Jak żyć z wiecznym MALKONTENTEM?

2016-01-05 14:07 Aneta Grabowska - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie" | Konsultacja: Anna Śliwińska, terapeuta osób dorosłych, małżeństw i rodzin, trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego

Miano "zrzędy" zwykle mężczyźni przypisują kobietom. Ale niektóre panie muszą stale znosić "muchy w nosie" swych partnerów. Niezależnie od przyczyn męskiego narzekania, związek z wiecznym malkontentem bywa trudny i wymaga od kobiety wiele siły i determinacji.

Brzydka pogoda, męcząca praca, twój strój czy makijaż – powodów do narzekania partnera może być wiele. Ale jedno jest pewne: zrzędzący mężczyzna może zatruć życie. Stopniowo. Przez lata.

I choć wydaje się, że wieczny malkontent jest lepszy od dyktatora, zimnego drania czy zazdrośnika, jest to również toksyczny partner. A z takim człowiekiem niełatwo żyć. Wszystko kręci się wokół jego grymasów, niewiele wnosi on do związku, za to dużo z niego bierze, spychając twoje potrzeby na daleki plan.

Mężczyzna malkontent i kobieta malkontentka

Męskie zrzędzenie różni się od narzekania kobiet. Panie często mają liczne pretensje do swoich partnerów o to, że np. nie opuszczają klapy, nie odrabiają lekcji z dziećmi albo się spóźniają. Gdyby się temu dokładnie przyjrzeć, okazuje się, że często mają one rację w tych stwierdzeniach. Ale być może dlatego, że wyrażają je w niewłaściwy sposób, mężczyźni opatrują je komentarzem „zrzędzenie” i nie chcą ich słuchać.

Męskie zrzędzenie jest inne. To raczej „kręcenie nosem”. Np.: „Obiad jest za zimny”, „Film jest nudny”,  „Jest za gorąco”, „Znowu schabowy?” Jak się więc okazuje, kobiety upominają się o to, czego nie mogą dostać, natomiast mężczyźni narzekają na to, co mają.

Ważne

Technika paradoksu

Hanna Lemańska w książce „Jak będąc kobietą w dowolnym wieku, zepsuć życie sobie i innym?” daje zrzędom radę: „Narzekaj przez pół godziny bez przerwy na wszystko, co przyjdzie ci do głowy”. Ten sposób może również wypróbować twój partner. Pewnie po 15 minutach rozbawi go absurdalność sytuacji. Technikę paradoksu stosuje wielu wybitnych terapeutów, m.in. Michael Yapko, który wykorzystuje ją w leczeniu depresji – np. ustala z pacjentem plan, kiedy ma być smutny.

Toksyczny związek z malkontentem

Przyczyny męskiego zrzędzenia mogą być różne. Być może twój partner był wychowywany przez rodziców, którzy spełniali wszystkie jego zachcianki – wystarczyło, że zrobił nadąsaną minę, i już miał to, co chciał. Pod postawą ciągłego niezadowolenia może się też kryć komunikat: zainteresuj się mną, zauważ moje potrzeby. Ale są też mężczyźni, którzy wyrażają przekonanie, że los ich skrzywdził i nic już tego nie zmieni.

W każdym z tych przypadków kobiecie nie jest łatwo. „Książętom”, którzy przyzwyczajeni byli do tego, że świat koncentruje się wokół ich osoby, trudno jest bowiem przyjąć do wiadomości fakt, że może nie oni są najważniejsi. Natomiast tym, którzy w pokrętny sposób próbują zwrócić na siebie uwagę, oraz „skrzywdzonym przez los” nie przychodzi do głowy inna metoda wyrażania uczuć niż ciągłe dąsanie się. To doprowadza kobietę do szału, ale wejście w konflikt z takim mężczyzną jest ryzykowne. Z drugiej strony ciągłe uleganie jego kaprysom może prowadzić do rozstania, bo prędzej czy później partnerka stwierdzi, że nie jest w stanie lub nie chce spełniać jego oczekiwań.

Ten krok zależy jednak od tego, ile kobieta ma siły i determinacji do przetrwania w takim związku. Czasami bowiem partnerka przymyka oko na dąsy mężczyzny, bo związek z nim daje jej jakieś korzyści, np. finansowe. W innych przypadkach dużą rolę odgrywają predyspozycje osobowościowe. Niektóre panie bowiem mają skłonność do wchodzenia w związki z trudnymi partnerami, a dogadzanie im jest potwierdzeniem ich wartości.

