Młody mężczyzna pokazał, jak choruje na małpią ospę. "Traktujcie poważnie tego wirusa"

2022-07-01 7:13

Czerwone plamy na twarzy, ramionach, brzuchu i strefach intymnych, do tego ból, który łagodzą dopiero silne środki przeciwbólowe - młody mężczyzna pokazał na TikToku, jak choruje na małpią ospę i ostrzegł, by nie lekceważyć możliwości zachorowania. Skrytykował jednocześnie służby medyczne za zbyt powolne - jego zdaniem - działania, przez co wiele przypadków pozostaje niezdiagnozowanych.

Młody mężczyzna pokazał, jak choruje na małpią ospę. Traktujcie poważnie tego wirusa
Autor: https://www.instagram.com/matthias/

Epidemia małpiej ospy w USA przybiera na sile. Do tej pory w Stanach Zjednoczonych odnotowano 351 przypadków zachorowań, z czego 45 w ciągu ostatniej doby. Najwięcej zakażeń wykrywanych jest w Nowym Jorku i w Kalifornii.

Matt Ford zamieścił na TikToku poruszające wyznanie

To właśnie między te okolice dzieli swoje życie i pracę Matt Ford, pisarz i aktor, który zawodowo przemieszcza się między Nowym Jorkiem a Los Angeles. Jest też pierwszym w USA pacjentem chorującym na małpią ospę, który ujawnił swoją tożsamość. Gdy zachorował, swoją walkę z wirusem upublicznił na TikToku.

Zamieścił na nim film, w którym opisał siebie jako "dumnego, otwarcie homoseksualnego mężczyznę" i powiedział, że zaraził się wirusem po kontakcie "skóra do skóry" z innym mężczyzną. Jak dodał, dzień po ostrzeżeniu, że był narażony na tę chorobę, zaczął odczuwać objawy grypopodobne, co skłoniło go do wizyty u lekarza. Lekarz pobrał wymaz 20 czerwca, ale dopiero 23 czerwca były wyniki. W międzyczasie on sam wiedział już, że został zarażony małpią ospą, gdyż w okolicach jego stref intymnych pojawiły się czerwone plamy.

W ciągu następnych kilku dni plamy rozprzestrzeniły się na resztę ciała - twarz, ramiona, dłonie i brzuch. W sumie naliczył ich 25. Szybko zaczęły swędzieć i wypełniać się ropnym płynem. Kilka, zwłaszcza w okolicach wrażliwych, było tak bolesnych, że nie mógł w nocy spać bez środków przeciwbólowych.

Plamkom towarzyszyły objawy grypopodobne, takie jak gorączka, dreszcze, nocne poty i kaszel. Aktor obecnie izoluje się w domu i pozostanie w nim, dopóki nie znikną strupki. Codziennie dzwoni do niego pielęgniarka, by dopytać, jak się czuje. Większość pozostałych objawów już ustąpiła. By złagodzić ból, aktor brał środki przeciwbólowe i często się kąpał. Symptomy zaczęły ustępować mniej więcej po tygodniu od pojawienia się. Jak powiedział: "ta choroba jest do bani, traktujcie poważnie tego wirusa".

Aktor skrytykował CDC

W swoim filmiku Matt Ford odniósł się również do działań amerykańskich służb medycznych. Skrytykował CDC (Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom) za zbyt rzadkie i opieszałe testowanie. Jak powiedział, potwierdzenie choroby zajęło urzędnikom aż trzy dni. Dodał, że gdy po raz pierwszy zauważył u siebie objawy zakażenia, liczba zachorowań w USA przekroczyła trzycyfrową wartość.

Wielu naukowców ostrzegało, że prawdopodobnie dane te są zaniżone z powodu zbyt małej liczby testów - CDC przeprowadzało ich zaledwie 60 dziennie. Gdy Ford zachorował i kontaktował się ze znajomymi, by ich ostrzec, wielu z nich powiedziało mu, że choruje albo już chorowało na małpią ospę. „Chociaż dobrze wiedziałem, że nie jestem sam, martwiłem się również, że przypadki są poważnie zaniżone” - powiedział aktor.

Poradnik Zdrowie: choroby zakaźne

Obecnie liczba testów w USA ma zostać zwiększona do dziesiątek tysięcy dziennie. Sam proces testowania nie jest jednak prosty: od podejrzanego pacjenta najpierw trzeba pobrać wymaz na obecność wirusa małpiej ospy i przetestować go w lokalnym laboratorium. Jeśli wynik jest pozytywny, próbka jest następnie wysyłana do CDC w celu potwierdzenia zakażenia, co znacząco wydłuża czas oczekiwania na wynik.

Uciążliwy jest również fakt, że zgodnie z reżimem testowania lekarze muszą zgłaszać podejrzane przypadki do departamentów zdrowia i dopiero tam zapada decyzja, czy pacjent spełnia kryteria testowania pod kątem małpiej ospy - wymaga to dzwonienia na "gorącą linię" i wypełniania obszernych kwestionariuszy, co niektórych lekarzy zwyczajnie zniechęca do zlecania badań.