Szerszeń azjatycki dotarł do Krakowa. Czy jest groźny dla ludzi?

Szerszeń azjatycki jest już w Krakowie. Jednego osobnika schwytano na terenie kampusu AGH, a 11 km dalej naukowcy znaleźli pierwsze w Polsce rozwinięte gniazdo Vespa velutina. Gatunek od lat jest problemem dla pszczelarzy w Europie. Co jego pojawienie się oznacza dla mieszkańców i jak duże jest ryzyko użądlenia?

Szerszeń azjatycki z czarnym tułowiem i żółtymi końcami nóg siedzi na korze. O jego ekspansji czytaj na Poradnik Zdrowie.
Autor: GETTY/ Getty Images Szerszeń azjatycki dotarł do Krakowa. Czy jest groźny dla ludzi?

Obecność szerszenia żółtonogiego, nazywanego też azjatyckim, została w Polsce potwierdzona po raz pierwszy. W Wielkiej Wsi pod Krakowem znajduje się rozwinięte, aktywne gniazdo, a kolejny ślad prowadzi już do samego Krakowa. W pasiece na terenie Akademii Górniczo-Hutniczej schwytano osobnika tego samego gatunku. Na razie nie wiadomo, czy przyleciał z kolonii znalezionej pod miastem, czy w okolicy znajduje się kolejne gniazdo.

Nie należy przy tym mylić Vespa velutina z azjatyckim szerszeniem olbrzymim Vespa mandarinia, który zasłynął w mediach jako „murder hornet”. To dwa różne gatunki. Szerszeń żółtonogi jest mniejszy nawet od naszego rodzimego szerszenia europejskiego.

Poradnik Zdrowie - Alergie

Szerszeń azjatycki w Krakowie. Pierwszy osobnik złapany na terenie AGH

Historia polskiego Vespa velutina zaczęła się jeszcze we wrześniu. 26 września 2026 roku użytkownik „bomby_garu” zamieścił w serwisie iNaturalist zdjęcie niezidentyfikowanego owada. Inni użytkownicy zwrócili uwagę, że może to być szerszeń żółtonogi. Późniejsza analiza fotografii potwierdziła tę identyfikację. Wtedy obserwacja nie wywołała jeszcze większego zainteresowania.

Tymczasem już 1 października Mateusz Drabek złapał szerszenia azjatyckiego w pasiece na terenie kampusu AGH w Krakowie. Okaz trafił jednak do badaczy później.

Przełom nastąpił 11 października. Grzegorz Małek opublikował na forum pszczelarskim Ambrozja zdjęcia owadów pojawiających się w jego pasiece w Wielkiej Wsi pod Krakowem. Dzień później fotografie zaczęły krążyć w mediach społecznościowych. Dr Waldemar Żyła, specjalista zajmujący się osowatymi, potwierdził na podstawie zdjęć, że rzeczywiście chodzi o Vespa velutina.

12 października rozpoczęły się przygotowania do poszukiwań. W działania zaangażowali się naukowcy, specjaliści od osowatych, pszczelarze oraz przedstawiciele służb ochrony przyrody. Dwa dni później dwie grupy rozpoczęły pracę w terenie.

W pasiece przy ul. Centralnej w Wielkiej Wsi obserwowano liczne szerszenie. Schwytano kilkanaście osobników, wśród których znajdowała się co najmniej jedna matka. Owady odlatujące z tego miejsca kierowały się na wschód. W drugiej sprawdzanej pasiece szerszeni było mniej i leciały w przeciwną stronę, na zachód.

Pierwsze gniazdo szerszenia azjatyckiego w Polsce znaleziono pod Krakowem

Trop doprowadził badaczy do Doliny Kluczwody. Prof. Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, śledząc lot owadów, odnalazł na topoli dużą papierową konstrukcję. Gniazdo znajdowało się około 10–15 metrów nad ziemią, a jego średnicę oszacowano na 60–80 cm.

Kiedy badacze uderzyli w pień drzewa, z gniazda zaczęły wychodzić liczne szerszenie. Było jasne, że kolonia jest nadal aktywna. Na podstawie samej obserwacji nie można jednak określić ani dokładnej liczby owadów w gnieździe, ani tego, ile znajduje się w nim młodych samic zdolnych do założenia nowych kolonii.

Gniazda nie udało się od razu usunąć. Znajduje się zbyt wysoko, by zrobić to bez odpowiedniego sprzętu i zabezpieczenia. Dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego przekazał PAP, że w kolejnym tygodniu do Polski ma przyjechać wyspecjalizowana ekipa z Francji, która zajmuje się likwidacją takich kolonii.

Po zakończeniu poszukiwań w Wielkiej Wsi badacze sprawdzili również kampus AGH. Mateusz Drabek przekazał im złapanego 1 października szerszenia. W czasie wizyty kolejnych osobników nie zaobserwowano, wcześniej nie udało się też odnaleźć gniazda. Na miejscu pozostawiono pułapkę do dalszego monitoringu.

Odległość między kampusem AGH a stanowiskiem w Wielkiej Wsi wynosi około 11 km. Na razie nie można więc rozstrzygnąć, czy owad schwytany w Krakowie pochodził z odnalezionej kolonii, czy w mieście lub jego okolicy znajduje się drugie gniazdo. Potwierdzone są obecnie dwa miejsca występowania szerszenia i jedno gniazdo.

Czy szerszeń azjatycki jest groźny dla ludzi?

Pojawienie się Vespa velutina w Krakowie nie oznacza, że mieszkańcom grozi fala ataków. Szerszeń żółtonogi może żądlić i bronić gniazda, ale dane z krajów, w których żyje od lat, nie uzasadniają przedstawiania go jako wyjątkowego „szerszenia zabójcy”. Największe zagrożenie dla człowieka wiąże się z wieloma użądleniami, użądleniem w obrębie jamy ustnej i innych błon śluzowych oraz alergią na jad. Szczególnie ryzykowne jest zbliżanie się do gniazda.

Dobrym punktem odniesienia jest Francja, gdzie gatunek występuje od ponad dwóch dekad. W opublikowanym w 2026 roku badaniu przeanalizowano dane z lat 2014–2023 pochodzące z ośrodków toksykologicznych, szpitalnych oddziałów ratunkowych, hospitalizacji i aktów zgonu.

W ciągu dziesięciu lat ośrodki toksykologiczne zarejestrowały 6022 przypadki związane z użądleniami błonkówek, a na oddziały ratunkowe zgłosiło się z tego powodu 179 141 osób. Mimo ekspansji szerszenia żółtonogiego we Francji liczba użądleń błonkówek nie wykazywała w tym okresie ani trendu wzrostowego, ani spadkowego. Najwięcej zdarzeń przypadało na lipiec i sierpień.

Wśród przypadków zgłoszonych do ośrodków toksykologicznych 37 proc. dotyczyło os, 25 proc. szerszeni, 19 proc. pszczół, a w pozostałych 19 proc. nie określono rodzaju owada. W grupie użądleń przez szerszenie 28 proc. przypisano szerszeniowi żółtonogiemu, 24 proc. szerszeniowi europejskiemu, natomiast w 48 proc. przypadków gatunku nie udało się określić.

Ciężki przebieg stwierdzono w 1,5 proc. wszystkich 6022 przypadków zarejestrowanych przez ośrodki toksykologiczne. Szerszenie odpowiadały za 38 proc. tych ciężkich przypadków, choć stanowiły 25 proc. zgłoszonych użądleń. W przypadku użądleń przez szerszenie odsetek ciężkich zatruć wynosił 2,3 proc.

W 89 proc. ciężkich przypadków po użądleniach błonkówek wystąpiły objawy alergiczne. Co ważne, niemal w połowie ciężkich przypadków wystarczyło jedno użądlenie. W przypadku szerszeni pojedyncze użądlenie odnotowano w 53 proc. ciężkich zdarzeń. Najcięższe przypadki najczęściej dotyczyły osób po 60. roku życia.

W latach 2014–2023 we Francji zarejestrowano również 18 213 hospitalizacji po użądleniach błonkówek. 13 proc., czyli 2354 osoby, wymagało intensywnej terapii. Odsetek hospitalizowanych trafiających na OIT wzrósł z 10 proc. w 2014 roku do 17 proc. w 2023 roku. Dane te obejmują jednak wszystkie badane błonkówki, a nie wyłącznie Vespa velutina.

W tym samym okresie w aktach zgonu odnotowano 256 śmierci związanych z użądleniami błonkówek. W 27 proc. dokumentów pojawiała się informacja o użądleniu przez szerszenia, bez rozróżnienia między szerszeniem żółtonogim i innymi gatunkami. Nie wolno więc przedstawiać 256 zgonów jako ofiar Vespa velutina.

Szerszeń azjatycki jest znacznie większym problemem dla pszczół

To właśnie zagrożenie dla pszczelarstwa jest głównym powodem alarmu po odkryciu kolonii pod Krakowem. Vespa velutina potrafi zawisnąć przed wejściem do ula i czekać na wracające robotnice. Chwyta pszczołę w locie, zabija ją żuwaczkami, a bogaty w białko tułów zabiera do gniazda jako pokarm dla larw.

„Szerszeń żółtonogi jest szczególnie niebezpieczny dla pszczół miodnych, ponieważ potrafi na nie polować tuż przy wlocie do ula, przez co może nawet całkowicie ograniczyć ruch pszczół w pasiece. W efekcie grozi im śmierć głodowa, ponieważ zbieraczki nie będą wracały do ula, gdzie jest gromadzony pokarm” – mówi dr Łukasz Nicewicz.

Problem nie ogranicza się więc do pszczół zabitych przez drapieżnika. Silna presja szerszeni może wywołać tzw. paraliż zbieraczek. Pszczoły ograniczają lub przerywają wyloty z ula, przez co do rodziny trafia mniej pyłku i nektaru. Badania eksperymentalne wykazały, że ochrona uli przed Vespa velutina zmniejszała presję drapieżników, zwiększała aktywność zbieraczek, dopływ pyłku i produkcję czerwiu, a chronione rodziny miały większe szanse przetrwania zimy.

Europejska pszczoła miodna nie ma przy tym skutecznej obrony pozwalającej zatrzymać polujące przed ulem szerszenie. W regionach, w których Vespa velutina występuje licznie, konsekwencje dla pasiek mogą być poważne.

Skalę ekspansji pokazuje Galicja w północno-zachodniej Hiszpanii. Od grudnia 2012 do grudnia 2021 roku do tamtejszego programu monitoringu i zwalczania zgłoszono ponad 154 tys. gniazd. W 2020 roku było ich 28 376, a w 2021 roku 28 360.

Gniazdo znaleziono w momencie, gdy liczy się każdy tydzień

Odkrycie polskiej kolonii w połowie października jest szczególnie istotne ze względu na cykl rozwojowy szerszenia. Jesienią pojawiają się młode samice, które po zapłodnieniu opuszczają kolonię i szukają miejsc do przezimowania. Wiosną te, które przetrwają, mogą rozpocząć budowę własnych gniazd. Badacze pracujący w Wielkiej Wsi podkreślają, że w październiku część młodych, zapłodnionych samic mogła już opuścić odnalezioną kolonię. Nie wiadomo, ile z nich rzeczywiście to zrobiło.

Skala możliwości rozrodczych jest duża. Francuskie badania wykazały, że dojrzała kolonia może w ciągu sezonu wyprodukować nawet kilkanaście tysięcy osobników, a w szczycie jej liczebność może sięgać około 2 tys. dorosłych szerszeni. Jedno dojrzałe gniazdo może również wydać kilkaset przyszłych założycielek nowych kolonii.

Francuski krajowy plan walki z Vespa velutina wskazuje, że tempo rozszerzania zasięgu gatunku szacuje się na około 70 km rocznie. Sprzyjają temu duża liczba osobników rozrodczych, dostępność pokarmu, odpowiedni klimat oraz brak wyspecjalizowanych naturalnych wrogów.

Nie oznacza to jednak, że za rok wokół Krakowa musi pojawić się wiele nowych gniazd. Na tym etapie nie wiadomo nawet, czy młode samice z polskiej kolonii zdołają przezimować. Dopiero wiosna i kolejny sezon pokażą, czy doszło do trwałego zadomowienia się gatunku.

Czy szerszeń azjatycki zadomowił się już w Polsce?

