Depresja to nie „gorszy czas”. To choroba, która niszczy od środka
W powszechnym mniemaniu depresja kojarzy się z rozpaczą i niemożnością wstania z łóżka. W rzeczywistości to skomplikowana jednostka chorobowa o podłożu biopsychospołecznym, która w klasyfikacji medycznej stoi ramię w ramię z cukrzycą czy nadciśnieniem. Nie jest wynikiem "słabego charakteru", lecz splotem czynników biologicznych, środowiskowych i psychologicznych.
Skala problemu jest alarmująca. Dane z raportu „Dobrostan psychiczny w Polsce” (IP PAN, 2024) wskazują, że problem dotyczy już co czwartego dorosłego mieszkańca naszego kraju. Depresja stała się jedną z głównych chorób cywilizacyjnych, paraliżującą życie rodzinne i zawodowe milionów osób.
Gdy choroba zakłada maskę. Objawy, które łatwo przeoczyć
Największą pułapką depresji jest jej zdolność do kamuflażu. Pacjenci często szukają pomocy u lekarzy internistów, skarżąc się na dolegliwości fizyczne, nieświadomi, że ich źródło tkwi w psychice.
– Często myślimy o depresji jako o smutku, ale w praktyce dominują trudniejsze do zauważenia sygnały: brak energii, problemy ze snem i apetytem, trudności z koncentracją, drażliwość, bóle głowy czy napięcie mięśni. Są też myśli, które ciągle wracają i podtrzymują poczucie porażki lub bezsensu. Nawet jeśli na zewnątrz wydajesz się w porządku, w środku możesz wciąż dźwigać ciężar depresji – wyjaśnia Angelika Kołomańska, psycholożka i psychoterapeutka z Kliniki Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.
Depresja u dzieci i młodzieży. Bunt zamiast smutku
Równie podstępny przebieg choroba ma u najmłodszych. Rodzice często mylą objawy depresji z trudnym etapem dojrzewania lub zwykłym lenistwem. Statystyki są jednak bezlitosne: w ciągu ostatnich 11 lat liczba młodych ludzi z poważnymi zaburzeniami nastroju wzrosła z 3 proc. do 7 proc.
U dzieci depresja rzadko manifestuje się wycofaniem. Częściej przybiera formę agresji, buntu, nagłego pogorszenia ocen w szkole czy problemów somatycznych. Jak podkreśla ekspertka: - Drażliwość, bunt czy spadek wyników w nauce mogą być pierwszymi sygnałami choroby, a szybka reakcja dorosłych może realnie zmienić życie dziecka.
Jak wygląda droga do zdrowia? Siła psychoterapii
Depresja nie jest wyrokiem. Współczesna medycyna i psychologia oferują skuteczne narzędzia walki z tą chorobą. Fundamentem leczenia jest psychoterapia, często wspierana farmakoterapią. Wśród wielu nurtów to terapia poznawczo-behawioralna (CBT) cieszy się mianem jednej z najlepiej przebadanych i najskuteczniejszych metod.
– Psychoterapia poznawczo-behawioralna (CBT) pomaga odzyskać kontrolę nad myślami i emocjami, a codzienne strategie – sen, ruch, uważność, kontakty z bliskimi – wzmacniają efekty leczenia i chronią przed nawrotami. To nauka, która realnie zmienia życie – wskazuje Angelika Kołomańska.
Wiele osób obawia się pierwszej wizyty u specjalisty. Tymczasem ma ona charakter bezpiecznej rozmowy, której celem jest zrozumienie mechanizmów cierpienia i nakreślenie planu działania.
– W swojej praktyce wspólnie z pacjentem przyglądamy się jego lub jej objawom, historii i temu, co na dany moment jest najtrudniejsze. Wyjaśniam, jak działa depresja z perspektywy mózgu i emocji oraz proponuję konkretne, sprawdzone strategie oparte m.in. na terapii poznawczo-behawioralnej. Staram się, by pod koniec spotkania pacjent miał jaśniejszy obraz sytuacji i pierwszy, realny plan działania. To często moment, w którym pojawia się coś bardzo ważnego – nadzieja – dodaje psychoterapeutka.
Oręż w walce z nawrotami. Co możesz zrobić sam?
Poza gabinetem terapeutycznym kluczowe znaczenie ma higiena życia. Małe, codzienne wybory stanowią barierę ochronną dla układu nerwowego:
- Sen i rytm dnia: Stabilny harmonogram pozwala mózgowi na lepszą regulację emocji.
- Ruch: Aktywność fizyczna stymuluje produkcję neuroprzekaźników poprawiających nastrój.
- Uważność: Świadoma praca nad myślami pozwala przerwać destrukcyjne „błędne koło”.
- Relacje: Wsparcie bliskich i autentyczny kontakt z drugim człowiekiem obniżają ryzyko nawrotu.
Jak wspierać, by nie szkodzić?
Najgorsze, co można zrobić dla osoby chorującej na depresję, to bagatelizowanie jej stanu. Słowa „weź się w garść” czy „inni mają gorzej” działają destrukcyjnie – potęgują poczucie winy i izolację. Depresja to bariera biologiczna, której nie da się przełamać „pozytywnym myśleniem” na zawołanie.
– Rozmowa o niej, zauważanie sygnałów u siebie i bliskich, może uratować życie i przywrócić poczucie kontroli. Im szybciej zareagujemy, tym większa szansa, że cierpienie zostanie przerwane, a życie stanie się pełniejsze i spokojniejsze – podsumowuje Angelika Kołomańska.