Endometrioza dotyka co dziesiątą kobietę – i nadal nie do końca ją rozumiemy
Endometrioza jest jedną z najczęstszych chorób ginekologicznych, a jednocześnie jedną z najtrudniejszych do jednoznacznego rozpoznania. Szacuje się, że zmaga się z nią już około 10 proc. kobiet. Mimo tak dużej skali problemu, przyczyny choroby nadal nie są do końca poznane.
Skąd się bierze? Odpowiedź nie jest prosta.
Aktualnie intensywnie eksplorowana jest teoria genetyczna – zakłada ona istnienie wrodzonej predyspozycji do rozwoju choroby. Jednak genetyka to tylko jeden z elementów układanki.
Dr n. med. Anna Horbaczewska, specjalistka ginekologii i położnictwa oraz endokrynologii ginekologicznej z krakowskiej Intima Clinic, zwraca uwagę na coś, o czym rzadko się mówi: – Zanieczyszczenia i tak zwane związki hormonalnie czynne, które są obecne na co dzień w naszym życiu (np. w opakowaniach na żywność), mogą przyczyniać się do rozwoju endometriozy. Bardzo istotna jest rola mikrobiomu jelitowego – istnieją pewne szczepy bakterii, których obecność w jelitach w nieprawidłowych proporcjach powoduje rozwój endometriozy. Dlatego tak ważne w leczeniu endometriozy jest zadbanie o zdrowie jelit w aspekcie ich mikrobiomu i ogólny dobrostan organizmu.
Objawy, które łatwo zbagatelizować
Endometrioza jest chorobą heterogenną, co oznacza, że u każdej pacjentki może przebiegać zupełnie inaczej. Najbardziej charakterystyczne są bolesne miesiączki, jednak lista dolegliwości jest znacznie dłuższa i często zaskakująca.
Bóle podbrzusza mogą pojawiać się w różnych fazach cyklu – nie tylko podczas menstruacji, ale też w okresie okołoowulacyjnym lub zupełnie niezależnie od cyklu. Kobiety z endometriozą często skarżą się na bolesne współżycie oraz szeroko rozumiane dolegliwości jelitowe: bóle przy oddawaniu stolca (szczególnie nasilone w okolicach miesiączki), wzdęcia, zwiększony obwód brzucha, zaparcia, a niekiedy – wręcz przeciwnie – biegunki.
Co ważne, choroba może dawać objawy odległe od układu rozrodczego. Dr Horbaczewska wskazuje, że w rzadkich, ale udokumentowanych przypadkach pacjentki zgłaszają ból w okolicach barku lub przewlekły kaszel nasilający się w okresie okołomiesiączkowym. To dowód na to, że ogniska endometriozy mogą lokalizować się niemal wszędzie w organizmie.
Zmęczenie i zły nastrój? Ginekolog też powinien o tym wiedzieć
Jednym z najbardziej niedocenianych aspektów endometriozy są jej objawy niespecyficzne. Przewlekłe zmęczenie, brak motywacji czy obniżony nastrój to dolegliwości, które zazwyczaj kierują pacjentkę do psychiatry lub internisty – nie do ginekologa. A tymczasem mogą być bezpośrednio związane z endometriozą.
– Oczywiście nie jest tak, że jeśli ktoś boryka się z obniżonym nastrojem, brakiem motywacji, to wysyłamy go najpierw do ginekologa, żeby sprawdzić, czy ma endometriozę, bo działamy zawsze w porozumieniu z innymi specjalistami. Ale jeśli diagnostyka nie daje jednoznacznych odpowiedzi i potwierdzenia przyczyny takich objawów, warto pomyśleć też mniej standardowo – mówi dr Horbaczewska.
Kluczową wskazówką diagnostyczną jest cykliczność objawów. Jeśli dolegliwości – niezależnie od ich charakteru – powtarzają się rytmicznie i pokrywają z fazami cyklu miesiączkowego, jest to sygnał, który powinien skłonić do pogłębionej diagnostyki ginekologicznej.
Diagnoza, na którą pacjentki czekają latami
Endometrioza słynie z tego, że jej rozpoznanie bywa długą i frustrującą podróżą. Nie istnieje żaden pojedynczy test laboratoryjny, który jednoznacznie potwierdziłby chorobę. To jeden z powodów, dla których wiele kobiet czeka kilka lat, zanim usłyszy właściwą diagnozę.
Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami europejskiego towarzystwa ESHRE (Europejskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii), podstawowym narzędziem diagnostycznym są badania obrazowe – zarówno rezonans magnetyczny, jak i ultrasonografia wykonana według protokołu endometriozy. Co ważne, oba badania – w rękach doświadczonego specjalisty – są równoważne diagnostycznie.
