Patologia ciąży: ABC patologii ciąży

2009-07-03 11:53 Anna Latta-Pisarek

Pobyt na oddziale patologii ciąży może być trudny do zniesienia. Trafiają tam ciężarne, u których ciąża przebiega nieprawidłowo. Pobyt na patologii ciąży wiąże się z niewygodą, nudą, czasem bólem, a przede wszystkim z lękiem o dziecko. Jak przetrwać ten bardzo trudny, ale konieczny dla mamy i dziecka czas?

Oddział patologii ciąży – brzmi to groźnie i wzbudza w każdej potencjalnej pacjentce mnóstwo obaw i zwykły ludzki strach... Trafiają tam kobiety z różnymi problemami związanymi z przebiegiem ciąży. Mój przypadek polegał na „przeterminowaniu”, diagnoza: termin porodu minął, nastąpiło fizjologiczne wchłanianie się wód płodowych oraz starzenie się łożyska. Byłam załamana, że nie mogę „wychodzić akcji porodowej” w ogródku u rodziców. Skończyło się indukcją porodu, czyli jego wywoływaniem. Dopiero później, kiedy już miałam maleństwo, zrozumiałam, że należało zmienić swoje nastawienie: mój 10-dniowy pobyt na tym oddziale był jednak potrzebny, bo w domu nikt nie kontrolowałby tętna dziecka, nikt nie podglądałby go za pomocą aparatury USG. Doświadczenie pobytu na oddziale patologii ciąży było dla mnie niezwykle trudne, ale radość po narodzinach syna wynagrodziła każdą wcześniej wylaną łzę, każdą nieprzespaną z obawy noc... Oto moje rady dla wszystkich mam, które w czasie oczekiwania na swoje maleństwo, muszą jakiś czas spędzić w szpitalu.

Posłuchaj, jak przetrwać trudny czas, na oddziale patologii ciąży. To materiał z cyklu DOBRZE POSŁUCHAĆ. Podcasty z poradami.

 

