Nie bój się ZMIAN - otwierają nowe możliwości

2007-05-09 3:02 Anna Krasuska

Czasem może się wydawać, że los ci nie sprzyja, twoje poukładane życie rozsypuje się jak domek z kart i następują zmiany, których wcale nie chcesz. Pamiętaj, że prawie zawsze zmiana otwiera przed nami nową przestrzeń. Może stać się źródłem energii, szczęścia i zadowolenia z życia. Nawet wtedy, gdy punktem wyjścia dla niej jest bolesna lekcja.

Grecki filozof Heraklit powiedział przed wiekami: “wszystko przemija prócz zmiany”. Starożytny myśliciel uważał zmianę za jedno z elementarnych praw rządzących całą naturą, siłę napędową wszelkiego życia. Twierdził, że bez niej nie ma rozwoju. Również w twoim życiu nieustannie zachodzą mniejsze i większe zmiany - nieraz niemal niezauważalne. Jedne są z twojej inicjatywy, inne spadają na ciebie nieoczekiwanie i niszczą ustalony porządek. Nie zawsze ich pragniesz. Czasem zmiana wiąże się z głębokim kryzysem. Jednak nawet te niechciane zmiany możesz obrócić na swoją korzyść. Jakże często żywisz przekonanie, że los ci nie sprzyja. Wszystko się przeciwko tobie sprzysięgło, życie jest niesprawiedliwe. Dzieje ci się krzywda, padasz ofiarą niepomyślnych okoliczności: złego szefa, nieodpowiedzialnego partnera, nieposłusznych dzieci. I nic z tym nie możesz zrobić... Czy na pewno? Zastanów się. Nie możesz naprawić świata, ale możesz zmienić wiele. Zacznij od siebie.

Odważyć się na zmianę

Janka Dąbrowska ma 42 lata. Jest rozwiedziona, mieszka z dorastającą córką. - Przez kilkanaście lat żyłam w przeświadczeniu, że nie mam wpływu na to, co się ze mną dzieje - opowiada. - Mąż pił, znęcał się psychicznie nade mną i nad dzieckiem, a ja nic nie mogłam zrobić. Tak mi się wtedy wydawało. Tkwiłam w sytuacji, która mnie wyniszczała, ale do głowy mi nie przychodziło, że mogę to przerwać. A jednak powoli moja świadomość zmieniała się. Sporo czytałam - między innymi książki o współuzależnieniu - dojrzewałam emocjonalnie. Stopniowo zaczęła kiełkować we mnie myśl o rozstaniu. Pielęgnowałam ją w sobie. Marzyłam o własnym, spokojnym i bezpiecznym domu. Aż któregoś dnia naprawdę odeszłam. Spakowałam ubrania, wrzuciłam kilka drobiazgów do torby, zabrałam córkę i po prostu wyszłam. Byłam wolna! Wynajęła mieszkanie i zaczęła nowe życie. Nie było łatwo. Właściwie pierwszy rok był udręką. Czuła się rozbita, nie radziła sobie z samotnością, ledwo wystarczało jej pieniędzy na opłaty. W dodatku były mąż nie dawał jej spokoju. - Mimo to, kiedy spoglądałam do tyłu i przypominałam sobie, co przeszłam, czułam niewypowiedzianą ulgę, że to już za mną, że już nikt nie może mnie skrzywdzić. Zaciskałam zęby i szłam do przodu - wspomina. Po roku Janka rozwiodła się. Później wzięła kredyt i kupiła mieszkanie. Zaczęła urządzać swój nowy dom. Zmieniła pracę i zapisała się na wymarzone studia. W ciągu trzech lat jej życie zmieniło się diametralnie. Dziś nawet kolory, którymi się otacza, są inne niż dawniej.