Jednak nawet precyzyjne badania obrazowe nie zawsze rozstrzygają sprawę.
– Endometriozę rozpoznajemy przede wszystkim po charakterystycznych objawach. Jeśli pacjentka zgłasza się z nimi do lekarza, należy wykonać stosowną diagnostykę, żeby stwierdzić, czy przyczyną jest endometrioza. (...) Jednakże nawet w sytuacji, gdy pomimo typowych objawów u pacjentki, w badaniu nie zostanie wykryta endometrioza, nie możemy jej wykluczyć. Co więcej, jeśli u danej pacjentki zostanie wykonana laparoskopia oraz pobrane wycinki do badania histopatologicznego i to badanie histopatologiczne również nie potwierdzi jednoznacznie, że to jest endometrioza, wciąż nie można jej definitywnie wykluczyć. Tak stanowi treść obowiązujących aktualnie rekomendacji ESHRE – wyjaśnia specjalistka.
Leczenie dostosowane do pacjentki, nie do choroby
Nie istnieje jeden uniwersalny schemat leczenia endometriozy. Dobór terapii zawsze jest indywidualny i zależy od stopnia zaawansowania choroby, wieku pacjentki, jej planów prokreacyjnych oraz aktualnej rezerwy jajnikowej.
W przypadku kobiet starających się o dziecko, postępowanie prokreacyjne ma pierwszeństwo.
– U kobiet planujących ciążę postępowanie prokreacyjne ma priorytet. Rekomendowane jest wówczas jak najszybsze rozpoczęcie starań. Na funkcję komórek jajowych wpływa bowiem przede wszystkim wiek kobiety. Przy zaawansowanej endometriozie potrzebne bywa wspomaganie zapłodnienia. U pacjentek z endometriozą pierwszego i drugiego stopnia rekomendowane jest rozważenie wykonania inseminacji wewnątrzmacicznej, natomiast przy zaawansowanej endometriozie w stopniu trzecim i czwartym proponowane jest zapłodnienie drogą rozrodu wspomaganego, czyli in vitro. U tych kobiet ważne jest również dbanie o ogólny dobry stan zdrowia – czyli właściwą dietę o profilu przeciwzapalnym oraz suplementację dobieraną przez lekarza prowadzącego, które mogą dodatkowo poprawić jakość komórek jajowych – opisuje dr Horbaczewska.
U kobiet nieplanujących ciąży celem leczenia jest przede wszystkim redukcja dolegliwości. W arsenale terapeutycznym znajdziemy terapię hormonalną, leki przeciwbólowe, fizjoterapię uroginekologiczną, dietę przeciwzapalną, suplementację oraz regularną aktywność fizyczną. – Tych metod radzenia sobie z dolegliwościami jest bardzo wiele. Wszystko zależy od tego, co chorej najbardziej dokucza, czyli które objawy są dla niej najbardziej uciążliwe. Na pewno nie jest tak, że pacjentki są skazane na ból – podkreśla specjalistka.
Operacja – kiedy naprawdę konieczna?
Choć chirurgiczne usunięcie wszystkich ognisk endometriozy teoretycznie daje szansę na pełne wyleczenie, w praktyce nie zawsze jest to możliwe. A nawet gdy się powiedzie, choroba ma dużą tendencję do nawrotów.
Wskazania do operacji są ściśle określone. Zabieg rozważa się przede wszystkim wtedy, gdy farmakoterapia nie kontroluje już bólu, lub gdy rozwijające się ogniska zagrażają zdrowiu – np. guz na jelicie grożący jego niedrożnością albo zmiany na moczowodach utrudniające odpływ moczu z nerek.
– Zawsze decyzja o operacji ostatecznie należy do pacjentki, natomiast wybierając tę drogę leczenia, musimy liczyć się z jej konsekwencjami, czyli z możliwymi powikłaniami oraz z tym, że te zabiegi operacyjne często są bardzo rozległe. Pacjentka zawsze musi być szczegółowo poinformowana o planowanym zakresie i możliwych powikłaniach, które mogą się wydarzyć niezależnie od tego, jak precyzyjnie i dokładnie zostanie wykonana operacja – tłumaczy dr Horbaczewska.
Niezależnie od wybranej metody leczenia, diagnoza endometriozy powinna być impulsem do trwałej zmiany stylu życia – bo jak podkreśla specjalistka, jest to choroba przewlekła, z którą trzeba nauczyć się żyć świadomie.