Żałoba po bliskich: 4 fazy rozpaczy

2018-10-31 10:26 Ewa Anna Baryłkiewicz - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie"

Żałoba to stan, którego przeżywania wolelibyśmy uniknąć. Śmierć zawsze jest tragedią. Nie jesteśmy w stanie przygotować się na nią. Nie wiemy, jak ukoić ból ani jak pomóc współcierpiącym z nami. Jak pogodzić się ze stratą? Żałoba potrzebuje czasu, ma fazy, które trzeba przejść, by wrócić do normalnego życia.

Spis treści:

  1. Żałoba: jak przeżyć ten trudny czas?
  2. Faza pierwsza żałoby: szok i potępienie
  3. Faza druga żałoby: tęsknota i żal
  4. Faza trzecia żałoby: dezorganizacja i rozpacz
  5. Faza czwarta żałoby: reorganizacja

Żałoba to stan przeżywany przez osoby po stracie ukochanego bliskiego. Kiedy człowiek umiera, kończą się jego cierpienia. Ci, których osieroca, pogrążają się w rozpaczy. Opłakując stratę bliskiej osoby, muszą stawić czoła niezwykle silnym emocjom i trudnym decyzjom związanym np. z organizacją pogrzebu. Wszystko dzieje się szybko, w ogromnym napięciu, a przecież wtedy wiele spraw ich najzwyczajniej przerasta...

Nikt nie jest w stanie pojąć i zrozumieć żalu po śmierci kogoś bliskiego – jedynie ten, kto sam to przeżył. W jednej chwili człowiek traci spokój, ład, poczucie bezpieczeństwa.

Bo nie czuje dotyku kochanej osoby, brakuje mu jej uśmiechu, głosu, codziennych rozmów (nawet kłótni), planów na przyszłość, spacerów, posiłków, wspólnego przeżywania świąt. I jeśli nawet jest otoczony gromadą bliskich sobie osób, już zawsze będzie czuć w sercu pustkę...

Żałoba: jak przeżyć ten trudny czas?

Żałoba to "duchowa rana". Goi się długo i pozostawia blizny. Każdy z nas przeżywa odejście bliskiej mu osoby na swój własny, indywidualny sposób. To, jak przebiega żałoba, kiedy (i czy w ogóle) minie, zależy przecież od różnych czynników – od tego, kim był dla nas zmarły i jak wielkie spustoszenie w naszym życiu uczyniło jego odejście. Nie bez znaczenia jest nasz wiek i wiek osoby, którą utraciliśmy. Ważne jest także to, czy byliśmy przygotowani na rozstanie i jak do kwestii śmierci podchodził ktoś, kto odszedł.

Ale istnieje pewna uniwersalna dla każdego człowieka droga przeżywania smutku w ciągu pierwszego roku po odejściu kogoś bliskiego. Jeżeli poznasz jej etapy, łatwiej zrozumiesz, co się z tobą dzieje (albo działo) oraz w jaki sposób możesz pomóc sobie i swoim bliskim przejść przez ten trudny okres. Pamiętaj jednak, że nie każdy musi przechodzić przez kolejne fazy żałoby – podobnie jak one nie muszą wcale wyglądać w każdym przypadku tak samo. Niektórzy ludzie popadają w milczenie i bezruch, inni płaczą albo histeryzują. Jedni szukają wsparcia, drudzy – kryjówki.

Faza pierwsza żałoby: szok i otępienie

Ten etap następuje przeważnie tuż po śmierci bliskiej osoby. Może mu towarzyszyć wstrząs psychiczny, szok, który objawia się np. zaprzeczaniem temu, co się stało. Czasem człowiek nie chce w ogóle dopuścić do świadomości tragicznej prawdy – tego typu reakcje pojawiają się najczęściej wtedy, gdy śmierć była nagła i niespodziewana. Wstrząs może być łagodniejszy (ale wcale nie musi!), jeżeli śmierć poprzedzała długa, nieuleczalna choroba.

Faza druga żałoby: tęsknota i żal

Osoba pogrążona w żałobie odczuwa tęsknotę za zmarłym: płacze, szuka go, wspomina, czasem wydaje się jej nawet, że go spotyka. Jednocześnie odczuwa gniew na siebie i los, a także poczucie winy, że nie mogła zrobić niczego, by uratować bliską jej osobę. Ta faza wiąże się często z najintensywniejszym smutkiem.

W tym czasie mogą też powracać przykre wspomnienia o wcześniejszych bolesnych rozstaniach. Człowiek opłakujący stratę cierpi bowiem najbardziej nie tuż po śmierci bliskiej osoby, a później – kiedy przestają go już absorbować sprawy "przyziemne" (związane np. z pogrzebem). Kiedy w końcu zostaje sam...

Faza trzecia żałoby: dezorganizacja i rozpacz

Człowiek pogrążony w żałobie nie potrafi powrócić do normalnego życia. Dręczy go uczucie beznadziejności, bezradności, osamotnienia, lęku i smutku. Izoluje się od ludzi, w niczym nie widzi sensu. Żałoba pozbawia go poczucia bezpieczeństwa, tożsamości i celowości, ponieważ została zerwana bliska więź uczuciowa i zaburzone poczucie zależności od tej drugiej osoby. Pojawia się wtedy w człowieku irracjonalna nadzieja na ujrzenie zmarłej osoby, usłyszenie wiadomości, że to była fatalna pomyłka. Faza 2. i 3. przez jakiś czas przenikają się.