Ważne

Zdarza się, że człowiek nie radzi sobie ze swoim smutkiem, zbyt długo tkwi na etapie żalu. Warto wtedy skorzystać z pomocy doświadczonego psychologa. Czasem wystarczą jedno, dwa spotkania (w całym kraju są ośrodki interwencji kryzysowej oferujące takie wsparcie). Terapeuta pozwala złapać dystans. Jest jak lustro, które pokazuje nam nasze życie w całkiem nowej perspektywie. Podobną rolę może spełnić przyjaciel.
Najważniejsze, by nie dusić w sobie emocji, nie bać się ich pokazać. Trzeba szukać osób, które mogą być dla nas autentycznym wsparciem, bo rozmowa, mówienie o tym, co boli, to podstawa. Ale musi to być ktoś, kto powie: “Zatrzymaj się, popatrz na siebie!”, a nie ktoś, kto będzie nam tylko wtórował. A kiedy już wychodzimy z kryzysu, dobrze jest stosować zasadę małych kroków. Nie stawiać sobie za wysoko poprzeczki, nie zmieniać od razu całego świata. Pamiętajmy, by cieszyć się z drobnych sukcesów, bo przecież na szczyt drabiny nie skacze się jednym susem!

Dlaczego boimy się zmian?

Uświadomienie sobie, że nie jesteś niewolnikiem rzeczywistości, to pierwszy krok na drodze do zmiany. Ale to, w jakim stopniu tę rzeczywistość zmieniasz, zależy od twojej odwagi, determinacji oraz umiejętności radzenia sobie ze stresem. Tym, co najczęściej powstrzymuje nas przed pozytywną zmianą, jest lęk przed utratą bezpieczeństwa. Nawet jeśli sytuacja, w której tkwimy, nie jest komfortowa, strach przed niewiadomym bywa na tyle silny, że powstrzymuje przed działaniem. Poczucie bezpieczeństwa to jedna z podstawowych potrzeb człowieka (tuż po potrzebach fizjologicznych). Dlatego tak boimy się je utracić, gdy nie mamy pewności, jakie będą skutki wejścia w nową sytuację. - Lęk przed zmianą nie jest obiektywny, tylko subiektywny - tłumaczy psycholog Mirosława Kownacka, trener prowadzący szkolenia z zakresu umiejętności psychospołecznych. - Ta sama sytuacja może być zupełnie inaczej postrzegana przez różne osoby, bo rzeczy są takie, jakie nadajemy im znaczenie, jak je widzimy. Jeżeli ktoś propozycję zmiany pracy oceni jako zagrożenie, to pojawia się stres. Wyobrażamy sobie coś, czego nie ma, ale emocje, które wtedy uruchamiamy, są prawdziwe. Jeszcze nic się nie wydarzyło, a my już się boimy. Mało tego - spada nasza samoocena, zmniejsza się poczucie własnej wartości. “To nie dla mnie, nie dam sobie rady, mam zbyt małe doświadczenie”, mówi wewnętrzny krytyk. Emocje rzutują na nasze myśli i paraliżują działania, a najbliższe otoczenie często utwierdza nas w przekonaniu, że lepiej nie ryzykować. Oczywiście są osoby bardziej odporne, mające większe zapotrzebowanie na stymulację. Ludzie ci mogą oceniać nowe sytuacje jako pozytywne wyzwania, a nie zagrożenia. Ale takie podejście można też wytrenować. W jaki sposób obniżyć poziom lęku przed nieznanym? Przede wszystkim spróbuj zamienić wewnętrzny monolog: “nic mi się nie uda, nie dam sobie rady, mam zbyt małe kwalifikacje, jestem na to za stara” na dialog. - Trzeba spojrzeć na własną osobę z boku i zastosować wobec siebie rodzaj prowokacji - mówi psycholog. Twój wewnętrzny dialog może wyglądać na przykład tak: “Nic mi się nie uda? A kto tak twierdzi? Dlaczego miałoby się nie udać?! A nawet jeśli tak, to co z tego? Najwyżej zdobędę nowe doświadczenie!”. Spróbuj logicznie myśleć, dyskutować ze sobą. Nie opieraj się na przeświadczeniach i negatywnych emocjach. Ważną strategią radzenia sobie ze stresem jest też poszukiwanie informacji. Nie kieruj się opinią innych, nie ufaj stereotypom. Dowiedz się, przeczytaj, sprawdź sam. Im więcej będziesz mieć wiedzy na dany temat, tym mniejsza obawa i tym większe możliwości wyboru.

