- Polskie gabinety lekarskie, dentystyczne i specjalistyczne borykają się z alarmującym brakiem jasnych procedur na wypadek zagrożeń militarnych.
- Ostatnie alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) ujawniły, że medycy nie wiedzą, jak postępować w sytuacjach kryzysowych, co stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo pacjentów.
- Ministerstwo Zdrowia jest wzywane do pilnego opracowania wytycznych, które pomogą placówkom medycznym przygotować się na potencjalne ataki zbrojne.
Alarm RCB w gabinetach. Nikt nie wie, co robić
Niedawny alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z komunikatem "Znajdź bezpieczne miejsce" wywołał konsternację w całej Polsce. Jak wynika z informacji "Dziennika Gazety Prawnej", placówki medyczne - od gabinetów lekarzy rodzinnych, przez dentyczne, po te specjalistyczne - zmagają się z poważnym problemem: brakiem jakichkolwiek oficjalnych procedur na wypadek ataków zbrojnych czy innych nagłych zagrożeń.
To kluczowa kwestia, która dotyka zarówno medyków, jak i miliony pacjentów. Sytuacja jest na tyle poważna, że dr Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny i prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców, otwarcie przyznaje, że był bezradny. W rozmowie z "DGP" wspomina poniedziałkowy alert o zagrożeniu atakiem z powietrza: "Nie wiedziałem, co zrobić.
Przerwać pracę i odesłać pacjentów do domu czy zaprowadzić pacjentów do schronu. Tylko gdzie jest schron?" - stwierdził dr Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny i prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców.
Lekarze proszą o jasne wytyczne
Podobne wątpliwości towarzyszyły wielu kolegom doktora Zielińskiego. W poszukiwaniu jasnych wytycznych, zdesperowany medyk zwrócił się z prośbą o wytyczne do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz do lokalnego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Pytał o procedury obowiązujące przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) oraz o to, czy w przypadku przerwania pracy z powodu zagrożenia trzeba informować NFZ o przerwie w świadczeniu usług.
To fundamentalne pytania, od których zależy ciągłość opieki i bezpieczeństwo zarówno personelu, jak i pacjentów. Podczas spotkania z wojewodą lubelskim i szefem tamtejszego oddziału NFZ, dr Zielińskiemu zapewniono, że przerwa w pracy wywołana alertem nie pociągnie za sobą żadnych konsekwencji finansowych czy administracyjnych. "Jestem uspokojony, ale wolę taką deklarację mieć na piśmie, dlatego czekam na pismo zwrotne.
Napiszę też do prezesa NFZ" - zapowiedział dr Zieliński, podkreślając potrzebę formalnych gwarancji.
Apel do Ministerstwa Zdrowia o pilne procedury
Brak konkretnych wytycznych dla placówek medycznych to nie tylko problem lokalny. Poseł PSL Radosław Lubczyk, zapytany o tę kwestię, zapowiedział pilny apel do Ministerstwa Zdrowia. Ma on na celu jak najszybsze ustalenie i wdrożenie procedur bezpieczeństwa dla poradni w całym kraju.
Tego typu standardy są kluczowe, aby w przyszłości medycy nie byli pozostawieni samym sobie w obliczu nieprzewidzianych zagrożeń, a pacjenci mogli liczyć na jasne instrukcje i bezpieczną opiekę.