Faza czwarta żałoby: reorganizacja

Na tym etapie ludzie zwykle akceptują stratę i powoli powracają do równowagi. Ból jest już mniej dotkliwy, więc poczucie straty staje się możliwe do zniesienia. Nawet jeśli czas nie wydaje się nam w tej sytuacji najlepszym lekarzem, to przecież płynie, a życie stawia przed nami coraz to nowe zadania. Przeszłość oddala się – i chociaż nigdy nie zostanie wyparta z pamięci, to człowiek, który przeżył śmierć bliskiej osoby, na nowo układa sobie życie, już bez niej.

Do napisania tekstu wykorzystano książkę prof. Martina Herberta "Żałoba w rodzinie", wydaną przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie! Z kodem rabatowym: "wiosna" tylko 2,50 zł za 96 stron porad o zdrowiu! Dodatkowo otrzymasz dostęp do numerów archiwalnych. W nr 4/2020 „Zdrowia m.in.: poradnik alergika, choroby zakaźne pod lupą, „młody” zawał serca, mity o recyklingu.

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 4/2020
KOMENTARZE
Gość
|

Na wieść, o śmierci bliskiej osoby, nagłej i niespodziewanej, oniemiałam. Czuję się jak sparaliżowana. Jakbym utraciła zmysły, nie czuję smaku. Cała jestem zanurzona w bólu. Nie tak miało być ! Pomaga jedynie modlitwa i wiara w Boga, który jest Miłością i Miłosierdziem. On wie najlepiej, co jest dla nas dobre. Trzeba Mu zaufać i pogodzić się z faktem, choćby człowiek i nie rozumiał. Zmarłej, bliskiej mi osobie życzę, bądź szczęśliwy w Niebie! Jezu, ufam Tobie

jakozak
|

Boli strasznie. Poczucie beznadziejności i samotności przytłacza. Próbuję żyć jakoś w miarę normalnie, ale są takie momenty, że płaczę i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Nie mam się do kogo odezwać, nie mam się komu wyżalić. Pozuję na silną, ale to tylko poza. Byłam z mężem przez 37 lat z hakiem. Jak mam wypełnić te pustkę? Nie potrafiłam i nie potrafię być sama.

Singel
|

Nie potrafie sobie Wybaczyc Nie Posłuchałam
Mamy Taty ? Ile błędów Życiowych zrobiłam ...
Ktoś inny był ważniejszy od Rodziców ...?

Ola
|

Myślę, że trzeba pozwolić sobie na czas słabości, płaczu, bólu, użalania się nad sobą. To czas dania sobie szansy, aż wyjdzie z nas małe dziecko - wymagające przytulenia i pogłaskania po głowie. Nadchodzi też moment, w którym człowiek uznaje,że zaczyna mieć dość tego stanu, kiedy dojdzie do wniosku, że CHCE sobie wszytko pookładać w głowie, że CHCE sobie wybaczyć jakieś w jego ocenie błędy w relacji z osobą zmarłą. Czasem pomocny jest psycholog. Mi pomogła pani Agnieszka z kliniki Dea Salus w moich Tychach. Wystarczyło nawet nie wysłuchanie, ale potwierdzenie, że to co dzieje się ze mną, w mojej głowie, w moich emocjach jest jak najbardziej naturalne. To uspokoiło mnie, ale zanim nadszedł ten moment, że chciałam sobie pozwolić pomóc. Pozdrawiam wszystkich:)

Asia
|

Bartek, nie czekaj, po prostu idz do psychologa, pogadaj, choćby to miało nic nie dać, spróbuj. Widać, że rodzina nie rozumiesz co przeżywasz. Te myśli wiem, są bardzo meczące, odrywają cię od wszystkiego. Piszę z doświadczenia. Nie wiem ile masz lat... ale psycholog jest konieczny, rozmowa , trochę wizyt, pomogą ci bardziej zrozumieć, przetrwać i dać radę dalej. Pozdrawiam.

bartek
|

Witam zgromadzonych tutaj . Mam właśnie problem po stracie osoby była to koleżanka bardzo mi bliska nie żyje już ponad dwa miesiące a ja rozpaczam przyznam nie byłem ideałem pokłóciliśmy się kiedyś i przez 9 miesięcy nie gadaliśmy w tym czasie miałem złość o słowa które wypowiedziała ale postanowiłem się pogodzić i w tedy wróciła mi ta empatia do niej wogóle zawsze miałem radość kiedy ją widziałem po 2 miesiącach od naszego widzenia dowiedziałem się że nie żyje już było po pogrzebie i mój problem jest w tym że bardzo rozpaczam czuje że jej nie ma była mi nasza przyjaźń bliska płacze codzienie prawie te myśli niej nie dają mi spokoju modle się za nią ,nawet zamówiłem msze za spokój jej duszy .Nie wiem co robić czuje jak by moje połowa serca znikneła umarła czuje pustkę mam wyrzuty że nie nie odezwała się tego dnia do mnie bym jej pomógł byle by tylko żyła .Wiem ze popełniła samobójstwo. Proszę o pomoc nie umie się ogarnąć rodzina mówi abym żył własnym życiem ale nie potrafie te myśli mnie nachodzą cały czas