Naukowcy odkryli nowy organ w naszym ciele!

2020-10-23 9:01 Magda Mazurek

Przypadkowego odkrycia dokonali onkolodzy zajmujący się pacjentami z rakiem prostaty. Co zaskakujące odkryli oni nowy organ w naszej czaszce.

Onkolodzy z Holandii są przekonani, że znaleźli parę dotąd pomijanych gruczołów ślinowych ukrytych w naszych czaszkach. Odkrycia dokonali zupełnie przypadkiem - chirurg Matthijs H. Valstar jest chirurgiem na wydziale onkologii głowy i szyi w Holenderskim Instytucie Raka. Wykonywał tomografię głowy u pacjenta z rakiem prostaty i natrafił na dotąd nie zidentyfikowane organy. 

W komentarzu wysłanym do CNN  prof. Joy Reidenberg, wykładający anatomię w nowojorskim szpitalu akademickim Mount Sinai stwierdził, że chirurg miał wystarczającą wiedzę, żeby uznać, że w tym miejscu do tej pory nic nie wskazano. 

Matthijs H. Valstar w trakcie przeprowadzania tomografii zauważył, że z nieznanych powodów na skanie zaświecił się obszar umieszczony w tylnej części nosogardzieli. Naukowcy nazwali go zespołem gruczołów ślinowych (śliniankami rurkowymi, ang. tubarial glands).

Chirurg uważa, że gruczoły te mogą być przyczyną powikłań u pacjentów onkologicznych poddawanych radioterapii. Lekarze tłumaczą, że promieniowanie może uszkadzać ten organ i prowadzić do problemów z połykaniem czy mówieniem.

Polecamy: Zasiłek opiekuńczy na zdrowe dziecko - jak się ubiegać?

- Ludzie mają zasadniczo trzy pary dużych gruczołów ślinowych, ale nie w tym miejscu. O ile wiedzieliśmy, to jedyne istniejące gruczoły ślinowe czy śluzowe w nosogardzieli są mikroskopijne. Jest ich do 1000 i są równo rozłożone po powierzchni śluzówki. Wyobraźcie sobie więc nasze zdziwienie, gdy je znaleźliśmy – stwierdził w informacji dla prasy drugi współautor badania, onkolog Wouter Vogel.

Jak tłumaczy Matthijs H. Valstar, wynik badania udało im się powtórzyć u różnych grup pacjentów. Istnienie gruczołów potwierdzono poprzez sekcję zwłok kobiety i mężczyzny. Co podkreślają Holendrzy, nie da się ich zobaczyć konwencjonalnymi metodami obrazowania jak ultrasonografia czy rezonans magnetyczny. Technika PSMA PET/ CT z której korzystali holenderscy onkolodzy to bardzo zaawansowane badanie z dziedziny medycyny nuklearnej. Jest precyzyjne i pozwala na dokładną diagnostykę nowotworu.

Czytaj też: Premier Morawiecki: Mam nadzieję, że nie dojdzie do lockdownu

Podczas tomografii pozytronowej obraz rejestrowany jest na podstawie promieniowania wewnętrznego pochodzącego z różnych związków chemicznych oznakowanych izotopami promieniotwórczymi. Dopasowuje się je do każdego badania przed podaniem pacjentowi w zależności od obszaru obrazowania. Efektem działania jest jasne świecenie zmian nowotworowych. Lekarzom z Holenderskiego Instytutu Raka podczas badania zaświeciły się dwa obszary.

- Ludzie mają zasadniczo trzy pary dużych gruczołów ślinowych, ale nie w tym miejscu. O ile wiedzieliśmy, to jedyne istniejące gruczoły ślinowe czy śluzowe w nosogardzieli są mikroskopijne. Jest ich do 1000 i są równo rozłożone po powierzchni śluzówki. Wyobraźcie sobie więc nasze zdziwienie, gdy je znaleźliśmy – stwierdził w informacji dla prasy drugi współautor badania, onkolog Wouter Vogel.

Badanie - jak odkryto nowy organ?

Autor badania, Matthijs H. Valstar, tłumaczy, że wynik badania udało się powtórzyć u różnych grup pacjentów. Nie da się ich zobaczyć konwencjonalnymi metodami obrazowania jak ultrasonografia czy rezonans magnetyczny. Tylko zastosowana technika PSMA PET/ CT z której korzystali holenderscy onkolodzy na to pozwala. Zazwyczaj tego typu tomografia jest wykorzystywana w celu precyzyjnego ustalenia miejsca występowania nowotworu.

Istnienie gruczołów potwierdziła sekcja zwłok kobiety i mężczyzny.

Więcej: Dobrowolna kwarantanna - na czym polega? Co na to pracodawcy?

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE