Spis treści
- Gdzie leży Czarnobyl? Jak się tam dostać?
- Na czym polegała katastrofa w Czarnobylu?
- Kto był odpowiedzialny za katastrofę w Czarnobylu?
- O co chodzi z nurkami z Czarnobyla?
- Co się stało ze strażakami z Czarnobyla?
- Co się stało z ludźmi z Czarnobyla i Prypeci?
- Kiedy świat dowiedział się o Czarnobylu?
- Co stało się z górnikami w Czarnobylu?
- Jakie mogą być choroby po Czarnobylu?
- Jakie były główne skutki zdrowotne katastrofy w Czarnobylu?
- Rak tarczycy po Czarnobylu. Mechanizmy i czynniki ryzyka
- Debata wokół płynu Lugola w Polsce – skuteczność i konsekwencje
- Niewidzialne rany. Strach, choroby psychosomatyczne i masowe aborcje
- Czy elektrownia jądrowa w Czarnobylu jest czynna?
- Czy w elektrowni w Czarnobylu ktoś pracuje?
Gdzie leży Czarnobyl? Jak się tam dostać?
Z Kijowa jedzie się półtorej godziny. Odległość to nieco ponad 100 km, ale lokalne drogi nie należą do najlepszych. Do miasta Czarnobyl jest kilkanaście kilometrów.
"Czarnobyl" - tak w skrócie mówi się o elektrowni jądrowej, ale też o wyludnionym mieście, które naprawdę nazywa się Prypeć. Hasła "Czarnobyl" używa się też po prostu w znaczeniu synonimu katastrofy elektrowni atomowej.
26 kwietnia minie 39 lat od awarii, która zmieniła postrzeganie energii atomowej, ale też bezsprzecznie wpłynęła na kulturę i sztukę, stając się inspiracją dla wielu postapokaliptycznych książek filmów.
Symbole katastrofy Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej? Na pewno miasto Prypeć – dziś już wyludnione. Blokowiska bez mieszkańców. Okna bez szyb, w których wciąż powiewają firanki. Ale nie można mówić, że w Prypeci nie ma życia - dzięki nieobecności ludzi, jest mnóstwo zwierząt.
Powstał tam, w niezamierzony sposób, unikalny rezerwat. Także w pobliskiej rzece Prypeć żyją rekordowo duże ryby. Ale urosły nie z powodu promieniowania - po prostu od lat nikt ich nie odławia.
Ludzie, którzy się stamtąd wyprowadzali – a właściwie byli szybko ewakuowani – zostawiali tam wszystko, gdyż ich rzeczy też uległy napromieniowaniu.
Ale, prawdę mówiąc, dziś tych rzeczy próżno tam szukać: większość lokali została splądrowana, sukcesywnie okradana, zarówno przez miejscową ludność, jak i przez niektórych zwiedzających.
Strefę oficjalnie otwarto do zwiedzania dopiero po 2015 r. W praktyce była stale eksplorowana przez mniej lub bardziej zalegalizowane grupy wycieczkowe.
Co więcej – choć oficjalnie tereny wysiedlono, będąc tam na przełomie zimy i wiosny, z niektórych okolicznych chat można było zauważyć dym z kominów – widomy znak, że w zonie jest życie.
Oczywiście, inne niż kiedyś. Pozostałości tego dawnego życia frapują fanów urbexu i stanowią znaki, że nie wszystko jeszcze o tej katastrofie powiedziano.
Czarnobyl to miejsce wciąż pełne zagadek – dotyczących zarówno samej awarii reaktora z 1986 r., jak i realnych skutków tej awarii, ale też tego, jakie było przeznaczenie choćby tamtejszych zakładów Jupiter i co nadal dzieje się w zonie i w samej elektrowni, w której wciąż pracuje wiele osób.
i
Na czym polegała katastrofa w Czarnobylu?
