem łokcia. Dzięki temu chronimy zarówno swoje zdrowie, unikając potencjalnych powikłań, jak i zdrowie osób w naszym otoczeniu, ograniczając rozprzestrzenianie się drobnoustrojów.