  • A jak aktywność. Jeżeli tylko lekarz zezwala na ruch, to załóż słuchawki na uszy i marsz na szpitalny korytarz! Ruch jest jak najbardziej wskazany. Nie należy bez powodu kłaść się do łóżka, bo to tylko osłabia fizycznie organizm, który powinien być możliwie jak najbardziej sprawny przed czekającym go wysiłkiem związanym z porodem. A poza tym każda minuta oczekiwań na dziecko w szpitalnym łóżku wlecze się niemiłosiernie. Na korytarzu można również nawiązać kontakty z innymi pacjentkami oddziału. Takie pogaduszki to często jedyna rozrywka w szpitalu. Możesz także trafić na osobę, która dobrze cię rozumie, bo jest w tej samej sytuacji.
  • B jak badania. Chcesz czy nie, będziesz musiała się im poddać w trakcie pobytu w szpitalu. Oprócz standardowego w tym wypadku badania ginekologicznego, czekają cię zapewne: analiza moczu, szczegółowa morfologia, badania USG i KTG. Zaliczanie tych kolejnych „sprawdzianów” nie jest sytuacją komfortową, aczkolwiek tylko w taki sposób możliwe jest kontrolowanie  stanu zdrowia zarówno twojego, jak i płodu.
  • C jak cierpliwość. Niewygoda, nuda, strach o dziecko są nieuniknione. Musisz to wytrzymać. I kiedy kolejny obchód lekarski zakończy się decyzją, że trzeba zostać jeszcze na obserwacji, postaraj się opanować emocje. Pamiętaj, że każdy dzień spędzony na tym oddziale przybliża cię do celu, jakim jest urodzenie zdrowego dziecka.
  • D jak dziecko. Myśl o nim nieustannie. To wszystko przecież dla niego, dla jego dobra. Ono jest teraz najważniejsze, dlatego nie ma wyjścia – trzeba zacisnąć zęby i przetrwać wszystko. Niech to będzie twój czynnik mobilizacyjno-motywujący. Twoje maleństwo też czeka wkrótce spore wyzwanie – przeciskanie się przez kanał rodny i szok związany ze zmianą środowiska. Swoim pozytywnym myśleniem możesz mu bardzo pomóc.
  • E jak empatia. Na oddziale patologii spotykają się pacjentki będące na podtrzymaniu ciąży, po terminie porodu, ale również te, które przeszły dramat poronienia. Dlatego, choć nie jest ci do śmiechu, nie użalaj się nad swoim losem, ale postaraj się wziąć w garść. Być może kobieta z łóżka obok marzy o tym, aby mieć taki brzuch jak ty. Jeśli któraś pacjentka ci się zwierza, wysłuchaj jej cierpliwie, pociesz, dodaj otuchy. Pomagając innym, sama poczujesz się lepiej. I bądź dyskretna – jeśli ktoś zwierzył ci się ze swojej bolesnej historii, to nie można z niej robić korytarzowej sensacji.
  • F jak frustracja. Rozczarowanie i zniecierpliwienie to nieuniknione uczucia, które zrodzą się w tobie. Będziesz sfrustrowana faktem, że trafiłaś do szpitala, personelem, który nie zawsze jest taki, jaki powinien być, niepokojem o dziecko, niezbyt smacznym jedzeniem szpitalnym, snuciem się po korytarzu w koszuli nocnej… To normalne uczucia, ale musisz je przezwyciężyć. Dobry stan psychiczny to podstawa, aby przetrwać na patologii.
  • G jak ginekolog. Dotąd pewnie chodziłaś do jednego ginekologa, który prowadził twoją ciążę. Na oddziale będziesz miała kontakt z wieloma lekarzami. Różni ich podejście do pacjenta, osobowość i sposób badania. Nie ma na to rady. A jeżeli masz możliwość kontaktu z lekarzem prowadzącym twoją ciążę, skonsultuj się z nim. Warto wiedzieć, co on sądzi o twojej sytuacji.
  • H jak histeria. Ból i strach o dziecko, oglądanie różnych komplikacji zdrowotnych u kobiet w ciąży, strach przed nieznanym – to wszystko powoduje silny stres. Staraj się jednak zachować zimną krew. Myśl pozytywnie – równowaga psychiczna i spokój są ci teraz potrzebne jak nigdy dotąd. Doceń to, że w szpitalu jesteś pod fachową opieką, a w razie potrzeby natychniast otrzymasz pomoc.
  • I jak indukcja porodu. To nic innego jak zabiegi, które mają na celu wywołanie akcji porodowej. Musisz się liczyć z koniecznością przyjmowania czopków, podłączenia pod kroplówkę czy przebicia pęcherza płodowego. W ten właśnie sposób kończy się pobyt wielu pacjentek na oddziale patologii ciąży.
  • J jak jedzenie. Przygotuj się na to, że szpitalna kuchnia pozostawia wiele do życzenia. Na pewno warto poprosić odwiedzających cię bliskich o jakieś przysmaki, zwłaszcza owoce, suszone śliwki. Warto jeść codziennie ich solidną porcję, a uda ci się uniknąć zaparć, którym sprzyja leniwy tryb życia na patologii.
  • K jak KTG. To aparatura, która pozwala na monitorowanie akcji serca płodu i zapis czynności skurczowej. Charakterystyczny dźwięk tej maszyny słyszalny jest niemal bez ustanku, ponieważ każda pacjentka zostaje do niego podłączona przynajmniej dwa razy dziennie. To bardzo ważne badanie, którego nie byłabyś w stanie przeprowadzać każdego dnia w domu. Doceń ten fakt.
  • L jak lektura. Koniecznie musisz mieć przy sobie książki (nie tylko poradniki dla przyszłych rodziców) i czasopisma – wypełniają czas, odwracają uwagę od problemów. Nie warto natomiast wczytywać się w wypowiedzi pacjentek na forach internetowych, bo to tylko niepotrzebnie wzmaga niepokój.
  • M jak mama. To nowa rola społeczna, do której się przygotowujesz właściwie od pierwszego dnia ciąży. Wykorzystaj czas spędzony w szpitalu na przemyślenia i refleksje. Jeżeli to twoja kolejna ciąża, myśl o tym, jak umiejętnie podzielić uczucie i czas pomiędzy rodzeństwo.
  • N jak nakręcanie się wzajemne. To największa zmora tego oddziału. Każda pacjentka ma swój indywidualny problem z ciążą, ale emocje robią swoje i zaczyna się snucie katastroficznych opowieści z serii: „Co może nam zagrażać”. Rozmowy ze współtowarzyszkami oddziału są nieuniknione i konieczne, izolowanie się od innych pacjentek nic nie daje, a tylko potęguje uczucie samotności i strachu przed nieznanym. Włącz się więc w dyskusję, ale z odpowiednim dystansem. I cały czas myśl pozytywnie.
  • O jak oksytocyna. Od momentu pojawienia się na oddziale będziesz ciągle słyszała to słowo. To hormon, który pomaga w wywoływaniu akcji porodowej. Podaje się go w kroplówce kobietom „po terminie” i tym, u których nie pojawia się nawet najmniejszy skurcz.
  • P jak pytania. Nie bój się ich zadawać, masz pełne prawo do tego, aby pytać o stan, w jakim się znajdujesz. Niech cię nie zniechęcą pomrukiwania czy zrzędliwość personelu. Ich obowiązkiem jest informowanie cię o twoim stanie zdrowia i decyzjach co do postępowania medycznego. A konkretna informacja po prostu przynosi uspokojenie.
  • R jak różne interpretacje. Każdy dzień i każdy obchód lekarski ma swojego dyżurującego lekarza. Niestety, często opinie lekarskie nie pozostają zbieżne. Może się zdarzyć, że twoja sytuacja zdrowotna będzie bardzo różnie interpretowana. W takim wypadku należy dopytywać się o swój stan, przypominać o wcześniejszych diagnozach, słowem, nie czekać biernie, ale dbać o swój interes.
  • S jak słuchawki. Ten wynalazek świetnie sprawdza się na oddziale patologii ciąży. Nie ma żadnych szans, żeby znaleźć tu spokojne miejsce do czytania czy być samemu choć przez chwilę. Podłączenie słuchawek do MP3 czy komórki jest rewelacyjnym rozwiązaniem. Pozwala wyciszyć się, odizolować i nie słuchać opowieści innych pacjentek (wśród kobiet na oddziale patologii będą i histeryczki, i marudy). Słuchawki to też skuteczna ochrona przed niedyskretnymi pytaniami i niechcianymi znajomościami.
  • T jak temperatura ciała. Jej pomiar odbywa się co rano, czasem też i wieczorem. Lepiej tego nie bagatelizuj – gorączka to często pierwszy sygnał, że dzieje się coś złego.
  • U jak USG. Za pomocą aparatu ultrasonograficznego lekarze kontrolują stan ciąży i sytuację, w jakiej znajduje się dziecko, a ty dzięki USG możesz oglądać swoje maleństwo na ekranie. Dopytuj lekarza o wszelkie szczegóły, które cię zainteresowały.
  • W jak wsparcie. Dobre słowo bliskiej osoby jest nieocenione. Doda ci sił i optymizmu w tej trudnej sytuacji. Ale niepotrzebne są ci teraz telefony od dalekich krewnych i znajomych z pytaniami: „Czy to już?”, „A co się dzieje?”. Nie pomogą ci, wręcz przeciwnie – mogą potęgować twoje obawy i stres. Jesteś już wystarczająco zdenerwowana, dlatego może lepiej będzie wyłączyć komórkę?
  • Z jak złość. Na samą siebie – za to, że pozwoliłaś się zamknąć na tym oddziale. Ale, oczywiście, nie możesz się za to obwiniać. Powikłania w ciąży są niezależne od ciebie. Najważniejsze, że jesteś pod fachową opieką medyczną. Złość minie, kiedy wreszcie położą ci na brzuchu twoje maleństwo.

