Serce pod kontrolą: #DzieńPulsu 2026
Już 1 marca br. obchodzimy kolejną edycję ogólnoświatowej kampanii #PulseDay – #DzieńPulsu. Inicjatywa organizowana przez Europejską Asocjację Zaburzeń Rytmu Serca (EHRA) ma jeden kluczowy cel: zachęcenie dorosłych Polaków do regularnego monitorowania własnego tętna. Jak podkreślają lekarze elektrofizjolodzy, ta banalnie prosta czynność może być barierą chroniącą nas przed udarem niedokrwiennym mózgu – najgroźniejszym powikłaniem migotania przedsionków.
Symboliczna data: 1/3 populacji w grupie ryzyka
Wybór daty 1 marca (01.03) nie jest przypadkowy. Liczby te mają przypominać o dramatycznej statystyce: jedna na trzy osoby w ciągu swojego życia zachoruje na migotanie przedsionków. Brak diagnozy i odpowiedniego leczenia tej arytmii to prosta droga do ciężkich powikłań, kalectwa, a w wielu przypadkach także zgonu.
Czym właściwie jest puls?
Zanim zaczniemy badanie, warto zrozumieć, co mierzymy. Choć medycyna posługuje się pewnymi normami, każdy organizm jest inny.
– Terminem „puls” określamy tętno, rytm serca. Określa się, że normalne tętno w spoczynku u osoby dorosłej wynosi pomiędzy 60 a 100 uderzeń na minutę. Warto jednak wiedzieć, że zakres ten jest orientacyjny i że puls może być wolniejszy lub szybszy z zupełnie naturalnych powodów. Tętno zależy od wieku, przyjmowanych leków, stosowanych używek, stopnia aktywności fizycznej, stresu – wyjaśnia dr hab. n. med. Piotr Lodziński z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Asocjacji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Domowy test w 30 sekund: Jak prawidłowo zmierzyć tętno?
W dobie nowoczesnych technologii nie potrzebujemy specjalistycznej aparatury, by sprawdzić stan swojego układu krwionośnego. Dr hab. n. med. Piotr Lodziński wskazuje, że wystarczą popularne smartwatche, opaski fitness lub klasyczny ciśnieniomierz. Jeśli ich nie mamy, pozostaje niezawodna metoda manualna.
– Przystępując do pomiaru tętna, najlepiej ułożyć trzy palce: drugi, trzeci i czwarty w niewielkim dołku na końcu przedramienia – powyżej kciuka, gdzie przebiega tętnica promieniowa. Siła ucisku powinna być niewielka. Pod palcami wyczuwa się falę tętna – puls. Należy policzyć, ile uderzeń wyczujemy w ciągu 30 sekund. Wartość tę mnożymy przez dwa i uzyskujemy częstość tętna na minutę – tłumaczy ekspert.
Czerwone flagi: Kiedy pójść do kardiologa?
Niewielkie odchylenia od normy nie zawsze oznaczają chorobę, jednak istnieją konkretne sytuacje, których nie wolno bagatelizować. Na co zwrócić szczególną uwagę?
– Jeśli chodzi o wartości pomiarów, to do lekarza warto zgłosić się wtedy, gdy nasze tętno stale lub przez dłuższy czas wynosi więcej niż 120 uderzeń na minutę lub mniej niż 40 uderzeń na minutę. Także, gdy tętno przyspiesza nagle bez przyczyny lub kiedy przez znaczną część dnia jest przyspieszone, a my czujemy się źle. Analogicznie, kiedy tętno zwalnia nagle bez przyczyny lub przez znaczną część dnia jest wolniejsze, a my czujemy się źle. Powodem do konsultacji jest także nieregularny rytm serca. I, uwaga: przyczynę niemiarowej pracy mięśnia sercowego warto sprawdzić nawet wtedy, kiedy czujemy się dobrze – wylicza dr hab. n. med. Piotr Lodziński.
Gra o najwyższą stawkę: Życie bez udaru
Samodzielne wykrycie nieprawidłowości nie jest diagnozą, ale sygnałem do pogłębionej diagnostyki, takiej jak EKG czy Holter EKG. To jedyna droga, by wykluczyć migotanie przedsionków – arytmię, która aż pięciokrotnie zwiększa ryzyko udaru. Statystyki są nieubłagane: blisko 30 proc. wszystkich udarów niedokrwiennych to efekt zaniedbanego lub źle leczonego migotania przedsionków.
Szczególną opieką powinniśmy otoczyć seniorów, u których ta przypadłość występuje najczęściej. Wyrobienie nawyku badania pulsu u siebie i swoich bliskich, zwłaszcza rodziców i dziadków, to inwestycja w bezpieczną przyszłość.
– Niewielkim wysiłkiem można zwiększyć szansę na wychwycenie pierwszych niepokojących sygnałów. Dla zdrowia naszego i naszych bliskich bez wątpienia warto – zachęca dr hab. n. med. Piotr Lodziński.