Pozytywna zmiana jest źródłem radości

- Zmiana polega na tym, że coś się dzieje inaczej niż dotychczas. Odejście od schematów, inne myślenie to pierwszy krok na tej drodze! - uważa Mirosława Kownacka. Konieczne jest też precyzyjne sformułowanie celów i ustalenie priorytetów. Jeśli wiesz, co jest dla ciebie ważne, czego naprawdę chcesz, łatwiej dotrzesz do celu. Warunkiem powodzenia jest jednak pozytywne nastawienie i chęć uczenia się nowych rzeczy, postawa: “spróbuję, zobaczę, co z tego wyjdzie, a może mi się spodoba”. - Nawet jeśli zmiana okaże się nietrafiona, możemy ją zinterpretować na plus - twierdzi Mirosława Kownacka. - Pozytywnym doświadczeniem jest także wniosek: “to nie dla mnie”. Dlatego każda zmiana, nawet ta, którą odbieramy jako nieudaną, może być rozwojem, jeśli tylko potrafimy z niej wyciągnąć wnioski na przyszłość. To właśnie nazywamy “uczeniem się na własnych błędach”. Oczywiście lepiej, by takich bolesnych lekcji było jak najmniej. Dlatego nie lekceważ swoich możliwości. A do tego, by je właściwie rozpoznać, potrzebna jest ci trzeźwa (oparta na wiedzy, a nie na opinii innych) ocena sytuacji. Decyzja o zmianie musi być zgodna z twoim wewnętrznym przekonaniem. Jeżeli masz poczucie, że robisz coś wbrew sobie, lepiej odpuść, bo cena może okazać się zbyt wysoka. Ludzie są różni. Jedni bez obaw rzucają się na głęboką wodę, inni wybierają taktykę małych kroków. Ale podejmują wyzwania, jakie niesie życie. Bo pozytywna zmiana jest źródłem radości i potężnym wzmocnieniem. Dodaje skrzydeł, otwiera nowe perspektywy, przynosi pomysły na rozwój zawodowy i osobisty, nowe zainteresowania i pasje. To tak, jakby w ciemnym pomieszczeniu ktoś zapalał wciąż nowe światełka lub otwierał nieznane drzwi.

Zrób to koniecznie

  • Każdego dnia zrób coś inaczej niż zwykle: wybierz inną drogę do pracy, przesuń kanapę, inaczej poukładaj naczynia w szafce, przestaw przedmioty na biurku, zmień kolejność wykonywanych czynności.
  • W rozmowie wybieraj słowa, które cię wzmacniają (wybieram, decyduję, chcę, wolę, zależy mi, mam zamiar, ważne dla mnie jest, postanawiam, przemyślę to), unikaj natomiast tych, które osłabiają (nie mogę, niemożliwe, nie dam rady, to nie dla mnie, zawsze, nigdy, nikt się na to nie zgodzi, powinienem, nic na to nie poradzę, zrobiłbym to, gdyby..., chciałbym, ale..., muszę).
  • Wypisz na kartce papieru swoje cele (na przykład na najbliższy rok) - przynajmniej dziesięć. Niech będą realne i adekwatne do twoich możliwości. Umieść wśród nich rozwiązanie dręczących cię problemów oraz zmiany, których pragniesz dokonać. Zapisuj co ważnego i dobrego się wydarzyło, co udało ci się zrobić, z czego jesteś dumny. Co jakiś czas przeglądaj notatki i ucz się doceniać to, co już osiągnąłeś.
  • Ułóż własne afirmacje, czyli mocne pozytywne stwierdzenia. Powtarzaj je często, ale tylko wtedy, gdy naprawdę w nie wierzysz. Jeśli budząc się rano, powiesz sobie “życie jest piękne, dzisiaj wszystko mi się uda!”, ale w głębi serca myślisz co innego - taka afirmacja może bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Ważne jest, byś zawsze miał kontakt z rzeczywistością.
  • Skupiaj się na tym, co robisz w danym momencie. Kiedy się tylko da, zatrzymuj się i łap piękne kawałki świata: promień słońca wychodzący zza chmur, drzewo pokryte szronem, błękit nieba...
  • Gdy nie chcesz zmian

