Chciał uchronić się przed COVID-19, zapadł w śpiączkę. Antyszczepionkowiec wstrzyknął sobie własny mocz

2022-04-21 10:31

Najpierw namawiał, by ludzie, zamiast szczepić się przeciw COVID-19, pili własny mocz. Później poszedł krok dalej: w trakcie wywiadu na żywo wstrzyknął sobie w ramię porcję własnego moczu. Przez kolejne dni lekarze walczyli o jego życie. Opis jego przypadku zamieścił prestiżowy Journal of Global Infectious Diseases.

Antyszczepionkowiec
Autor: Telegram

„Ta szczepionka jest najgorszą bronią biologiczną, jaką kiedykolwiek widziałem” – twierdził Christopher Key, antyszczepionkowiec z USA, autor bloga "Policja szczepionkowa". Znany z kontrowersyjnych poglądów 38-latek przez dłuższy czas namawiał publicznie do picia własnego moczu - ta metoda, jego zdaniem, miała pomóc na wiele dolegliwości, miała również zapobiec zachorowaniu na COVID-19.

Wstrzyknął sobie własny mocz, trafił do szpitala

Pewnego dnia poszedł jednak o krok dalej: w rozmowie video z guru medycyny alternatywnej - Edwardem Group, certyfikowanym kręgarzem i samozwańczym urynoterapeutą - które zamieszczono na Twitterze można zobaczyć, jak mężczyzna wstrzykuje sobie w ramię strzykawkę wypełnioną własnym moczem.

Niewiele brakowało, by ten eksperyment zakończył się śmiercią. Nieprzytomnego mężczyznę przywieziono do szpitala po dwóch napadach drgawek, z wysoką gorączką, która nie ustępowała przez 12 godzin, i której towarzyszyły silne dreszcze.

Lekarze walczyli o jego życie

"Pacjent nie miał w wywiadzie napadów padaczkowych, urazów głowy ani innych chorób i nie przyjmował żadnych leków ani narkotyków." - czytamy w raporcie lekarzy. W trakcie przyjęcia do szpitala był nieprzytomny, miał rozszerzone źrenice, które słabo reagowały na światło.

W ustach stwierdzono obecność spienionej krwią wydzieliny, płytko oddychał, a praca serca była mocno przyspieszona. RTG klatki piersiowej wykazało objawy wskazujące na rozległy zespół ostrej niewydolności oddechowej. posiew krwi wykazał natomiast obecność bakterii K.pneumoniae, E. coli i Proteus, które wywołały sepsę.

Poradnik Zdrowie: szczepienia przeciwko COVID-19

Lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie. Ostatecznie sepsa ustąpiła. Po 12 dniach mężczyzna został wypisany do domu. Wcześniej przyznał, że wstrzyknął sobie dożylnie ok. 10 ml moczu, co miało "zmaksymalizować jego witalność i moc" - po doustnym wypiciu moczu dwukrotnie miał bowiem nudności i wymioty. "Ocena psychologiczna nie wykazała żadnych nieprawidłowości." - podsumowali raport lekarze.

Urynoterapia może poważnie zaszkodzić

Jak przyznają badacze, którzy opisali przypadek 38-latka, picie własnego moczu rano to jedna z metod medycyny alternatywnej, oficjalnie nauczana na niektórych indyjskich uczelniach medycznych. Ma mieć działanie profilaktyczne i lecznicze - znajdujące się w moczu substancje takie jak mocznik czy pochodne metyloglioksalu podawane doustnie mają wedle niektórych doniesień właściwości przeciwnowotworowe.

Ale mimo że terapia moczem może mieć zalety, jej zwolennicy powinni zachować ostrożność. Dożylne wstrzykiwanie moczu może natomiast doprowadzić do sepsy wielobakteryjnej, toksycznej encefalopatii i wstrząsu septycznego z dysfunkcją wielu narządów - ostrzegają lekarze.