Zrób to koniecznie

Przerwij zamknięty krąg

  • W chwilach jego nadąsania nie daj się sprowokować i nie dolewaj oliwy do ognia. Spokojnie zapytaj go: „Jak to widzisz?”„Co chcesz z tym zrobić?”. Będzie musiał zaproponować coś konstruktywnego.
  • Stawiaj granice. Nie musisz godzić się na wszystko, co zaproponuje, ani ulegać jego kaprysom. Na bieżąco dawaj mu sygnały, co możesz dla niego zrobić, a czego nie.
  • Nie rezygnuj ze swoich potrzeb z obawy przed partnerem. Daj sobie prawo do pójścia na kawę z koleżanką, na basen czy do kina. Spokojnie powiedz mu o tym.
  • Pokazuj swoją dobrą wolę. Np. gdy ustalacie urlop, a twój partner upiera się, byście kolejny raz pojechali w góry, powiedz: „Wiesz, że nie lubię gór, ale ostatni urlop spędziliśmy właśnie tam, więc może w następne wakacje pojedźmy na tydzień w góry i na tydzień nad morze albo wybierzmy się do Chorwacji”. W ten sposób unikniesz walki i pokażesz, że zależy ci na wspólnym wypoczynku.

Związek z malkontentem

Dopóki malkontentowi mości się gniazdko, nieustająco daje mu się powody do narzekań. Każda pozytywna reakcja kobiety na grymasy partnera sprawia, że mężczyzna osiąga swój zamierzony cel. Czasami w myśleniu kobiety następuje jakiś przełom, np. pod wpływem spotkania z dawno niewidzianą koleżanką, która uświadamia jej, że inne kobiety żyją inaczej. Wtedy zaczyna do niej docierać, że nie musi spełniać wszystkich oczekiwań partnera, może odmówić, zawalczyć o siebie.

Z chwilą, kiedy kobieta zaczyna dostrzegać swoją rolę w związku, swoje potrzeby i stwierdza, że np. nie ma ochoty (bezskutecznie) próbować dogodzić partnerowi kulinarnie i zamiast gotować obiad, woli pójść z koleżanką do kina, wtedy dotychczasowy układ może się zachwiać.

Jeżeli mężczyzna zobaczy, że partnerka już nie odpowiada tak ochoczo na wszystkie jego potrzeby albo np. zaczyna chodzić na aerobik i jest w tym konsekwentna, może zrewidować swoją postawę i zacząć odpuszczać. Ale bywa też tak, że partner nasila roszczenia, a nawet posuwa się do gróźb. Wtedy po „hauście świeżego powietrza” kobieta znów „osiada na mieliźnie”, bo się boi.

Konsekwencją „rewolucyjnej zmiany” może być także rozstanie, gdyż partner może nie zgodzić się na inne traktowanie niż to, do którego był przyzwyczajony. Ale również kobieta, która przez lata gromadziła w sobie frustrację i podporządkowywała się nastrojom swojego mężczyzny, może stwierdzić, że już nie ma ochoty żyć w klaustrofobicznym związku, w którym się dusi.

Tego nie rób

Kobieta - ofiara malkontenta

W związki z trudnymi partnerami często wchodzą kobiety z syndromem ofiary. Zwykle mają one niską samoocenę, uważają, że nie zasługują na nic wyjątkowego. Mogą mieć ogromny lęk przed samotnością – wolą być ofiarami złej relacji niż osobami samotnymi. Hołdują zasadzie, że miłość wymaga poświęceń z ich strony. Czują, że nie mają na nic wpływu, ale nie upominają się o swoje. Taka postawa może wynikać z wychowania: „Kochać cię można tylko za to, co zrobisz dla drugiej osoby”. Paradoksalnie związek z trudnym partnerem, który stawia przed kobietą liczne żądania, daje jej uzasadnienie do funkcjonowania w tym stadle. Ten układ może długo całkiem sprawnie działać, choć partnerka ponosi spore koszty emocjonalne.

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE
Gość
|

Ten artykuł nie jest obiektywny bo nie jest napisane w nim o obojgu płci. Napisała go pewnie jakaś gnębiona wcześniej kobieta a teraz feministka. Kobiety tak samo potrafią być wiecznie niezadowolone. Także drogie Panie, nie dajcie się oszukać autorce. Zarówno kobiety i mężczyźni potrafią być fajni oraz trafiają się kobiety i mężczyźni tzw. pustaki duchowe 9. Wszystko zależy od danego człowieka, nigdy nie wrzucajcie ludzi do jednego worka. Jak staniecie się feministkami wtedy też nie będziecie szczęśliwe bo nie będziecie w naturalnej pozycji. Feministki często zioną nienawiścią, agresją itd. A kobiety potrzebują po prostu silnego, odważnego, troskliwego i kochającego mężczyznę przy którym są bezpieczne one i wspólne dzieci jeśli mają . Ale kobiety też potrzebują tego mężczyznę w łóżku, żeby o nie też dbał w tej sferze. Wtedy są naprawdę zadowolone i szczęśliwe i potrafią się odwzajemnić mężczyźnie. Pozdrawiam wszystkie fajne kobietki i fajnych facetów z dobrą energią

Ka
|

Żyję tak 32 lata , czasem znoszę to całkiem dobrze, czasem nie mam sił.
Idę wtedy na zakupy, do koleżanki, gdziekolwiek, byle dalej. Zajmuję się swoimi sprawami i dedykuję się Samolubstwem przez duże ,,S" .
Potem ma znów powody żeby narzekać.
Włączam telewizor i oglądam, ,głupie " według niego kabarety,co Go zaczyna naprawdę drażnić , wychodzi z domu i jedzie rowerem w plener.
Wraca w lepszym humorze. Wniosek: wydaje się, że Panowie narzekają z braku zajęcia.