Na razie można powiedzieć coś bardziej precyzyjnego: Vespa velutina dotarł do Polski i zdołał założyć tu rozwiniętą kolonię. To jeszcze nie dowodzi powstania trwałej populacji.

Przykład Czech pokazuje, że wczesne wykrywanie może mieć znaczenie. Pierwsze osobniki znaleziono tam w 2023 roku. Wykryte gniazda zostały zniszczone, a EPPO określa obecnie status gatunku w Czechach jako „Absent, pest no longer present”, czyli brak obecności po wcześniejszym wykryciu. Zadomowienia nie potwierdzono.

Inaczej wygląda sytuacja na Słowacji, gdzie EPPO klasyfikuje gatunek jako obecny w niewielu lokalizacjach. W październiku 2026 roku w miejscowości Uloža w powiecie Lewocza odnaleziono kolejne gniazdo. Do jego namierzenia wykorzystano telemetrię i drona, a w działaniach uczestniczyli specjaliści ze Słowacji, Francji i Węgier. Gniazdo zostało usunięte. Była to, po Palárikovie, druga słowacka lokalizacja z potwierdzoną rozmnażającą się populacją Vespa velutina.

Francja znajduje się już na zupełnie innym etapie. Szerszeń żółtonogi został tam zawleczony w 2004 roku i obecnie występuje we wszystkich departamentach kontynentalnej części kraju. Całkowite wyeliminowanie gatunku uznano za niewykonalne. We wrześniu 2026 roku przyjęto krajowy plan ograniczania jego wpływu na pszczelarstwo, bioróżnorodność i bezpieczeństwo ludzi. Tylko w 2026 roku francuskie ministerstwo przeznaczyło na działania dodatkowe 3 mln euro.

Skąd szerszeń azjatycki wziął się pod Krakowem?

Na to pytanie naukowcy jeszcze nie znają odpowiedzi. Lokalizacja jest zaskakująca. Jak tłumaczy dr Łukasz Nicewicz, jedno z najbliższych wcześniej znanych stanowisk znajdowało się w Opawie przy granicy polsko-czeskiej. Badacze spodziewali się więc pojawienia gatunku raczej na Śląsku niż w Małopolsce.

Do badań genetycznych zabezpieczono kilkanaście osobników. Analizy mają pomóc ustalić, czy polska kolonia jest wynikiem naturalnej ekspansji którejś z europejskich populacji, czy też szerszenie zostały przypadkowo przewiezione na większą odległość wraz z transportem.

Taki scenariusz jest możliwy. GDOŚ wskazuje, że hibernujące, zapłodnione królowe mogą zostać zawleczone z transportowanymi materiałami ogrodniczymi lub drewnem. W stanie hibernacji przez kilka miesięcy nie pobierają pokarmu, co pozwala im przetrwać długą podróż.

Francuski plan zwalczania gatunku wskazuje, że europejska ekspansja rozpoczęła się prawdopodobnie właśnie w taki sposób. Vespa velutina nigrithorax został przypadkowo zawleczony do departamentu Lot-et-Garonne w 2004 roku, najprawdopodobniej z transportem ceramiki z Chin. Dane genetyczne wskazują, że europejska populacja mogła wywodzić się od jednej zapłodnionej królowej.

Jak rozpoznać szerszenia azjatyckiego?

Osobniki schwytane w Małopolsce i zabezpieczone do badań mają około 2,5 cm długości. Są więc mniejsze od rodzimego szerszenia europejskiego. Najłatwiej rozpoznać je po charakterystycznym ubarwieniu.

„Szerszeń żółtonogi, jak sama nazwa wskazuje, trzy ostatnie człony nóg ma całe żółte. Korpus, czyli tułów oraz większość odwłoku są czarne. Jedynie końcówka odwłoku ma kolor żółto-pomarańczowy, na odwłoku jest jeden żółto-pomarańczowy pas, a jeden pomarańczowy element jest widoczny na polu pomiędzy oczami na głowie” – opisuje dr Łukasz Nicewicz.

