Koronawirus: rozmawianie w środkach transportu publicznego grozi zakażeniem. Nowe badania

2020-12-03 13:33 Katarzyna Hubicz

Jak się okazuje, jadąc autobusem, pociągiem czy tramwajem lepiej nie otwierać ust – rozmowa, nawet przez komórkę, grozi zakażeniem koronawirusem. Do takich wniosków doszli badacze, a wyniki badań przedstawiono w studium hiszpańskiej Wyższej Rady Badań Naukowych (CSIC) w Madrycie.

Raport, który zawiera wskazówki bezpiecznego korzystania z transportu publicznego w trakcie pandemii, wskazuje również, że do wielu zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2, jakie miały miejsce w Hiszpanii doszło podczas podróży autobusem, metrem lub pociągiem. Jak to możliwe?

Koordynatorka zespołu badawczego Maria Cruz Minguillon wyjaśnia, że ryzyko zakażenia się koronawirusem w tych pojazdach ma ścisły związek z tym, że wiele osób naraz przebywa w zamkniętym pomieszczeniu. Oddychając, emitują aerozole, za pośrednictwem których przemieszczają się cząsteczki koronawirusa. Wystarczy więc, że jedna osoba jest chora – nawet bezobjawowo – by doszło do zakażenia kolejnych pasażerów. W rozmowie z katalońską rozgłośnią RAC1 Minguillon powiedziała, że z uwagi na liczną obecność wydychanych przez człowieka cząstek we wnętrzu pojazdu, istnieje tam wysokie ryzyko infekcji wirusem SARS-CoV-2. Dlatego jej zdaniem: “Podczas podroży pasażerowie powinni zachować całkowitą ciszę, nie rozmawiać, nie otwierać ust. Nie powinni też prowadzić rozmów przez telefony komórkowe” - powiedziała badaczka.

“Z naszych obserwacji wynika, że osoba korzystająca w metrze z telefonu, z uwagi na panujący tam hałas mówi głośniej, emitując tym samym z ust aż 50 razy więcej aerozoli atmosferycznych, niż w normalnych warunkach” - dodała.

Przedstawicielka CSIC wskazała, że niezbędnym warunkiem korzystania z pojazdów transportu publicznego jest korzystanie z maski ochronnej, mocno przylegającej do twarzy. Zaznaczyła, że ryzyko jest szczególnie wysokie w metrze, gdzie wentylacja nie pozwala dostatecznie wyeliminować koronawirusa z atmosfery.

Z opinią tą zgadza się inny hiszpański badacz, Jose Luis Jimenez, pracujący na Uniwersytecie Colorado w amerykańskim Denver. Przeprowadzone przez jego zespół studium wykazało, że aż 75 proc. zakażeń w zamkniętych pomieszczeniach następuje w efekcie wdychania aerozoli znajdujących się w powietrzu.

“Istnieje zdecydowanie więcej dowodów na zakażenia koronawirusem za pośrednictwem aerozoli, niż poprzez kropelki śliny” - dodał Jimenez.

ŹRÓDŁO: PAP

prof. Ernest Kuchar: Szczepionka jest mniej ryzykowna niż powikłania po koronawirusie [Super Raport]
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE