SZPITALE JEDNEGO DNIA są potrzebne - jaka będzie ich przyszłość?

Szpitale jednego dnia są potrzebne
Autor: thinkstockphotos.com Szpitale jednego dnia cieszą się uznaniem pacjentów, ponieważ w komfortowych warunkach, bez czekania, mogą oni skorzystać z usług medycznych najwyższej jakości.

Szpitale jednego dnia cieszą się uznaniem pacjentów, ponieważ w komfortowych warunkach, bez czekania, mogą oni skorzystać z usług medycznych najwyższej jakości. Jednak dziś przyszłość wielu takich placówek stoi pod znakiem zapytania.

Pierwsze szpitale jednego dnia powstały 10 lat temu i dobrze wpisały się w system ochrony zdrowia. Ale dziś nie wiadomo, jaka czeka je przyszłość, bo 3 listopada 2011 r. ówczesna minister zdrowia podpisała projekt rozporządzenia zmieniający wymagania, jakie muszą spełniać szpitale jednego dnia, by ubiegać się o kontrakt z NFZ. Mówiąc w skrócie, szpitalom – w znacznej części prywatnym – postawiono bardzo wysokie wymagania dotyczące sprzętu, organizacji bloków operacyjnych i kwalifikacji personelu. Kolejnym ciosem dla tych placówek była decyzja prezesa NFZ o wstrzymaniu realizacji kontraktów, także tych, podpisanych przed 2011 r. na kilka lat.

Szpital jednego dnia - szybkie zabiegi bez leżenia na oddziale

Szpitale jednego dnia mają nowoczesny sprzęt i zatrudniają starannie wykształcony personel medyczny. – Szpitale jednodniowe mają własną bazę i świadczą usługi codziennie, a nie od czasu do czasu – wyjaśnia Andrzej Mądrala, prezes zarządu Centrum Medycznego Mavit. – Organizatorzy, czy raczej właściciele, biorą pełną odpowiedzialność za jakość usługi, a tym samym za bezpieczeństwo pacjentów – dodaje. Szpitale te nie wykonują wszystkich rodzajów zabiegów medycznych, ale takie było założenie, gdy je organizowano. Oferta medyczna szpitali jednego dnia jest bogata. Niektóre wykonują drobne zabiegi, a inne oferują poważniejsze operacje z zakresu okulistyki (np. usuwanie zaćmy, zabiegi wirektomii na siatkówce), chirurgii szczękowej, laryngologii, ortopedii, kardiologii czy chirurgii narządów. Tu można zoperować przepuklinę, żylaki, pęcherzyk żółciowy, usunąć migdałki, guzki w piersiach. Zwykle są to zabiegi, na które w placówkach państwowych czeka się miesiącami, a nawet latami. Operacje w trybie jednodniowym cieszą się dużym zainteresowaniem. Unika się pobytu w szpitalu, który nie należy do miłych przeżyć, długiego zwolnienia lekarskiego. Tak wykonana operacja nie zakłóca życia, nie ma stresu wywołanego oderwaniem od rodziny, co jest szczególnie ważne, gdy pacjentem jest małe dziecko lub osoba w podeszłym wieku.

Szpital jednego dnia - mit leczenia zdrowych pacjentów

– Szpitalom jednodniowym zarzuca się, że swoją karierę budują na łatwych pacjentach, czyli osobach, u których trzeba wykonać prosty zabieg niełączący się z ryzykiem powikłań – mówi Andrzej Mądrala. – Ten pogląd ma niestety wielu zwolenników, ale jest daleki od prawdy – stwierdza. Przed każdym zabiegiem przeprowadza się badania mające odpowiedzieć na pytanie, czy u konkretnej osoby – biorąc pod uwagę jej ogólny stan zdrowia, choroby towarzyszące itp. – można w ramach chirurgii jednego dnia przeprowadzić zabieg. Jeżeli przypuszczamy, że mogą wystąpić (z różnych przyczyn) powikłania i chory będzie musiał dłużej zostać w szpitalu, odmawiamy zabiegu. Nie ma to nic wspólnego z naszą wygodą. Jesteśmy świadomi ryzyka. Nie będziemy narażać pacjenta na pogorszenie stanu zdrowia, a siebie na kłopoty, które mogą z tego wyniknąć. Są zabiegi, których ze względów medycznych nie powinno się przeprowadzać w ramach chirurgii jednego dnia. Tego się trzymamy i nie podejmujemy niepotrzebnego ryzyka.

Szpital jednego dnia - gdzie rzetelny rachunek ekonomiczny

– Podstawą funkcjonowania szpitali jednodniowych są kontrakty z NFZ – wyjaśnia prezes CM Mavit. – Na palcach jednej ręki można policzyć te, które są w stanie utrzymać się bez kontraktów. Ale placówki te nie są traktowane tak samo jak placówki publiczne, które zajmują się taką samą działalnością. To stały problem nazywany równością podmiotów. Jeśli prywatny szpital jednodniowy podpisze kontrakt na 1 mln złotych, to taki sam szpital państwowy bez problemu uzyska kontrakt nieporównanie większy. W 2010 r. NFZ na leczenie szpitalne wydał blisko 26 mld zł, z czego na realizację kontraktów ze wszystkimi rodzajami szpitali prywatnych przeznaczono niewiele ponad 1,5 mld zł. Kontrakty z NFZ podpisało 476 szpitali prywatnych. Tylko połowa z nich miała kontrakty powyżej 1 mln zł. – Szpitale jednodniowe operują taniej i są na to konkretne wyliczenia – podkreśla Andrzej Mądrala.
– Za ten sam zabieg przeprowadzony w trybie operacji planowych szpital publiczny otrzymuje kilkaset złotych więcej niż jednodniowy, natomiast gdy pacjenta hospitalizuje się tylko 1–3 dni – wartość zabiegu jest jeszcze wyższa. Uważam, że w szpitalach jednodniowych powinny być świadczone usługi, które można bezpiecznie tam wykonać. Szpitale publiczne – powiatowe, wojewódzkie czy kliniki uniwersyteckie – powinny oferować inny zakres usług medycznych. Myślę tu o operacjach skomplikowanych, trudnych, obarczonych wysokim ryzykiem powikłań. Za swoją pracę szpitale te powinny otrzymywać wystarczająco wysokie stawki, aby nie szukały korzyści z wykonywania drobnych zabiegów, do których nie trzeba angażować oddziałów intensywnej terapii czy zabezpieczać długiego pobytu chorego w szpitalu – podkreśla Andrzej Mądrala.

Szpital jednego dnia - dbałość o jakość

Szpitale prywatne są szansą nie tylko dla pacjentów, ale i dla młodych, choć wystarczająco doświadczonych lekarzy, którzy tu mogą doskonalić swoje umiejętności. Co więcej, często właśnie tu uczą się prawidłowego zarządzania, właściwego postępowania z chorym i najnowszych technik operacyjnych.
– Jestem przeciwny szpitalom, które opierają się na wynajmowanych okazjonalnie salach operacyjnych w szpitalach publicznych, gdzie opieka nad pacjentem jest wątpliwa – mówi Andrzej Mądrala. – To rozmywa odpowiedzialność. W swoim szpitalu możemy wystarczająco efektywnie zadbać o reżim sanitarny, dobry sprzęt, doświadczonych specjalistów. Jeśli mamy podnosić jakość usług świadczonych przez pod-mioty medyczne, zasada ta powinna dotyczyć wszystkich rodzajów placówek. Tymczasem rozporządzenie dotyczące warun-ków sanitarnych, z listopada 2011 r., ostre wymagania postawiło tylko zakładom świad-czącym usługi w trybie jedno-dniowym. Jestem daleki od oce-niania kolegów prowadzących szpitale publiczne. Nie mają łat-wego życia, ale ponieważ wszys-cy zajmujemy się chorymi, powinny nas obowiązywać te same zasady, także w zakresie przepisów sanitarnych, jakim powinny odpowiadać wszystkie placówki ochrony zdrowia.

Szpital jednego dnia - niepewna przyszłość

Rozporządzenia ministra zdrowia i zarządzenie prezesa NFZ prawdopodobnie przyczynią się do upadku części prywatnych szpitali jednego dnia. Nie wszyscy właściciele w ciągu kilku miesięcy będą mogli wybudować nowe bloki operacyjne. Technicznie jest to możliwe, bo jest firma, która buduje szpitale
z gotowych modułów, ale koszty budowy są niemałe. Szpitale jednodniowe są potrzebne pacjentom i systemowi ochrony zdrowia. Wszyscy mają lub mogą mieć znaczące korzyści z ich funkcjonowania. Jednak gra musi być czysta, bo niefortunne decyzje administracyjne uderzą przede wszystkim w pacjentów, ludzi, którzy pragną szybko, bezpiecznie i w dobrych warunkach rozwiązać swój problem zdrowotny.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.