To była jedyna szansa dla 40-latki z olbrzymim guzem. Chirurdzy z Warszawy wykonali pionierską autotransplantację

2026-02-19 11:31

To był wyścig z czasem i medyczna wirtuozeria. Chirurdzy z UCK WUM dokonali pierwszej w Polsce autotransplantacji wątroby, ratując życie 40-letniej pacjentki z gigantycznym nowotworem. Przez niemal 5 godzin narząd znajdował się poza organizmem kobiety, podczas gdy zespół prof. Michała Grąta toczył bój o każdą sekundę. Poznaj szczegóły tej operacji.

To była jedyna szansa dla 40-latki z olbrzymim guzem. Chirurdzy z Warszawy wykonali pionierską autotransplantację

i

Autor: WUM

Medyczny przełom w Warszawie: 11 godzin na sali operacyjnej

Lekarze z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM przesunęli granice polskiej medycyny. Przeprowadzili pierwszą w kraju autotransplantację wątroby z resekcją ex situ. Ta niezwykle skomplikowana procedura była jedyną szansą dla pacjentki po czterdziestce, u której zdiagnozowano kilkunastocentymetrowy, złośliwy nowotwór pierwotny.

Guz zlokalizowany był w krytycznym miejscu – u ujścia trzech żył wątrobowych do żyły głównej dolnej. Jedna z nich była już całkowicie zamknięta przez nowotwór, a dwie kolejne przebiegały po jego powierzchni i były znacznie uciśnięte. Sytuacja wydawała się beznadziejna, ponieważ standardowe metody leczenia zawiodły.

"Biorca jest jednocześnie swoim dawcą"

Dlaczego zdecydowano się na tak ekstremalny krok? Jak wyjaśnił PAP prof. Michał Grąt, standardowa resekcja była niemożliwa ze względu na zajęcie kluczowych naczyń. Chora nie kwalifikowała się także do klasycznej transplantacji – guz przekraczał obowiązujące kryteria.

- Zdecydowaliśmy się na autotransplantację: wycięcie wątroby, usunięcie guza poza organizmem i ponowne wszczepienie narządu – powiedział profesor.

Największą zaletą tej metody jest fakt, że pacjent nie musi przyjmować leków obniżających odporność (przewlekłej immunosupresji), nie ma ryzyka odrzutu, ani konieczności wielomiesięcznego oczekiwania na organ od zmarłego dawcy. Jak ujął to prof. Grąt: - Biorca jest jednocześnie swoim dawcą.

Gadaj Zdrów - Rak wątroby 

Niespotykana precyzja, nici cieńsze niż ludzki włos

Operacja trwała łącznie 11 godzin. Przez 4 godziny i 57 minut wątroba znajdowała się całkowicie poza organizmem pacjentki. Aby utrzymać krążenie krwi w ciele kobiety, chirurdzy musieli zastosować tymczasowe protezy naczyniowe. W tym czasie wyjęty narząd został schłodzony i wypłukany specjalnym płynem.

W warunkach kontrolowanej hipotermii zespół chirurgów, korzystając z powiększających lup, usuwał nowotwór i rekonstruował naczynia krwionośne. Używano do tego mikroskopijnych nici naczyniowych 8.0, które są cieńsze niż ludzki włos.

- W warunkach ex situ możemy otworzyć każde naczynie bez ryzyka masywnego krwotoku, dokładnie zidentyfikować struktury i odtworzyć je przed ponownym wszczepieniem – zaznaczył prof. Grąt.

Ryzykowna gra o najwyższą stawkę

Choć operacja zakończyła się sukcesem, statystyki światowe pokazują, jak trudne to wyzwanie. Śmiertelność okołooperacyjna przy takich zabiegach sięga obecnie 30 proc., a historycznie wynosiła nawet 50 proc. Pacjentka, będąc w pełni świadoma ogromnego ryzyka, zdecydowała się na walkę o życie.

Dziś kobieta czuje się dobrze i powoli wraca do sprawności.

- Pacjentka jest w dobrym stanie. Chodzi po oddziale, je, pyta kiedy wróci do domu. To dla nas największa nagroda – dodał chirurg.

Choć autotransplantacje nie staną się rutyną, lekarze przewidują, że w przyszłości metoda ta może ratować kilkudziesięciu pacjentów rocznie – tych, dla których współczesna medycyna do tej pory nie miała już propozycji leczenia.

Poradnik Zdrowie Google News