- Pełnomocniczka rządu ds. równości złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwego wycieku danych wrażliwych pacjentki ze szpitala we Wrocławiu.
- Sprawa dotyczy kobiety, której odmówiono legalnej aborcji, a jej dane miały trafić do antyaborcyjnej fundacji.
- Incydent rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo danych medycznych pacjentów w polskich placówkach zdrowotnych.
Czego dotyczy skandal we wrocławskim szpitalu?
Sytuacja, o której od kilku dni donoszą organizacje kobiece, miała miejsce w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza we Wrocławiu. Jak podaje między innymi portal OKO.Press, pacjentce odmówiono tam wykonania legalnej aborcji. Co więcej, informacje o jej stanie zdrowia i chęci dokonania przerwania ciąży, czyli wrażliwe dane administrowane przez szpital, miały trafić do Fundacji Życie i Rodzina, którą prowadzi Kaja Godek.
W połowie października fundacja sama poinformowała publicznie o hospitalizacji pacjentki i ubieganiu się przez nią o aborcję, a następnie zawiadomiła prokuraturę. Na miejsce wezwano również policję, aby sprawdzić, czy nie dochodzi do nielegalnego zabiegu.
Prokuratura zbada wyciek danych i działalność fundacji
Katarzyna Kotula w ubiegłą środę poinformowała dziennikarzy, że oczekuje od prokuratury pilnego zbadania sprawy wycieku danych. Pełnomocniczka rządu chce, aby śledczy sprawdzili, w jaki sposób Fundacja Życie i Rodzina mogła wejść w posiadanie poufnych informacji o pacjentce. Kotula podkreśliła, że jej zdaniem istnieje "wysoce uprawdopodobnione podejrzenie", iż fundacja dysponuje tymi danymi.
W związku z tym złożyła do prokuratury zawiadomienie dotyczące bezpośrednio działalności fundacji.
Pełnomocniczka rządu domaga się od prokuratury:
- zabezpieczenia wszystkich nośników danych fundacji, takich jak komputery, telefony, maile i media społecznościowe, na których udostępniała ona informacje o planowanym zabiegu,
- ustalenia, w jaki sposób doszło do wycieku wrażliwych danych pacjentki,
- wskazania, kto ze szpitala mógł przyczynić się do ujawnienia informacji.
Ma nadzieję, że policja przedstawi dokumentację dotyczącą interwencji w szpitalu.
"Działalność fundacji nosi znamiona terroryzmu" - ocenia Kotula
Pełnomocniczka rządu ostro oceniła działania Fundacji Życie i Rodzina. "Działalność fundacji Kai Godek nosi w mojej ocenie znamiona terroryzmu" - powiedziała Katarzyna Kotula. - "Wystawianie pod szpitalami, protesty, cała działalność fundacji doprowadziła dziś do tego, że w polskich szpitalach odmawia się dokonywania legalnych aborcji".
Podkreśliła również, że nadrzędnym celem jest zapewnienie polskim kobietom poczucia bezpieczeństwa w szpitalach. Sprawa we Wrocławiu jest więc nie tylko kwestią naruszenia prywatności. Jest także szerszym problemem wpływu organizacji antyaborcyjnych na dostępność i bezpieczeństwo legalnych procedur medycznych.