Aptekarka wydała za silny lek, pacjentka zmarła? Zapadł wyrok

2022-12-02 7:49

Czy w wyniku pomyłki, do jakiej doszło w jednej z jarocińskich aptek, zmarła kobieta chora na raka? Przyczyną śmierci prawdopodobnie było wydanie za silnej dawki morfiny. Sprawa nie jest jednak oczywista, gdyż nie przeprowadzono sekcji zwłok, dlatego, jak oświadczył sędzia Tomasz Janiec, nie można było tego stwierdzić w sposób jednoznaczny. Sąd skazał jednak pracownicę apteki na karę więzienia w zawieszeniu i tymczasowy zakaz wykonywania zawodu. Będąc technikiem farmacji nie powinna bowiem sprzedać leku zawierającego silne środki odurzające.

Tragiczna pomyłka w aptece. Pracownica wydała za silny lek, pacjentka zmarła
Autor: Getty Images Tragiczna pomyłka w aptece. Pracownica wydała za silny lek, pacjentka zmarła

Do tej sytuacji doszło w listopadzie 2018 r w aptece w Jarocinie przy ul. Sienkiewicza. Córce 61-letniej kobiety z Cielczy, chorej na raka płuca, wydano morfinę w niewłaściwej, dziesięciokrotnie silniejszej dawce. Dwa dni później kobieta zmarła. Śledczy o sprawie dowiedzieli się dopiero po upływie dwóch tygodni, kiedy kobieta została już pochowana.

Jak ustalili, lek wydany był przez osobę, która nie posiadała stosownych uprawnień zawodowych. Pracownica, która go sprzedała, jest technikiem farmaceutycznym, tymczasem zgodnie z prawem tego typu leki, zawierające środki odurzające, może wydać tylko magister farmacji.

We środę zapadł wyrok w tej sprawie. Agnieszka K. została skazana na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na 2 lata, zakaz wykonywania zawodu technika farmacji przez rok, informowanie kuratora o przebiegu odbywania kary oraz nawiązkę na rzecz pokrzywdzonych członków rodziny zmarłej w wysokości łącznej 5 tys. zł.

Jak oświadczył sędzia Tomasz Janiec: "Gdyby sprawa nie wyszła na jaw, to do dzisiaj nikt by nie wiedział, że w ten sposób łamane jest prawo farmaceutyczne. Powstał błąd, który - czego nie można wykluczyć - przyczynił się do tragicznego zdarzenia".

Czym grozi przedawkowanie heroiny, kodeiny lub morfiny?

Oskarżona od początku przyznawała się do winy

Proces w tej sprawie trwał dwa lata. Ustalono, że Agnieszka K. wydała wówczas dwa opakowania leku. W jednym dawka morfiny była właściwa, w drugim natomiast dziesięciokrotnie wyższa. Pacjentka zaczęła przyjmowanie leku od opakowania z zawyżoną dawką i zmarła po zażyciu dwóch tabletek.

Agnieszka K. od początku przyznawała się do winy. Wyraziła skruchę, obwiniła się za śmierć kobiety i powiedziała, że trauma z powodu tej pomyłki pozostanie w niej do końca życia.

Jak wyjaśnił prokurator Przemysław Wyrwiński, przedmiotem postępowania nie była kwestia śmierci pokrzywdzonej, gdyż nie przeprowadzono sekcji zwłok. - Oskarżona odpowiada za czyn, którego dopuściła się w takim zakresie, jaki można jej zarzucić, czyli narażenie na niebezpieczeństwo ciężkiej choroby lub śmierci poprzez sprzedaż niewłaściwej dawki leku nie będąc do tego osobą uprawnioną - powiedział. Stwierdził, że w tym zakresie wina oskarżonej nie budzi wątpliwości. Zawnioskował o wymierzenie 4 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.