    Zdarza się, że wcale jej nie chcesz. Zmianę przynosi życie. Partner odchodzi, szef zwalnia cię z pracy, dorosłe dziecko wyprowadza się z domu. Jak poradzić sobie ze zmianą, która wiąże się z życiowym kryzysem? Jak obrócić ją na swoją korzyść? - Sposobem na przetrwanie jest w takiej sytuacji przeżycie wszystkich etapów tego, co nazywamy cyklem żalu - tłumaczy Mirosława Kownacka. - To trwa zwykle około roku. Pierwszą reakcją na kryzys jest niedowierzanie i zaprzeczanie faktom: “to nie mogło mnie spotkać!”. Potem przychodzi etap buntu i złości wymieszanej z żalem. Szukamy winnych, odczuwamy także złość do siebie, spada nasza samoocena. W trzeciej fazie pojawia się smutek. To etap żalu po stracie czegoś lub kogoś. Towarzyszy mu poczucie wielkiej krzywdy. Ważne, by nie trwać w tym stanie zbyt długo, bo nie ma wtedy mowy o żadnym rozwoju. Ale też nie wolno przed tym uciekać ani nic na siłę przyspieszać. Musimy dać sobie prawo do przeżywania smutku. Dopiero gdy to się stanie, możemy dojść do fazy czwartej - akceptacji i pogodzenia się z rzeczywistością. To jest ten moment, gdy podnosimy głowę i zaczynamy się rozglądać po świecie. Niektórzy potrafią wtedy wykorzystać swoje doświadczenia i odrodzić się do nowego życia, a nawet dokonać w nim wielu zmian, zrobić coś niezwykłego.

    Co nas wzmacnia - pozwala na wprowadzenie w życie zmian

    • dostrzeganie różnorodnych przyczyn zdarzeń
    • strategia małych kroków
    • przypominanie sobie pozytywnych doświadczeń, czerpanie siły z tego, że już pewne rzeczy potrafię, że daję radę
    • poszukiwanie awaryjnego wyjścia
    • rozszerzanie własnego pola wpływu (uczenie się dokonywania wyborów)
    • elastyczne sformułowania: “chcę, wybieram, decyduję się, mogę...”
    • energia, siła, zadowolenie z siebie

    Co nas osłabia - uniemożliwia wprowadzenie pozytywnych zmian

    • uogólnianie: “nigdy mi się nie udaje”, “zawsze tak się dzieje”, “wszyscy...”
    • nadmierne wymagania wobec siebie i świata (wszystko albo nic)
    • wyszukiwanie negatywów
    • widzenie sytuacji jako katastrofy (“jeśli się nie uda, to...”)
    • kierowanie się opinią innych (moje zdanie się nie liczy)
    • sztywne formuły: “muszę, powinienem, trzeba...”
    • negatywne mówienie do siebie
    • bezradność, bezsilność, brak wiary, niepewność
    miesięcznik "Zdrowie"
    Czy artykuł był przydatny?
    Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

    NOWY NUMER

    W numerze 10/2019 "Zdrowia" kreatywne podejście do seksu, podstępna borelioza, nowe terapie nowotworów, komu grozi cyberchondria, leki szkodzące urodzie, probiotyki w kiszonkach. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych porad!