Różnią się również miejsca zakładania gniazd. Rodzimy szerszeń europejski zwykle wybiera dziuple, ściany budynków i inne osłonięte przestrzenie, a jego kolonie liczą zazwyczaj około 200–400 osobników. Vespa velutina wiosną również buduje niewielkie gniazda w osłoniętych miejscach, np. pod zadaszeniami lub w zabudowaniach gospodarczych. Później powstają duże gniazda wtórne, często wysoko w koronach drzew. Są kuliste lub gruszkowate, zwykle z niewielkim wejściem z boku. W dużej kolonii może znajdować się ponad tysiąc osobników.

Co zrobić po zauważeniu szerszenia azjatyckiego?

Vespa velutina nigrithorax znajduje się na unijnej liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii. Został na nią wpisany już w 2016 roku. Unijne przepisy przewidują w przypadku nowych ognisk takich gatunków wczesne wykrywanie i szybką eliminację.

W Polsce osoba, która stwierdzi nowe stanowisko takiego gatunku w środowisku, powinna niezwłocznie zgłosić je właściwej gminie. Zgłoszenie powinno zawierać nazwę gatunku, miejsce i datę obserwacji, w miarę możliwości liczbę osobników oraz fotografię, jeśli udało się ją wykonać. Gmina przekazuje informację do organu odpowiedzialnego za wprowadzenie jej do Centralnego Rejestru Danych o IGO, a dane są następnie widoczne w Geoserwisie.

Zdjęcie warto zrobić z bezpiecznej odległości. Nie należy zbliżać się do gniazda ani próbować go samodzielnie usuwać. Naukowcy przestrzegają też przed zabijaniem każdego dużego owada przypominającego szerszenia. Łatwo w ten sposób zabić rodzime szerszenie, osy lub trzmiele.

Nie najlepszym pomysłem jest również samodzielne masowe rozstawianie przypadkowych pułapek. Badanie opublikowane w 2026 roku w „Journal of Pest Science” wykazało, że w większości badanych pułapek z przynętą ponad 98,5 proc. schwytanych owadów nie należało do Vespa velutina. Ginęły m.in. rodzime osowate, pszczoły i muchówki. Autorzy wskazują, że metody zwalczania powinny być znacznie bardziej selektywne.

Sytuacja pod Krakowem jest teraz szczególna z dwóch powodów. Znaleziono pierwszą rozwiniętą kolonię Vespa velutina w Polsce, a jednocześnie osobnika schwytano 11 km dalej, już na terenie Krakowa. Nie wiadomo jeszcze, czy istnieje drugie gniazdo i czy młode królowe zdążyły opuścić odnalezioną kolonię przed jej likwidacją. Odpowiedź na te pytania zdecyduje o tym, czy tegoroczne odkrycie pozostanie pojedynczym ogniskiem, czy wiosną 2027 roku rozpoczną się poszukiwania kolejnych polskich kolonii.

Źródła:- Nauka w Polsce/PAP: „Pod Krakowem wykryto pierwsze w Polsce osobniki inwazyjnego gatunku szerszenia azjatyckiego”- Pasieka24: „Szerszeń azjatycki w Małopolsce. Od internetowej obserwacji do odnalezienia gniazda”- Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska: Vespa velutina nigrithorax- RDOŚ w Krakowie: zgłaszanie nowych stanowisk inwazyjnych gatunków obcych- ScienceDirect: badanie wpływu użądleń Vespa velutina i innych błonkówek na zdrowie ludzi we Francji- ANSES: dane o ciężkich przypadkach, hospitalizacjach i zgonach po użądleniach błonkówek we Francji- Pest Management Science: badanie wpływu Vespa velutina na rodziny pszczele- Animals: dane o ponad 154 tys. gniazd Vespa velutina zgłoszonych w Galicji- Journal of Pest Science: badanie z 2026 roku dotyczące nieselektywnych pułapek na Vespa velutina- Francuskie Ministerstwo Rolnictwa: krajowy plan walki z szerszeniem żółtonogim z 2026 roku- Francuski krajowy plan zwalczania Vespa velutina: biologia, tempo ekspansji i rozród- EPPO: aktualny status Vespa velutina w Czechach- EPPO: aktualny status Vespa velutina na Słowacji- AOPK ČR: odnalezienie i likwidacja gniazda Vespa velutina w Uloži na Słowacji- EUR-Lex: unijny wykaz inwazyjnych gatunków obcych obejmujący Vespa velutina nigrithorax