Do tragicznego skutku doprowadziły warunki pracy oskarżonej

Z kolei pełnomocnik rodziny zmarłej, adwokat Janusz Pawelczyk przyznał, że brak sekcji uniemożliwił wykazanie związku przyczynowego między działaniem oskarżonej a śmiercią pokrzywdzonej.

- Wydaje się, że ten związek miał miejsce  - oświadczył. Podkreślił jednak, że do tragicznego skutku doprowadziły ujawnione na rozprawie warunki pracy oskarżonej, presja zwierzchnictwa nakierowana na maksymalną sprzedaż i to nawet wtedy, kiedy nie było magistra farmacji.

- Wydaje się, że ten tragiczny skutek mógł być uniknięty w sytuacji, kiedy nadzór byłby sprawowany w sposób prawidłowy  - powiedział. Zdaniem adwokata zaniedbanie było nie tylko po stronie oskarżonej, ale ze strony kierownictwa, które wiedziało, że na dyżurach techników nie było magistra farmacji. - Był tylko w określonych godzinach, a poza tym była wolna amerykanka. Można było sprzedawać, co się chciało i jak się chciało - powiedział. Zdaniem adwokata ta sprawa powinna być przestrogą dla wszystkich właścicieli aptek oraz osób sprawujących nadzór.

- Niedopuszczalnym jest, aby osoba nieuprawniona - technik farmacji był nakłaniany, przymuszany groźbą utraty pracy do tego, aby realizować wydawanie leków w sytuacji, kiedy nie ma magistra farmacji. Ta praktyka powinna być raz na zawsze ucięta - oświadczył adwokat.

Dla oskarżonej adwokat Janusz Pawelczyk zażądał kary 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata, nawiązki w wysokości 15 tys. zł oraz dwuletniego zakazu prawa wykonywania zawodu.

Wyrok nie jest prawomocny

Z kolei obrona wniosła o warunkowe umorzenie postępowania na okres próby dwóch lat, nieorzekanie o zakazie wykonywania zawodu i zmniejszenie wysokości nawiązki do 5 tys. zł.

Adwokat Marlena Kaźmierczak-Muślewska podkreśliła, że Agnieszka K. od początku przyznawała się do popełnionego czynu a postępowanie dowodowe wykazało, że brak magistra farmacji w tej aptece był stałym procederem. Zaznaczyła, że jej klientka wykonywała polecenia przełożonych, aby utrzymać pracę.

- Oskarżona poniosła konsekwencje swoich działań. W pierwszej kolejności została dyscyplinarnie zwolniona z pracy. Pozostawała przez długi okres bez jakiegokolwiek źródła utrzymania. Dopiero niedawno podjęła pracę w sklepie odzieżowym. Do dzisiaj ma taki uraz, że nie wróciła do pracy jako technik farmacji i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wróci mimo posiadanych uprawnień - powiedziała.

Agnieszka K. została skazana na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na 2 lata, zakaz wykonywania zawodu technika farmacji przez rok, informowanie kuratora o przebiegu odbywania kary oraz nawiązkę na rzecz pokrzywdzonych członków rodziny zmarłej w wysokości łącznej 5 tys. zł. Jak zauważył sąd w uzasadnieniu wyroku, biegli wskazali, że nie można wykluczyć związku przyczynowo-skutkowego między podaniem zbyt silnej dawki morfiny a śmiercią chorej. "Przed sądem wymagana jest pewność i oczywistość" - podkreślił sędzia.

Jak dodał, sąd rozumie, że jest pęd za zarobkiem - młodzi ludzie są zmuszani do łamania prawa, żeby ten zarobek nakręcać. Jednak to nie zwalania oskarżonej od odpowiedzialności karnej za popełnienie poważnego przestępstwa. Według sędziego oskarżona powinna była odmówić pozostawania samej w aptece, ponieważ jest to sprzeczne z przepisami ustawy prawo farmaceutyczne. Wyrok nie jest prawomocny.