- Śmierć pracowniczki rosyjskiego instytutu zajmującego się dżumą, spowodowana niebezpiecznym patogenem, wywołała międzynarodowe zaniepokojenie.
- Po tragicznym incydencie w laboratorium setki osób objęto obserwacją medyczną, a prezydent USA Donald Trump zaoferował Rosji pomoc.
- Światowa Organizacja Zdrowia uspokaja, że ryzyko dla zdrowia publicznego wydaje się obecnie niskie.
Dżuma płucna w laboratorium. Tragedia pracowniczki i alarm na świecie
Daria Szipiłowa, 28-letnia pracowniczka rosyjskiego instytutu badawczego w obwodzie irkuckim, zmarła na początku października po tym, jak pod koniec września rozbiła probówkę zawierającą niebezpieczny patogen dżumy płucnej.
Kobieta została przyjęta do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc, a jej śmierć, która nastąpiła w nocy z 1 na 2 października, wzbudziła poważne obawy o ewentualne rozprzestrzenienie się tej rzadkiej i groźnej choroby. W obliczu tej tragedii amerykańskie władze natychmiast zaczęły monitorować doniesienia o możliwym wydostaniu się bakterii z laboratorium.
Prezydent USA Donald Trump publicznie zadeklarował gotowość do pomocy Rosji, nazywając dżumę "ciężką chorobą" i "dużym problemem dla Rosji". Pomimo początkowego niepokoju, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szybko uspokoiła opinię publiczną. Na podstawie dostępnych, choć nieoficjalnych informacji, WHO oceniła, że ryzyko dla zdrowia publicznego wśród ogółu populacji jest obecnie niskie.
Co wiemy o incydencie w rosyjskim laboratorium?
Incydent miał miejsce 25 września. Daria Szipiłowa, pracująca w instytucie zajmującym się leczeniem dżumy, rozbiła probówkę z patogenem dżumy płucnej. Lokalny serwis Axios, cytowany przez amerykańskie media, podał szczegóły tego zdarzenia. Cztery dni później, czyli 29 września, kobieta trafiła do szpitala. Rosyjskie media informowały, że przyjęto ją z objawami ciężkiego zapalenia płuc.
Jej stan gwałtownie się pogorszył i zmarła w nocy z 1 na 2 października.
Masowa kwarantanna i nadzór medyczny w regionie Irkucka
Po śmierci Darii Szipiłowej rosyjskie władze natychmiast podjęły działania. W kilku placówkach medycznych w obwodzie irkuckim wprowadzono kwarantannę. Objęły również obserwacją medyczną około 200 osób, które mogły mieć kontakt z zmarłą pracowniczką. Gubernator obwodu irkuckiego, Igor Kobziew, zapewnił, że wszystkie te osoby nie wykazują żadnych objawów choroby.
Wyniki ich badań na obecność patogenu były negatywne. Rosyjskie władze powtórzyły w poniedziałek, że sytuacja jest pod pełną kontrolą.
Prezydent Trump oferuje pomoc i ostrzega przed poważną chorobą
Deklaracja prezydenta USA Donalda Trumpa o gotowości do wsparcia Rosji pojawiła się wkrótce po doniesieniach o tragedii. Trump podkreślił powagę sytuacji. "Nie lubię patrzeć, jak przez to przechodzą. To ciężka choroba. Naprawdę ciężka choroba" - powiedział, wyrażając współczucie. Dodał również: "Ale pomożemy każdemu, kto ma tego rodzaju problem. Zawsze jesteśmy gotowi pomóc. Pomożemy".
Prezydent USA uznał całe zdarzenie za "duży problem dla Rosji", co świadczy o międzynarodowym znaczeniu incydentu.