Coraz częstsza obecność dzików w miastach zmienia też sposób, w jaki trzeba patrzeć na te zwierzęta. Nie chodzi już wyłącznie o szkody w zieleni czy nagłe spotkania na osiedlu, ale o trwałe przenikanie się środowiska ludzi i dzikiej fauny. Im częściej oba światy się przecinają, tym większego znaczenia nabiera monitorowanie zdrowia zwierząt i potencjalnych zagrożeń dla mieszkańców
Dziki w mieście to już nie problem jednego czy dwóch miejsc
W polskich miastach dziki nie są już widokiem zarezerwowanym dla osiedli graniczących z lasem. W Krakowie zwierzęta regularnie pojawiają się m.in. na Klinach, Ruczaju, osiedlu Podwawelskim i w Borku Fałęckim. W czerwcu 2026 roku po spłoszeniu dzik wbiegł w wózek z rocznym dzieckiem. Policja ustaliła, że nie był to celowy atak zwierzęcia. Kraków zwiększył liczbę odłowni i zapowiedział kolejne działania ograniczające dostęp dzików do łatwego pożywienia.
W Szczecinie pogotowie interwencyjne ds. zwierzyny łownej prowadzi regularne płoszenie dzików pojawiających się na terenach zamieszkałych. We Wrocławiu część obszarów znajdujących się w granicach miasta należy do obwodów łowieckich.
Dużą skalę zjawiska pokazuje Warszawa. Od początku 2026 roku do końca sierpnia miasto otrzymało ponad 18 tys. zgłoszeń dotyczących dzików. Odnotowano również 302 kolizje drogowe z ich udziałem oraz 186 zgłoszeń ataków na ludzi.
Podobny problem obserwują inne europejskie miasta. Barcelona od lat bada dziki przystosowujące się do życia blisko człowieka. Analizy pokazują, że zwierzęta chętnie wykorzystują tereny z łatwym dostępem do pożywienia oraz naturalne korytarze prowadzące w głąb miasta.
Czy dziki roznoszą choroby? Przeanalizowano 194 europejskie badania
Potocznie mówi się, że dziki „roznoszą choroby”. Z medycznego punktu widzenia precyzyjniej jest powiedzieć, że mogą być rezerwuarem lub nosicielami patogenów, z których część może zakażać człowieka. W 2023 roku w czasopiśmie „One Health” opublikowano przegląd systematyczny obejmujący 194 europejskie badania z lat 2006–2020 dotyczące zakażeń u dzików i jeleni. W przypadku dzików szczególnie często badano wirusowe zapalenie wątroby typu E, toksoplazmozę, włośnicę, salmonellozę i gruźlicę.
Nie oznacza to jednak, że przejście obok dzika w parku grozi zakażeniem. Drogi transmisji są różne. Przy części patogenów największe znaczenie ma spożywanie zakażonego mięsa, przy innych kontakt z krwią, narządami, tuszą lub odchodami.
Wirus HEV u dzików w Polsce. Przeciwciała wykryto u niemal połowy zwierząt
Jedne z najmocniejszych danych z Polski dotyczą wirusa zapalenia wątroby typu E, czyli HEV. Zespół badaczy z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach, przy współpracy ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego, przebadał 470 par próbek krwi i wątroby oraz 433 próbki kału dzików. Przeciwciała świadczące o kontakcie z HEV wykryto u 49,4 proc. zwierząt. RNA wirusa znajdowano również w wątrobie i kale.
Nowsze polskie badanie z 2026 roku przyniosło podobny obraz. Przeciwciała przeciw HEV stwierdzono u 154 z 367 dzików, czyli u 41,96 proc., a materiał genetyczny wirusa wykryto w 10 ze 100 badanych próbek śledziony.
Jakimi chorobami można zarazić się od dzika? Badanie 1021 polskich myśliwych daje ważną wskazówkę
Ryzyko lepiej pokazują badania osób, które mają ze zwierzętami znacznie częstszy kontakt niż przeciętny mieszkaniec miasta. W badaniu obejmującym 1021 polskich myśliwych przeciwciała IgG przeciw HEV stwierdzono u 227 osób, czyli u 22,2 proc. uczestników.
Wyższą częstość przeciwciał obserwowano m.in. u osób mających zawodowy kontakt ze zwierzętami gospodarskimi i spożywających duszone podroby. Z kolei mycie rąk po patroszeniu dzika wiązało się z niższą częstością obecności przeciwciał przeciw HEV.
Badanie nie dowodzi, że wszystkie zakażenia pochodziły od dzików, ale wskazuje, że rodzaj kontaktu ze zwierzęciem ma duże znaczenie.
Włośnica u dzików. Polskie badanie objęło 833 zwierzęta
Włośnica należy do najlepiej znanych chorób związanych z dziczyzną. Wywołują ją pasożyty z rodzaju Trichinella, a człowiek zakaża się przede wszystkim po spożyciu mięsa zawierającego żywe larwy.
