Kiedy w Polsce zmniejszy się liczba nowych przypadków COVID-19? Wirusolog wyjaśnia

Jeśli chodzi o liczbę zakażeń koronawirusem oraz zgonów, tendencja wzrostowa była do przewidzenia - wyjaśnia wirusolog prof. Włodzimierz Gut w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Jak podkreśla ekspert, nawet najbardziej surowe obostrzenia zadziałają dopiero po pewnym czasie.

W sobotę 24 października po raz kolejny zbliżyliśmy się do rekordu zachorowań na COVID-19 - testy potwierdziły zakażenie koronawirusem u 13 628 osób. Zmarło 179 osób, co jest największą dobową liczbą zgonów od początku epidemii.

W rozmowie z PAP prof. Włodzimierz Gut podkreślił, że taka liczba zachorowań i zgonów była do przewidzenia.

- Powód jest bardzo prosty, ludzie zakażają przez 24 godziny, czasami trochę dłużej, niż można wykryć u nich zakażenie. Liczba zmarłych w tym czasie też będzie rosła, bo jeśli jest więcej zakażonych to liczba ofiar proporcjonalnie się zwiększa – powiedział ekspert.

Jak zaznaczył prof. Włodzimierz Gut obostrzenia, które weszły w życie w ostatnią sobotę (kiedy to cała Polska znalazła się w czerwonej strefie) przyniosą poprawę sytuacji najwcześniej za dwa tygodnie. - Miejmy nadzieję, że przynajmniej 90-95 proc. społeczeństwa, a najlepiej 100 proc., zastosuje się do obostrzeń, wówczas sytuacja się poprawi – podkreślił.

W sobotę najwięcej nowych zakażeń stwierdzono w woj. mazowieckim (2026), małopolskim (1482) i wielkopolskim (1472). W pozostałych województwach odnotowano: w śląskim 1262, łódzkim 1001, podkarpackim 891, kujawsko-pomorskim 777, pomorskim 776, lubelskim 715, dolnośląskim 645, zachodniopomorskim 580, opolskim 558, świętokrzyskim 412, lubuskim 379, warmińsko-mazurskim 344, podlaskim 308.

Od początku epidemii w Polsce potwierdzono 241 tys. 946 zakażeń, zmarło 4 tys. 351 osób.

Wielogodzinne kolejki do wymazów
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE