Aleksytymia to analfabetyzm emocjonalny, czyli brak słów dla emocji

2019-07-23 10:54 Sylwia Gabryś

Aleksytymia to pojęcie coraz popularniejsze, choć różnie rozumiane. Dla jednych to męski, chłodny styl emocjonalny, dla innych styl zimnego drania lub uczuciowa ślepota. Czym jest aleksytymia? I czy można się jej jakoś pozbyć?

W ścisłym sensie aleksytymia (od gr. a – brak, lexis – słowo, thymos – emocja) oznacza brak słów dla emocji, czyli można powiedzieć, że to emocjonalny analfabetyzm.

Aleksytymia czyli brak dostępu do emocji

Aleksytymik nie ma dostępu do swoich emocji, nie umie ich rozpoznawać i nazywać. Jego własne emocje są dla niego niezrozumiałe, nie uświadamia ich sobie. Choć trudno w to uwierzyć, on nie wie, że emocje, to emocje, bo nie rozumie natury doznawanego pobudzenia np. w momencie poczucia dreszczu emocji, czy podniecenia, uważa, że to dreszcz na skutek przeciągu.

Kołatanie serca i uczucie gorąca nie są dla niego rozpoznawalne jako efekt strachu lub zdenerwowania. Aleksytymik choć doznaje emocji, to nie jest w stanie kontaktować się z nimi poznawczo. Może odczuwać emocje negatywne, ale nie umie ich nazwać i zrozumieć. Może czuć, że coś się z nim dzieje, ale nie umie podać przyczyny tego stanu.

Może płakać, choć nie wie dlaczego, być złym, ale nie wiedzieć na kogo. Zakres niewiedzy o własnych doznaniach może być zatem większy lub mniejszy. Warto zaznaczyć, że ze względu na odmienną budowę mózgu, aleksytymia częściej dotyka mężczyzn.

Aleksytymia to analfabetyzm emocjonalny

Aleksytymię można określić jako swego rodzaju analfabetyzm emocjonalny, który powstaje od najmłodszych lat, bowiem umiejętność kontaktowania się z własnymi emocjami powinna zostać zdobyta już w wieku dziecka. Syndrom może być skutkiem wychowania w zimnym lub nadopiekuńczym domu.

Zimne wychowanie lansuje kult racjonalności, premiuje ukrywanie uczuć i ich lekceważenie. W tym drugim przypadku brakuje treningu emocjonalnego, gdyż rodzice izolują je od sytuacji emocjogennych. Dostaje wszystko na tacy, więc niczego nie zdąży naprawdę zapragnąć. Wszelkie negatywne stany nie są do niego dopuszczane. Aleksytymia może pojawić się także na skutek uszkodzenia mózgu, np. podczas operacji guza.

Czytaj też: Syndrom Piotrusia Pana, czyli jak sobie radzić z wiecznym chłopcem

Aleksytymia utrudnia związki

Aleksytymik nie tylko nie potrafi komunikować swych emocji innym, ale też nie jest zdolny, aby wpuścić do swego wnętrza otaczające go osoby. Ponieważ nie przypisuje emocjom słów i pojęć, nie posiada środków, aby zrozumieć cudze uczucia. Tym samym niemożliwe jest dla niego normalne funkcjonowanie społeczne. Nie jest zdolny do empatii i nie potrafi nawiązywać więzi międzyludzkich.

Związki partnerskie aleksytymika skazane są na niepowodzenie, bowiem nie może on zrozumieć uczuć partnera. Ponadto nie rozumiejąc swoich negatywnych emocji ma tendencję do lokowania winy na zewnątrz i zrzuca odpowiedzialność na otoczenie, a to bezpośredni powód niszczenia relacji z innymi. Relacje społeczne są zatem bardzo zaburzone.

Aleksytymia prowokuje depresję

Aleksytymicy nie dają sobie rady też sami ze sobą. Brak umiejętności radzenia sobie z emocjami powoduje ich wyparcie ze świadomości, a wyparte pobudzenie wcale nie przestaje istnieć. Doprowadza to do braku rozładowania napięć i niepokoju. Odczuwając to pobudzenie, a nie rozumiejąc jego powodu aleksytymik traktuje je jako objaw jakiejś choroby.

Bardzo często boryka się zatem z zaburzeniami psychosomatycznymi, a nawet uzależnieniami. Niekiedy szuka ucieczki w alkoholu lub narkotykach. Aby odnaleźć się wśród ludzi często udaje, zakłada maskę, stwarza pozory, bo widzi, że ludzie okazują emocje. Czyni to niczym aktor i demonstruje wyuczone schematy zachowań emocjonalnych pasujące do określonych sytuacji.