miesięcznik "M jak mama"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

DLA CIEBIE ZA DARMO! Szykujesz się do porodu? Chcesz wiedzieć co cię czeka, jak sobie radzić? Co może Ci pomóc? Koniecznie pobierz nasz specjalny poradnik, stworzony przez ekspertów!

Czytaj więcej
Porodówka - przewodnik dla rodzącej mamy, okładka
KOMENTARZE
Agnieszka
|

Jak może doradzać ktoś kto na patologii spędził aż 10 dni. Porozmawiamy po 3-4 miesiącach

kara
|

czy jak się jedzie na badanie to się tam zostaje

Kasia
|

Mi ten artykuł bardzo się podoba. Mam dokładnie takie same odczucia co autorka odnośnie tego oddziału. Nie umiałabym jednak tak ładnie ubrać tego w słowa jak autorka. Serdecznie gratuluję i życzę zdrówka dla synka :)

poł.Dominika
|

Gorąca prośba- jestem położną, studentką studiów magisterskich. Oceniam zapotrzebowanie ciężarnych na opiekę psychologiczną - serdecznie proszę o wypełnienie ankiety i/lub przesłanie jej komuś kto obecnie przebywa na oddziale patologii ciąży bądź ma za sobą takie doświadczenia. http://goo.gl/forms/ZFbl3j9H8Q

ona
|

A mnie ten artykuł bardzo się spodobał i super, że ktoś opowiedział o swoich doświadczeniach w formie "porady" dla innych kobiet. Dawno nie czytałam tak mądrego, rozsądnego artykułu:) Dziękuję autorce!

niki
|

To nie jest "doświadczenie" patologii ciąży. Leżałam w I, II, III trymestrze i potem na wywołaniu od 41 do 42 tyg. Uwierz autorko ten opis i to co doświadczyłaś jest niczym w dramcie leżenie na patologii z problemami, a nie z powodu przeterminowania.

ogólnie do bani te info
|

Ogólnie ten artykuł jest niezbyt przyjemny i trafny. Ktoś chyba to napisał żeby te kobiety przerazić, a nie poinformować o tym co je czeka i dać dobrą radę. Są przypadki kiedy kobieta nie może chodzić, są przypadki że nie może nic jeść poza kuchnia szpitalną itd. Co do histerii, złości i innych negatywnych emocji to raczej każda kobieta sama sobie z nimi poradzi, wystarczy że będzie odwiedzana regularnie i wspierana, a służba medyczna okaże trochę ciepłych uczuć.

joasia
|

A ja leżałam 4 miesiące plackiem, bez możliwości wstawania do toalety- basen. NIkomu tego nie życzę. A 10 dni to w tym wypadku urlop :)

salamandra
|

te porady sa dla kobiet które nie mają żadnych problemów w trakcie trwania ciąży! trzeba po prostu wierzyć w siebie, w nature/biologie swojego organizmu, nie dać nie przykuć do łóżka, i jeszcze nie można zapominać o partnerze porodowym

Ania
|

przykro mi, że leżałaś ponad dwa miesiące, moje "puste "rady to własne odczucia. Jeżeli pomogą chociaż jednej osobie to będę szczęśliwa. A Tobie nikt nie zabrania podzielić się własnym doświadczeniem. pozdrawiam