ala
|

Żyje z malkontentem 12lat mam przez to depresję,nerwice nigdy nie jest zadowolony a ja oglądam się za facetami nie dla zdrad jak jest ktoś fajny to pogadam posmieje się bo z moim się nie da

anaa
|

Mam to samo, mial dobra pracw to na nią narzekal, zmienil i teraz ma jeszcze gorszych ludzi w pracy wiec teraz mowi ze tamta praca nie byla zla i wymienia teraz same pozytywy a neguje tą prace obecna

:-(
|

Po przeczytaniu tego artykułu właśnie dotarło do mnie że mój mąż jest tego przykładem. Nie narzeka na to co ugutuje itp, ale ciągle narzeka na swoją pracę. Niedawno zaczął pracować w bardzo dobrej firmie ale również i ta mu nie pasuje ze względu na zmiany, ludzi. Jak dobrze pamiętam to w każdej pracy zawsze coś było nie tak. Jesteśmy razem do kilkunastu lat i nie pamiętam kiedy było tak normalnie bez żadnych kłótni, nawet podczas wyjazdów wakacyjnych nie jest zbyt miła atmosfera. Najgorsze jest to że ja sama zaczęłam narzekać i widzę że coraz mniej się uśmiecham i strasznie mnie to zaczyna irytować.

kasieńka
|

Witam mam starszą siostrę, która lubi narzekać gdy do domu przyjeżdża, że tego niema, tamtego. Sama nie dała znać, że tego będzie potrzebowała, albo sama powinna zakupić mając na uwadze, że u nas towary szybko schodzą, bo sa uzywane w wiekszje ilości niż u niej dla malego dziecka zakąłda, że to mamy zamiast się spytać. Widzi tylko negatyw, nie pochwali a skrytykuje dopiero co umyta podłogę, że jest brudna, choć sama wpływu nie ma na tę czystość i ja lub mama, które dbamy o wszystko na jej przyjazd czujemy sie dotknięte przez takie niepotrzebne uszczypliwości. Wychodzi z nich na to, że nie umyłysmy podłogi choć to zrobiłyśmy. Nie wiem jak sobie radzić, bo nie tylko to boli, ale denerwuje. Powinna sie cieszyc docenić ile tu na jej przyjazd robimy, przygotowujemy, by miała lżej, bo jest w ciązy z drugim dzieckiem. Jest strasznie roszczeniowa, musi miec podane wszystko do ręki, sama nie poszuka choc mniej więcej wie gdzie co jest i denerwuje się i krzyczy, wymuszajac złością by jej to dać natychmiast niemalże do ręki. To okropne zachowanie, nie radze sobie z tym, nie umiem przejśc obok tego obojętnie czy obrócić w żart. Nie powiem jej- sama umyj podłogę- to będzie znów jakiś atak.

Liparus
|

Artykuł traktuje o książętach, a co w przypadku wiecznie nadąsanej żony, która z reguły narzeka nawet na błahostki? To praca, to mało czasu z dzieckiem, to nieudane zakupy, polityka, pieniądze, układ mebli kuchennych, zespół "pustej szafy"... i wiele wiele innych 'powodów'. Jeśli dodać do tego "konieczność" konsultowania wszystkich planów, np; spontanicznie dzwoni kolega i proponuje wyjście np na piwo, prosi o pomoc w podrzuceniu go do miejsca X... no i generalnie w moim odczuciu normalnym jest, że mówisz OK i informujesz żonę. Jednak nie. W tym konkretnym przypadku "już zdecydowałeś, podjąłeś decyzję i stawiasz przed faktem dokonanym, nie liczysz się ze zdaniem drugiej strony". Na litość boską...

Zmęczona
|

O rany nawet nie wiem od czego zacząć. A macie tak że czasem wam się wydaje że to wy przesadzacie a nie on? ja mam tak czasem. Wczoraj oglądałam film Planeta singli , w nie których momentach uśmiałam się jak małe dziecko , mąż nie lubi komedii romantycznych więc oglądałam sama, usłyszawszy na koniec od mego męża cytuje " ale masz irytujący śmiesz" przez chwile zrobiło mi się przykro ale nagle obudziłam się podeszłam do niego i tak samo zaśmiałam mu się w twarz po czym obróciłam to w żart który załapał, mój mąż stara się kontrolować z marudzeniem bo widzi że niewiele już tym ugra ale czasami mam ochotę mu przypier........lić. przestaje sprzątać gotuje byle co i sama siebie nie poznaje nie wiem czemu tak robie

Mimi
|

U mnie nie zadziałało mąż oszedl do innej.

Baba
|

Tekst zakłada, że marudzą faceci, a kobiety są ofiarami. Ciekawe są badania Duńczyków, którzy wykazali, że mężczyzna żyjący w związku z malkontentem, żyje krócej o 10 lat. Nie da się powiedzieć tego o sytuacji odwrotnej.