Polscy naukowcy przebadali próbki od 833 dzików pozyskanych w latach 2010–2014. Larwy Trichinella wykryto u 17 zwierząt, czyli u około 2 proc. badanej grupy. Stwierdzano przede wszystkim Trichinella spiralis i Trichinella britovi. W tym przypadku ryzyko nie wiąże się więc ze zwykłym spotkaniem dzika na osiedlu. Kluczowe znaczenie ma mięso, jego przebadanie oraz odpowiednie przygotowanie.
Toksoplazmoza u dzików. W Polsce przeciwciała wykryto u 37,6 proc.
Kolejnym patogenem jest Toxoplasma gondii, pasożyt wywołujący toksoplazmozę. W polskim badaniu obejmującym 367 dzików przeciwciała przeciw T. gondii wykryto u 37,6 proc. zwierząt. Nie oznacza to, że każde z nich w chwili badania aktywnie zakażało ludzi. Obecność przeciwciał świadczy natomiast o wcześniejszym kontakcie organizmu z pasożytem.Meta-analiza obejmująca 43 publikacje i 16 788 dzików z 23 państw wykazała przeciwciała u około 23 proc. zwierząt na świecie i 26 proc. w Europie.
Choroby przenoszone przez dziki w miastach. Co znaleziono w Barcelonie?
Szczególnie interesujące są badania dzików żyjących bezpośrednio w przestrzeni miejskiej. Naukowcy z Universitat Autònoma de Barcelona przebadali 41 miejskich dzików. Salmonella enterica została wykryta u około 5 proc. zwierząt, Campylobacter coli u 4,88 proc., a inne termofilne bakterie z rodzaju Campylobacter u 19,51 proc.
W późniejszym badaniu 130 dzików z obszaru metropolitalnego Barcelony ponownie wykrywano Campylobacter i Salmonella. Badacze analizowali również ich wrażliwość na antybiotyki.Inny zespół badał miejskie dziki pod kątem Streptococcus suis. Wykryto szczepy o takim samym profilu molekularnym jak szczepy znajdowane w lokalnych przypadkach zakażeń ludzi. Nie jest to jednak dowód, że konkretna osoba zaraziła się od konkretnego dzika.
Czy odchody dzika są niebezpieczne? Naukowcy sprawdzili możliwą drogę zakażenia
Miejskie dziki pozostawiają odchody w parkach, na chodnikach i terenach zielonych używanych także przez ludzi oraz zwierzęta domowe. W 2023 roku naukowcy stworzyli model komputerowy dla Barcelony, w którym oceniali potencjalne narażenie mieszkańców na HEV oraz opornego na antybiotyki Campylobacter. Model wskazał możliwość istotnej roli odchodów w środowiskowej transmisji patogenów.
Trzeba jednak podkreślić, że była to symulacja epidemiologiczna, a nie badanie pokazujące rzeczywistą liczbę zakażonych mieszkańców. W innym badaniu przeanalizowano kał 312 dzików z aglomeracji Barcelony. HEV wykryto w siedmiu próbkach. Analiza genetyczna wykazała bliskie podobieństwo wirusów obecnych u dzików do szczepów występujących w tym samym regionie u ludzi i świń. Autorzy zaznaczyli jednak, że rzeczywiste drogi transmisji wymagają dalszych badań.
Brucella u dzików. Ryzyko różni się między regionami
W 2025 roku opublikowano przegląd systematyczny dotyczący bakterii Brucella u dzików i świń domowych w Europie. Autorzy przeanalizowali 36 badań, a zakażenia odnotowano w 17 krajach. Najczęściej wykrywano Brucella suis biovar 2, ale opisywano także inne warianty mające potencjał zoonotyczny. Nie oznacza to jednak, że ryzyko jest jednakowe w całej Europie. Częstość występowania poszczególnych patogenów zależy od regionu, populacji zwierząt i okresu prowadzenia badań.
Czy ASF z dzików może przenieść się na ludzi?
Afrykański pomór świń często pojawia się w informacjach o dzikach, ale w kontekście zdrowia człowieka trzeba go wyraźnie oddzielić od zoonoz.Ludzie nie są podatni na zakażenie wirusem ASF. Choroba dotyczy świń domowych i dzików i może powodować ogromne straty w hodowli, ale nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia człowieka.
Czy dziki są niebezpieczne dla ludzi? Choroby to tylko część problemu
Badania nie dają podstaw do traktowania każdego dzika pojawiającego się między blokami jako źródła zakażenia. Potwierdzają jednak, że zwierzęta te mogą być rezerwuarem wielu patogenów ważnych dla człowieka.
Najlepiej udokumentowane zagrożenia dotyczą spożywania zakażonego mięsa, patroszenia zwierząt oraz kontaktu z krwią, narządami i tuszą. W przypadku miejskich populacji badacze zwracają także uwagę na odchody i zanieczyszczenie wspólnego środowiska, choć znaczenie tej drogi dla faktycznych zakażeń mieszkańców jest nadal gorzej poznane.Na osiedlu bardziej bezpośrednim zagrożeniem może być samo zachowanie dzika. Do zwierząt nie należy podchodzić ani ich karmić. Szczególnej ostrożności wymagają lochy prowadzące młode, a psy powinny pozostawać na smyczy, ponieważ mogą spłoszyć dzika i doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.
.