Na pozór są bardzo opanowani, rzeczowi i logiczni, niczym zaprogramowane cyborgi. Ich świat jest bardzo smutny i szary, bowiem jednym z komponentów syndromu aleksytymii jest ubóstwo życia wyobrażeniowego. Aleksytymicy nie mają snów o pozytywnym zabarwieniu, nie marzą i nie fantazjują.

Towarzyszy im zwykle wysokie natężenie emocji negatywnych przy jednoczesnym niedużym natężeniu emocji pozytywnych. Sprawia to, iż istotną cechą aleksytymików jest również duża skłonność ulegania nastrojom depresyjnym. Dotknięci syndromem żyją tak, jakby nie żyli.

Czy aleksytymia jest chorobą?

Aleksytymia nie jest określona jako jednostka chorobowa i nie istnieją ścisłe kryteria jej diagnozowania. To syndrom, który może mieć różne uwarunkowania. Sami nim dotknięci wcale nie mają motywacji do szukania pomocy. Na terapii pojawiają się najczęściej z powodu towarzyszącego uzależnienia.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 1/2020 "Zdrowia": leczenie zimnem, pielęgnacja skóry w onkoterapii, zimowe kontuzje, odmładzanie bez skalpela, jak zwalczyć nawyk odwlekania, specjały na świąteczny stół. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i praktycznych wskazówek!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 1/2020
KOMENTARZE
GosiaG
|

Totalnie rozumiem,mam takiego klona w domu-jest moim mężem i mamy małe dziecko.A czuję się totalnie samotna i zaniedbana.On nawet nie próbuje zrozumieć,nie ma na takie głupoty (jak życie poza pracą)czasu,zero empatii czy zainteresowania ludźmi.Nie mam siły już...

Przemysław Lewicki
|

Nie ma podziału na negatwyne i pozytywne emocje. Emocje są nijakie, wszystko zależy jak je odczuwamy i co z nimi robimy. Każdą emocje należy przeżyć i dopuścić do siebie, inaczej się zemszczą.

sleepy
|

Pierwsze zdjęcie przedstawia emocje???

psyche
|

A czy aleksytymia nie jest tym samym, co zespół Aspergera?

Małgorzata
|

Chyba syndrom ten dotyczy mojego partnera.Na początku naszej znajomości było jako tako..choc juz wtedy zastanawiał mnie ten chłód i barak emocji na jakies tam sytuacje.Teraz po pewnym czasie trwania naszego związku jest coraz gorzej. Moj partner zapomniał ze jestem kobietą że potrzebuję zainteresowania,okazywania uczucia,żartów.Na tym tle dochodzi do kłotni..oczywiscie mam pretensje ze mu na mnie nie zalezy..bo tak się własnie zachowuje ze ja to odbieram jako obojetność..i proponowałam kilka razy rozstanie,bo mam dosyc jego beznamiętności...nic go nie cieszy...zadnych emocji! Ale o dziwo on zapewnia mnie o uczuciu i nawet nie chce słyszec o rozstaniu.Ale ja juz nie mogę...męczy mnie taka sytuacja..byc w ciągłej niepewności bo partner jest oschły.Tłumaczę, proszę..ale jak grochem w ścianę..nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam ale mam juz tego dosyć.Oczywiście dodam ze partner jest człowiekiem bardzo zajętym i tym tłumaczy swoje zachowanie.Przyznam ze jeszcze nigdy w życiu nie spotkałam takiego dziwoląga.Zalezy mi na nim ale juz nie daję rady.

morningstar
|

Posiadane uczuć potrzebne jest tylko do zrozumienia drugiego człowieka. Oczywiście większość potrzebuje po prostu akceptacji w otoczeniu. Wszystko umieszczone jest w mózgu, uszkodzenie go w ,,odpowiedni'' sposób pozwala na pozbycie się emocji, lub powstania chorób psychicznych. niektóre pozwalają normalnie żyć <bez leczenia=""> niektóre jednak utrudniają codzienność.

