Koronawirus był w Europie wcześniej niż myślicie. Sprawdź, czy nie miałeś go już w lutym

2020-05-07 13:33 Małgorzata Wójcik

Jak podaje stacja CNN istnieją nowe dowody na to, że koronawirus mógł dotrzeć do Europy kilka tygodni wcześniej niż sądzono. Do takich wniosków dochodzi też wielu Polaków, którzy przypominają sobie straszną grypę, którą przeszli na początku 2020 roku.

Lekarze ze szpitala w Paryżu twierdzą, że znaleźli dowody na to, że jeden z  pacjentów hospitalizowanych w grudniu był zarażony COVID-19. To odkrycie wykazuje, że wirus krążył już w Europie w 2019 roku - na długo przed zdiagnozowaniem pierwszych znanych przypadków we Francji lub we Włoszech.  

Pacjent z grudnia

Specjalista intensywnej terapii, dr Yves Cohen i jego koledzy ze szpitala Groupe Hospitalier Paris Seine w Saint-Denis postanowili sprawdzić dane pacjentów sprzed marca 2020, aby sprawdzić, czy wirus nie rozprzestrzeniał się we Francji wcześniej - niezauważony.

Przyjrzeli się osobom przyjętym do szpitala z objawami grypy między 2 grudnia a 16 stycznia, u których jednak ostatecznie nie zdiagnozowano grypy. Testowali zamrożone próbki od tych pacjentów pod kątem koronawirusa i należli go w jednej z nich. 

Co ciekawe przypadek, który odkryli, dotyczył pacjenta, który ani nie podróżował do Chin, ani nie miał kontaktu z takimi osobami.

"Brak związku z Chinami sugeruje, że COVID rozprzestrzeniał się wśród ludności francuskiej już pod koniec grudnia 2019 r. ” - napisali lekarze w tekście opublikowanym w International Journal of Antimicrobial Agents.

Fatalna grypa, która szalała w lutym

Kilka dni temu dziennikarka radia Zet Karolina Apiecionek napisała, że wykonała u siebie test na obecność przeciwciał na COVID-19. Test okazał sie pozytywny, co oznacza, że dziennikarka przeszła chorobę lub miała styczność z koronawirusem. Jak pisze, „27 lutego gdy ścięło mnie z nóg, w Polsce nie było żadnego potwierdzonego przypadku zakażenia koronawirusem (pierwszy pacjent zakażony SARS-CoV-2 odebrał wyniki 4 marca)”.

Dziennikarka poszła do lekarza, diagnoza – grypa o ciężkim przebiegu. Teraz wie, że mógł to być koronawirus.

Pamięta zresztą swoje objawy, które wtedy wydawały jej się objawami grypy (Apiecionek, podobnie ja francuski pacjent, nie wyjeżdżała z Polski, nie miała kontaktów z osobami podróżującymi do Chin itd.wiec nie podejrzewała u siebie COVID). Były to utrata smaku, gorączka (38,2-38,5 stopnia) i zadyszka na spacerze jeszcze dwa tygodnie po infekcji.

Podobnych relacji jest wiele. Być może oaancza to, że koronawirus był wcześniej również w Polsce? Może wielu z nas przeszło infekcję w postaci "ciężkiej grypy" jeszcze zanim ministerstwo zdrowia potwierdziło pierwszy przepadek u pacjenta z Zielonej Góry.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE