Sztuka KOMPROMISU, czyli jak unikać konfliktów spowodowanych różnicą zdań na temat wychowania dzieci

2008-01-25 10:52 Małgorzata Wesołowska

Problem stary jak świat. Babcia chce decydować, jak wychowywać dziecko, bo "zna się na tym lepiej" niż młoda mama. Konflikty na tym tle wybuchają od zawsze. Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Czy dla dobra sprawy zawsze iść na kompromis, czy stawiać na swoim?

„Jak miałaś roczek, dawałam ci zwykłe mleko i jakoś żyjesz”, „Gdy moje dzieci były małe, to musiały spać po obiedzie i nie było dyskusji” – ile razy słyszałaś podobne uwagi od swojej mamy lub teściowej? A ile razy z powodu różnic w metodach wychowawczych doszło między wami do kłótni? 
No cóż, takie konflikty istnieją od wieków. Trzeba się z tym pogodzić i zrobić wszystko, by nie doprowadzić do prawdziwego rozłamu w domu. Warto więc nauczyć się dwóch rzeczy: dyplomacji (by bronić prawa do decydowania o własnym dziecku, nie obrażając nikogo) i słuchania (nie wolno zakładać, że babcia chce źle dla twego dziecka i czasem warto posłuchać jej rady).

Kiedy trzeba iść na kompromis w sprawach wychowania dzieci

Oddaj im jednak sprawiedliwość: mamy i teściowe też czasami mają rację, więc nie odrzucaj z góry każdej ich rady tylko dlatego, że pochodzi z ich ust. Spójrz na nie obiektywnie: kochają wasze dzieci i chcą im nieba przychylić. Mają za sobą trudy macierzyństwa i z perspektywy czasu wiedzą, gdzie popełniły błędy wychowawcze. Jeśli posłuchasz ich uwag, odrzucając emocje, może okazać się, że niektóre są trafne! 
I jeszcze jedno: jeśli to dziadkowie zajmują się twoim dzieckiem przez cały czas, gdy ty pracujesz, trudno odmówić im prawa do podejmowania pewnych decyzji dotyczących malca. Poświęcają mu przecież swój czas i siły, muszą więc mieć też możliwość wprowadzenia własnych reguł opieki nad dzieckiem.
W takiej sytuacji trzeba iść na kompromis – wspólnie ustalcie zasady wychowywania dziecka. Razem zadecydujcie, na co mu pozwalać, a na co nie, o której godzinie ma chodzić spać itd. Najważniejsze, byście stanowili wspólny front, to znaczy, by zasady wyznawane przez rodziców nie różniły się od zasad wprowadzanych przez dziadków. Tylko wtedy dziecko nie będzie miało w głowie zamętu i łatwiej podporządkuje się zaleceniom i zakazom dorosłych. Wspólne zastanawianie się nad najlepszymi metodami wychowawczymi da dziadkom poczucie, że liczysz się z ich zdaniem.

Kiedy trzeba bronić prawa do decydowania o metodach wychowawczych

Każda, nawet najlepsza matka ma czasem wątpliwości: czy dobrze zajmuję się swoim dzieckiem? Czy mogę mu na coś pozwolić, czy powinnam zabronić? To naturalne dylematy, które przeżywają nawet psycholodzy w odniesieniu do własnych pociech. Dobrze jest wtedy poszukać rady w mądrej książce lub skorzystać z uwag kogoś doświadczonego, np. mamy lub teściowej. 
Ale co innego poprosić o pomoc, a co innego słyszeć „dobre rady” na każdym kroku! Jest wielu takich rodziców, którzy uważają, że ich dorosłe córki i synowie wciąż są za młodzi, zbyt niedoświadczeni i za głupi, by zajmować się ich ukochanymi wnukami. Dlatego nie omieszkają wytknąć im błędów, przypomnieć, jak to wychowywało się dzieci w ich czasach, zalecić, jak trzeba postępować w różnych sytuacjach itd., itp.
Stop! Po pierwsze: ich wnuk czy wnuczka to przede wszystkim twoje dziecko i dlatego to ty (oczywiście, wraz z ojcem dziecka) masz prawo decydowania o sposobie jego wychowania, odżywiania, ubierania czy leczenia. I choć może niekiedy popełniasz błędy, to zawsze chcesz dla dziecka jak najlepiej i na pewno go nie skrzywdzisz. A jeśli zrobisz coś niezupełnie prawidłowo, to trudno – człowiek na błędach się uczy. 
Gdy robisz coś wbrew radom mamy czy teściowej, może ona uznać, że „zjadłaś wszystkie rozumy”. A to nie tak. Powiedz jej, że czasy się zmieniają i każde pokolenie ma swoje metody wychowawcze. To, co stare i sprawdzone, nie zawsze jest dobre, bo zmieniają się też zalecenia dotyczące diety maluchów, ich leczenia czy sposobu układania do snu. Młode mamy są zazwyczaj lepiej wyedukowane pod tym kątem, bo to one chodzą do szkoły rodzenia, czytają pisma i poradniki dla młodych rodziców. Dlatego broń swoich racji i nie pozwól, by babcie przejęły kontrolę nad twoim malcem.

