Spis treści
- Wprowadzone w kwietniu limity NFZ drastycznie wydłużają kolejki na kluczowe badania diagnostyczne, szczególnie endoskopowe i obrazowe.
- Dla pacjentów onkologicznych opóźnienia w diagnostyce mogą oznaczać utratę szansy na wczesne wykrycie i skuteczne leczenie nowotworu.
- Onkofundacja Alivia alarmuje o paraliżu systemu i zapowiada dalsze monitorowanie sytuacji. Dowiedz się, co oznaczają nowe limity dla chorych na raka.
Nowe limity NFZ, stary problem. Pacjenci onkologiczni znów utknęli w kolejkach
Każdy, kto choć raz próbował zapisać się na rezonans magnetyczny czy kolonoskopię w ramach NFZ, wie, jak to wygląda. Tygodnie czekania, zajęte linie, odsyłanie z placówki do placówki. Teraz może być jeszcze gorzej. Wprowadzone w kwietniu limity na świadczenia diagnostyczne sprawiają, że czas oczekiwania na kluczowe badania - szczególnie endoskopowe i obrazowe - znów zaczął się wydłużać. Dla zwykłego pacjenta to uciążliwość. Dla chorego na raka to może być kwestia życia.
Alarmuje o tym Onkofundacja Alivia, która od lat monitoruje dostępność świadczeń onkologicznych w Polsce. Aleksandra Ciompała, koordynatorka do spraw programów pomocowych w fundacji, w rozmowie z Mateuszem Gołębiewskim z radia Eska, przyznaje wprost: sytuacja jest poważna.
Zamknięte rejestracje i zagubieni pacjenci
Problem nie jest abstrakcyjny. Część placówek wstrzymała rejestrację na badania endoskopowe - po prostu nie można się zapisać. Inne przyjmują zapisy, ale terminy są tak odległe, że w praktyce dostęp do badania staje się iluzoryczny.
- Pacjenci nie mogą się umówić na konkretne badanie, są zagubieni w systemie lub zapisują się do placówek z bardzo wydłużonym czasem oczekiwania - mówi Ciompała.
To nie jest problem jednostkowy. Rzecz w tym, że wiele szpitali i przychodni nie wie nawet, jakimi limitami dysponuje i ilu pacjentów może przyjąć w danym miesiącu. Nowe przepisy weszły w życie gwałtownie, a system nie zdążył się dostosować.
800 placówek pod lupą. Jak działa Alivia Onko Scanner?
Skąd fundacja czerpie dane? Nie z dokumentów ministerialnych ani z raportów NFZ - choć i te analizuje. Kluczowym narzędziem jest program Alivia Onko Scanner: cztery konsultantki, które każdego dnia dzwonią do ponad 800 placówek realizujących świadczenia w ramach NFZ.
Działają jako tzw. tajemnicze pacjentki i pytają o dostępne terminy na rezonans, tomografię, badania endoskopowe oraz o pierwszą wizytę u onkologa. Uzyskane w ten sposób informacje są następnie zestawiane z oficjalnymi danymi publikowanymi przez NFZ.
- Staramy się aktualizować każdą placówkę przynajmniej raz w miesiącu, choć do wielu z nich bardzo trudno się dodzwonić – linie są zajęte lub czas oczekiwania w kolejce telefonicznej jest ekstremalnie długi - przyznaje Ciompała.
To szczegół, który sam w sobie mówi wiele o stanie systemu. Jeśli nawet konsultantki mają problem z dodzwonieniem się do szpitala, co dopiero zwykły pacjent próbujący umówić się na badanie?
Rok 2019 pokazał, że da się inaczej
Alivia porównuje dane rok do roku. I ten kontekst historyczny jest kluczowy dla zrozumienia powagi obecnej sytuacji. W kwietniu 2019 roku zniesiono limity na badania obrazowe. Efekt był natychmiastowy: kolejki się skróciły. Pacjenci zyskali realny dostęp do diagnostyki.
Teraz fundacja obawia się scenariusza odwrotnego. Przywrócenie limitów może oznaczać powrót do czasów, gdy na rezonans magnetyczny czekało się średnio 200 dni. Pół roku - i to w sytuacji, gdy każdy tydzień może decydować o tym, czy nowotwór zostanie wykryty na etapie, gdy leczenie jest jeszcze możliwe.
Czas to nie tylko pieniądze. Czas to zdrowie
Dlaczego badania obrazowe i endoskopowe są aż tak krytyczne w kontekście onkologicznym? Odpowiedź jest prosta, choć jej konsekwencje są dramatyczne.
- Badania obrazowe i endoskopowe są kluczowe w diagnostyce onkologicznej. Im szybciej zostaną wykonane, tym szybciej można wdrożyć leczenie i przygotować ścieżkę terapii. Gdy czas oczekiwania się wydłuża, pacjent traci szansę na szybkie wyleczenie lub w ogóle na wyleczenie - podkreśla Aleksandra Ciompała.
To nie retoryka. To medyczny fakt poparty dziesiątkami badań klinicznych: wykrycie nowotworu we wczesnym stadium istotnie poprawia rokowania. Opóźnienie diagnostyki o kilka miesięcy może przesunąć pacjenta z pierwszego do trzeciego lub czwartego stopnia zaawansowania choroby.
Monitoring, interwencja, nacisk
Fundacja Alivia nie zamierza pozostawać biernym obserwatorem. Aleksandra Ciompała zapewnia, że organizacja będzie stale monitorować sytuację, informować opinię publiczną i interweniować. Problem z długimi terminami nie jest nowy - wraca co roku. Tym razem jednak, zdaniem fundacji, skala może być wyjątkowo dotkliwa ze względu na sposób i tempo wprowadzenia nowych limitów.
Czy system jest w stanie poradzić sobie z tym problemem? Odpowiedź pozostaje otwarta. Jedno jest pewne: dopóki pacjenci onkologiczni będą czekać miesiącami na badania, które mogą decydować o ich życiu, problem pozostaje aktualny - i wymagający, by o nim jak najgłośniej mówić.