22-latka umiera, więc zorganizowała Boże Narodzenie w listopadzie. "Nie dam się pokonać"

2022-11-17 11:58

Laura Nuttall ma 22 lata. Cztery lata temu zdiagnozowano u niej nieuleczalną chorobę. Lekarze nie ukrywali, że nie ma już nadziei na to, aby ją uratować. Dziewczyna postanowiła wraz z rodziną zorganizować święta Bożego Narodzenia już w listopadzie na wypadek, gdyby miała nie doczekać ostatnich tygodni grudnia.

22-latka umiera. Zawczasu zorganizowała święta Bożego Narodzenia. Nie dam się pokonać rakowi
Autor: The Brain Tumour Charity 22-latka umiera. Zawczasu zorganizowała święta Bożego Narodzenia. "Nie dam się pokonać rakowi"

To wzruszająca historia o nadziei i walce. Choroba zaatakowała Laurę, gdy ta miała zaledwie 18 lat. Rodzina dziewczyny zorganizowała już pierwsze święta Bożego Narodzenia w tym roku. Teraz mają nadzieję, że kolejne - te właściwe - spędzą w takim samym gronie.

Poradnik Zdrowie: kiedy iść do neurologa?

Diagnoza: agresywny rak mózgu

Laura poznała diagnozę w wieku 18 lat. Od tamtej pory ani razu nie uroniła łzy z tego powodu. Początkowo lekarze szacowali, że zostało jej 18 miesięcy życia, ale ona nie się nie poddała. Walczyła z chorobą, jednocześnie studiując daleko od domu.

22-latka przeszła 11 cykli chemioterapii, wyjechała do Niemiec na immunoterapię, a obecnie przechodzi intensywną radioterapię w szpitalu onkologicznym w Manchesterze.

Żyje pełnią sił i spełnia marzenia

Laura mimo choroby nie poddaje się i spełnia marzenia. Odhaczyła imponującą listę życzeń, m.in. ukończyła Great North Run (największy półmaraton na świecie, odbywający się co roku w północno-wschodniej Anglii), dowodziła okrętem wojennym, prowadziła monster trucka, prezentowała pogodę w BBC, łowiła ryby z Bobem Mortimerem i Paulem Whitehouse'em, a także dzieliła się historiami z Deborah James, zmarłą w czerwcu działaczką na rzecz walki z rakiem.

Guz wrócił we wrześniu

Choroba powoli zabiera młodą Laurę. Jej chód jest niepewny, ma kłopoty z utrzymaniem równowagi, a jej mowa jest powolna. 

„Kiedy we wrześniu lekarze powiedzieli, że guz powrócił, chciałam tylko pomyśleć o kolejnym rozdziale mojego życia (...) Jestem bardzo zdeterminowaną osobą. Nie chciałam, żeby choroba przejęła moje życie, pojechałam sama na studia do Manchesteru, z guzem mózgu" - mówi Laura.

„W niektóre dni nie mogłam wstać z łóżka, w inne wymiotowałam, a potem chodziłam na wykłady, dałam radę (...) Lubię udowadniać ludziom, że się mylą i jeszcze nie skończyłam swojego życia. Czasami się złoszczę, ale nie użalam się nad sobą i nie boję się”.

Chwilowa nadzieja

W czerwcu pojawiła się nadzieja, gdy lekarze stwierdzili, że jej guz jest „stabilny”. Jednak rutynowe badanie przeprowadzone trzy miesiące później wykazało, że choroba powróciła w najokrutniejszym momencie — gdy Laura zaczęła szukać wymarzonej pracy. 

Mama dziewczyny wyznała, że jest realistką w kwestii choroby córki. Ojciec Laury nie traci nadziei. Rodzina długo nie poddawała się, szukając każdego możliwego leczenia. 

Pomimo kiepskich rokowań, Laura jest zdeterminowana, by pokonać przeciwności losu. „Lekarze wiedzą, co mam, ale nie wiedzą, kim jestem” - mówi.

Wyjątkowa przyjaźń. W zbiórce na leczenie pomógł komik

Laura ma ogromne wsparcie nie tylko w rodzinie. Łączy ją bowiem wspaniała relacja z jednym z największych nazwisk w showbiznesie. Komik Peter Kay podczas występów w zeszłym roku pomógł zebrać pieniądze na kosztowną immunoterapię Laury. Celebryta stał się tym samym przyjacielem całej rodziny.

„Kiedy występuje w telewizji jest Peterem Kayem, ale kiedy przychodzi z wizytą, jest po prostu Peterem. Koncentruje się na tym, aby mnie rozśmieszyć i będzie to robił, aż zaczną boleć mnie policzki" - mówi Laura.