    Dowiedz się więcej
    Miesięcznik Zdrowie 10/2019
    KOMENTARZE
    jagoda222
    |

    nie wiem na jakim jestem etapie.Od trzech miesięcy żyję ze świadomością,że mój mąż ma romans,sam mi powiedział,że to coś więcej to uczucie do innej kobiety.Związek nasz ma trwać,mamy nastoletnie dziecko.Ja mam to zaakceptować i dalej żyć.Jest to dla mnie piekło,nie wiem jak dalej żyć.Mówi się ,że trzeba skorzystać z pomocy psychologa.Nie wiem gdzie go szukać.W naszym miasteczku jest psycholog,ale przyjmuje prywatnie,nie stać mnie.Proszę o pomoc mój email-edita121260@gmail.com

    ja
    |

    Walczyć do skutku, kobieto :)

    Renata
    |

    Mam 43 lata Chciałam zmiany sfery zawodowej, trzykrotnie podejmowałam próby. W końcu otrzymałam wymazona pracę na tzw okres próbny. Mam za sobą niezdany egzamin, przede mną poprawka jestem załamana Nie mam pomysłu co dalej jesli nie zdam.Nie mam siły ani ochoty na naukę co robić ?

    GRZANQA
    |

    Czesto sie zdarza ze nawet bardzo niemile i spontaniczne doswiadczenie staje sie dla nas lekcja i niewiewiadomo dlaczego nauczka. Wkoncu "UCZYMY SIE NAJLEPIEJ NA WLASNYCH BLEDACH". Jednak mozemy po takim doswiadczeniu sami zaczac kierowac wlasnym zyciem a czasem nawet pomagac losowi. Swiat staje sie wtedy bardziej przejrzysty i dostepny. Ale zawsze przed zmianami jakimikolwiek trzeba stanac przed decyzja czy zgadzam sie troche zamanipulowac biegiem wydarzen i poddac sie sile wlasnego JA Wszysto siedzi w nas gleboko pozwolmy tylko sobie pomoc a bedzie nam prosciej ZYC!!!

    ta co wybiera zmianę
    |

    doprowadził do tego, że mając 35 lat muszę się nauczyć żyć od nowa. Kurcze, znowu źle powiedzianie: chcę nauczyć się żyć od nowa :)

    takie życie
    |

    skoro mąż odszedł i nie ma go w zasadzie przy ATobie od 4 lat..to szkoda unieszczęśliwiać dziecko..nieszczęśłiwym związkiem..mąż nie wrócvi..a dziecku jest dobrze wtedy gdy msatce dobrze jest..jak postanowi matka tak dziecko zaakceptuje..jesteś jeszcze młoda..ponadto..to co miałaś do przerobienia w swoim życiu z mężem ..przerobiłąś..teraz kolej na dalszą naukę..ale już nie s nim..

    luka
    |

    tak nazywam to co sie obecnie dzieje w moim małzeństwie i co zmierza do nieuchronnego końca zwiazku.Od 4 lat mąż ma kochanke, w pracy.Po ostrej fazie buntu, krzyku , zlosci i zlosliwosci, strachu przed samotnoscia( mam 47 lat), nastepował stopniowy okres mojego wyciszenia, wybaczenia i wiary w to że mąz zakonczyl romans( a on tylko lepiej zaczął sie kryc).A z do niedwana, gdy sie okazalo ,że szybko nauczyl sie wykorzystywac swoje nowe stanowisko do znikania w weekendy...juz nie placze i nie żądam wyjasnień.Zrozumialam ,że to nie jest przelotny romans , że to powazne uczucie....jestem bezsilna( mąż nie chce rozwodu , nie chce odejśc , tak mu dibrze) i widze że nie ma szans ....Nie odejde , bo dlaczego mam skazywac swoja córke specjalnej troski na biede czy poniewierke....Dlatego mówie ,że wkroczylam w drugi etap- rezygnacji i poddania sie ...nie wiem jak bedzie wyglądal kolejny....juz mniej sie boje ....