Sztuka dyplomacji

Zdarza się, że babcia w imię miłości do wnuka popełnia (twoim zdaniem) kardynalne błędy wychowawcze. – Ustaliliśmy, że mały podczas snu w ciągu dnia będzie przykrywany tylko kocykiem, bo w domu jest ciepło – mówi mama półrocznego Maćka. – Ale moja teściowa nie jest w stanie tego dotrzymać. Przykrywa dziecko kołdrą, a nawet zakłada mu czapeczkę! Mały jest wtedy przegrzany, poci się i męczy.
Podobne kłopoty ma Beata, mama rocznej Oli. – Moja mama daje małej do jedzenia np. truskawki – mówi Beata. – A gdy córeczka zachorowała, chciała jej dać mleka z kartonu z miodem, bo tak leczyła mnie, kiedy byłam mała. Mama nie rozumie, że są to produkty alergizujące, niedozwolone dla dziecka w tym wieku.
W takich sytuacjach przede wszystkim rozmawiaj. Nie rób awantur, tylko próbuj się dogadać: proś i tłumacz, dlaczego chcesz, by było tak, a nie inaczej. Aby nie narazić się na stwierdzenie, że zjadłaś wszystkie rozumy, powołaj się na autorytety. Na przykład podczas rozmowy o dziecku powiedz mimochodem: „Wiesz, mamo, pediatra powiedział, że dzieci mogą jeść pieczywo dopiero po 12. miesiącu życia” albo: „Czytałam, że dzieci powinny mieć stały rytm dnia. Może ustalimy, że Basia jest na spacerze między 10 a 12, a potem je obiad i śpi?”.
Jeśli trzeba zwrócić teściowej uwagę, że zrobiła coś nie tak, jak chciałaś, lepiej, by rozmowę przeprowadził twój mąż. I odwrotnie: jeśli chodzi o twoją matkę, to ty z nią porozmawiaj. Lepiej przyjmuje się uwagi od własnego dziecka niż od zięcia lub synowej.
Nigdy nie zwracaj uwagi mamie lub teściowej przy dziecku. Po pierwsze, zburzysz w ten sposób autorytet babci. Po drugie, maluch zauważy, że macie różne zdania na jakiś temat i będzie to wykorzystywał, np. odmawiał picia mleka u babci, bo wie, że ona nie będzie go do tego zmuszać.

To ci się przyda

Sztuka kompromisu

Babcie i dziadkowie to przecież najbliższe osoby, na których prawie zawsze można polegać. Pozwól im czasem rozpieszczać wnuka. Ważne, by malec wiedział, jakie zasady panują w jego rodzinnym domu i rozumiał, że wizyta u babci jest swego rodzaju świętem, dlatego u niej wolno mu trochę połobuzować lub zjeść więcej słodyczy.

miesięcznik "M jak mama"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie! Z kodem rabatowym: "wiosna" tylko 2,50 zł za 96 stron porad o zdrowiu! Dodatkowo otrzymasz dostęp do numerów archiwalnych. W nr 4/2020 „Zdrowia m.in.: poradnik alergika, choroby zakaźne pod lupą, „młody” zawał serca, mity o recyklingu.

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 4/2020
KOMENTARZE
sylwia 29 lat
|

dlaczego dziecko bije w szkole dzieci i jest agresywne ,przeciez w domu ma kochaną rodzine?

mania
|

A co ja mam powiedziec kiedy tesciowa mnie tak urzadzila ze nie mam wcale dziecka spotykam sie z dzieckiem po kryjomu tylko zeby nikt nie wiedzial o tym i co ja mam z tyw zrobic teraz ? No musze z tym sie pogodzic i zyc

zalamana
|

dodam ze mam 27lat i jest to moje pierwsze dziecko, zadna krzywda mu sie nie dzieje kazda chwile mu poswiecam zajmuje sie najlepiej jak potrafie jak kazde dziecko czasem placze ma humory i kaprysy ale moja mama choc duzo mi pomaga to jednak uwazam ze przesadza te jej ciagle uwagi do mnie sprawiaja mi duzo przykrosci nawet doprawadzaja do lez gdybym miala zdecydowac sie na drugie dziecko to napewno nie pod wspolnym dachem z moja mama mam juz dosyc wysluchiwania podwojnych krzykow kazdego dnia

zalamana
|

mam juz dosyc uwag ciaglych pretensji mojej mamy typu dlaczego on ciagle placze nie umisz sie nim zajac nie nadajesz sie na matke mieszkamy razem i prawie co dzien jest awantura ona wie lepiej wszystko kazdaA moja decyzje neguje nawet ton mojego glosu ja denerwuje nawet padaja grozbyzjej strony ze mnie zlosi do jakiejs instytucji tylko o co ? o to ze maly czsem placze ,chyba za bardzo wczula sie w role babci ale ta sytuacja staje sie nie do wytrzymania wstyd sasiedzi sluchaja a do mojej matki nic nie dociera, a maly ja uwielbia

Joasia
|

Niestety nie wszystko jest tak proste jak by sie wydawało.Moj syn ma 1,5 roku.Mieszkamy razem z moimi rodzicami i nie raz jest to dla mnie udreka poniewaz synek jest niejadkiem a moj tata ciagle mu daje jakies słodycze i moge mu tłumaczyc i stanowczo mowic NIE ale to jakby walic grochem o mur.Poza tym moj synek tak sobie "wyszkolił dziadkow" ze teraz tylko do siebie moga miec pretensje iz ma ich zakazy i nakazy w nosie.Wogóle sie ich nie słucha, a nawet robi psikusy.Moja mama czesto powtarza ze KIEDYS...ale teraz jest inaczej i chyba nie potrafi tego przetrawic.Natomiast tesciowa ma wiele pomysłow na dobre rady-czesto nietrafione bo kazde dziecko jest inne i nie wszystko co kiedys stosowali na bolaczki dziala na nasze dzieci w naszym wieku.Wiem ze wszyscy chca jak najlepiej ale ja czasami mam dosyc wychowywania MOJEGO DZIECKA pod czyims nadzorem-jest to meczace.Jestem wdzieczna za pomoc ale to wszystko.