Magda
|

Z twojego wpisu wywnioskowałam że najprawdopodobniej jesteś osobą pozbawiona uczuć a mimo wszystko jesteś w związku, czy możesz mi napisać jak sobie dajecie radę. Jestem z moim mężem 10 lat, zawsze zachowywał się nienaturalnie, ostatnio odkryłam że całe nasze małżeństwo to fikcja bo on nic nie czuje nie tylko do mnie oczywiście. Chciałabym się dowiedzieć od osoby która sama zmaga się z tym problemem jak traktuje swoją drugą połówkę. Ja nie wiem już co robić bo dwoje się i troje by ratować to małżeństwo ale niestety do tanga trzeba dwojga i mimo tego że bardzo kocham mojego męża nie wyobrażam sobie życia bez otrzymywania uczucia.

Rychu99
|

Niezapominajka mam nadzieje, ze uda Ci sie wyjsc ze schematow rodzinnych, bardzo mozliwe, ze jakies Ci pozostaly, jezeli rodzice zachowywali sie podobnie. Nie bede jednak probowal Cie analizowac, nie o tym chcialem. Chce, aby kazdy kto czyta ten artykul i czul, ze ma podobny problem wiedzial jedno, wyjscie z tego jest, nie zawsze pomozemy sobie sami. Czasem trzeba zawolac o pomoc.
Ja sam mam wiekszosc z wymienionych objawow. Nie czuje nic, wiecznie musze udawac, a czasem ludzie to wyczuwaja. Moja druga polowa zawsze mowila, ze mam maske zalozona, idealnie tak jak w tym artykule jest napisane. Nie wiem co wlasciwie powinienem zrobic, czy isc do psychologa? To jest najlepsze rozwiazanie. I teraz co mu powiedziec? Pani ja nic nie czuje, badz panie ja nic nie czuje?

Niezapominajka88
|

Jakie to smutne... Moi rodzice to maja, tata w wiekszym stopniu niz mama, ale u obydwojga zobserwowalam wszystkie tu wymienione symptomy. Ich malzenstwo rozpadlo sie jakies 13 lat temu, kiedy mialam zaledwie 10 lat. Zawsze czulam sie jak sierota, ale jeszcze bardziej po rozwodzie rodzicow, zwlaszcza ze zycie dalo mi sie ostro we znaki juz od najmlodszych lat... Doswiadczylam biedy, ponizenia, samotnosci, niezrozumienia, ludzkiej zazdrosci, nienawisci, nietolerancji - i w najlepszym wypadku, obojetnosci... Bywalam okresowo bezdomna, przymieralam glodem, a nie moglam liczyc na nikogo, najmniej na siebie sama... Nauczylo mnie zycie bardzo wiele, chociaz najwiecej moze nauczylam sie w ciagu ostatnich czterech lat, wiecej niz przez cale moje dotychczasowe zycie... Byly to cztery lata mojego wlasnego malzenstwa, ktore zakonczylo sie separacja po nieudanych probach dostosowania sie; mialam dosc ciaglego dopasowywania sie do wzorcow i utartych schematow, a moje relacje z mezem mialy tez inne podloze, w tym podejrzewalam u niego jakis problem psychiczny, o ktorym nic mi nikt nie mowil, nikt mnie nie uprzedzil, on sam tym bardziej, bo kto dzis przyznalby sie do czegos takiego, a nawet gdyby - to skad niby mialby o tym wiedziec on sam, jesli nawet nie przyszloby mu do glowy isc do lekarza ze swoja psychika, bo skad mialby wiedziec, ze powinien, a ludzie z jego otoczenia najpewniej nie powiedzieliby mu o tym z jakichs powodow, nawet gdyby zdawali sobie z tego sprawe - a ze przede mna to zataili, to juz inna sprawa... Oczywiscie brak kontaktu emocjonalnego, nieswiadomosc emocji nie musi byc objawem choroby psychicznej - ale moze; czytalam, ze u schizofrenikow i innych czasem - w zaleznosci od stopnia nasilenia choroby - wystepuje aleksytymia, a czasem cos jeszcze gorszego - faktyczny brak emocji albo emocje nieadekwatne do sytuacji, na przyklad radosc w sytuacjach smutnych i vice-versa... To sa powazne problemy psychiczne. Wracajac do tematu, chcialam podzielic sie z Czytelnikami moim spostrzezeniem na temat tego, jakie to uczucie, kiedy ma sie rodzicow z aleksytymia... Dodatkowo, w rodzinie ojca jest schizofrenia, co tylko komplikuje sprawe - niemniej jednak, smiem twierdzic, ze jest zwiazek pomiedzy schizofrenia w rodzinie ojca a jego aleksytymia, mimo ze on sam nie choruje na schizofrenie... Jednak cos w tym jest, zapewne. Takie jest moje zdanie.
Pozdrowienia.
Niezapominajka88, Krakow ;*