Zacznijmy od faktów. Rok 1986. Piątek, 25 kwietnia. Planowany jest eksperyment, symulujący sytuację awaryjną. Eksperyment przeprowadzano w 4, najnowszym reaktorze, oddanym w 1983 r. do użytku. Reaktor 1 uruchomiono kilka lat wcześniej, w 1977. Najnowsze reaktory, 5 i 6, w 1986 r. były jeszcze w budowie.
Reaktor 4 zbudowano, modyfikując pierwotny projekt. Modyfikacji nikt nie zweryfikował przy rozruchu. Były takie plany, ale zabrakło czasu – reaktor miał być oddany do użytku w określonym terminie.
Planowany test bezpieczeństwa miał na celu sprawdzenie, ile czasu turbiny generatorów po odcięciu pary mogą jeszcze wytwarzać energię potrzebną do podtrzymania systemów awaryjnych reaktora, zanim uruchomi się zasilanie z silnika spalinowego.
Tak więc ok. godz. 13 rozpoczęto zmniejszanie mocy. Jednak wieczorem zdecydowano o opóźnieniu testu - z powodu zapotrzebowania energetycznego reaktor musiał pracować dłużej.
Nocą z piątku na sobotę wznowiono obniżanie mocy. Pojawiły się nieprawidłowości, niestabilna praca reaktora. Mimo to zainicjowano, o 1:23 w nocy, test turbogeneratora. W ramach testu reaktor miał być wyłączony awaryjnie.
Ale przycisk AZ-5 nie zadziałał: nie nastąpiło zatrzymanie, ale wzrost reaktywności, a potem, szereg eksplozji: wybuch pary, eksplozja chemiczna, rozszczelnienie rdzenia reaktora. Promieniotwórcze izotopy przedostały się do atmosfery, reaktor zaczął płonąć.
Wezwanych na miejsce strażaków nie poinformowano, co będą gasić – sądzili, że to zwykły pożar. Nie mieli odpowiedniej odzieży ochronnej. Dostali ekstremalnie wysoką dawkę promieniowania.
Kto był odpowiedzialny za katastrofę w Czarnobylu?
To Anatolij Stiepanowicz Diatłow, fizyk jądrowy, zastępca naczelnego inżyniera w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, nadzorował eksperymenty, podczas których doszło do katastrofy w Czarnobylu. Po eksplozji kierował pierwszą akcją ratunkową, ale sam doznał silnego napromieniowania.
Już w czasie akcji strażacy zaczęli czuć się bardzo źle wskutek ostrego zespołu popromiennego. Wymiotowali krwią, żółcią, fragmentami tkanek układu pokarmowego, nie mogli ustać na nogach.
Hospitalizowano ich najpierw w samej Prypeci, potem ewakuowano do Moskwy. Umierali w męczarniach: ich ciała dosłownie rozpadały się za życia.
Wskutek postępującej martwicy skóra odpadała z płatami ciała np. z całych pleców, jak płótno. Pękały bąble z płynem surowiczym, wypadały włosy. Fragmenty ciał czerniały i gniły za życia.
i
Wciąż trwały krwawe biegunki. Pacjenci krwawili z nosa, dziąseł, dróg rodnych, odbytu. Ich krew się nie krzepła. Limfocyty ginęły do zera, ustawała produkcja leukocytów, dochodziło do skazy krwotocznej wskutek braku płytek krwi. Promieniowanie uszkadzało układ pokarmowy, więc próby jedzenia też kończyły się krwotokiem.
W badaniach pośmiertnych strażaków z Czarnobyla wykazano, że ich szpik był dosłownie martwy, zamieniony w galaretowatą masę.
Układ nerwowy ulegał uszkodzeniom. Pacjenci tracili kontakt z rzeczywistością, mieli halucynacje, wyli z bólu. Kolejne narządy przestawały pracować, aż do wielonarządowej niewydolności i śmierci.
Umieranie trwało kilka dni, niekiedy kilka tygodni. Później ciała grzebano w cynkowych trumnach, zalewano betonem, obawiając się, że nadal mogą emitować szkodliwe promieniowanie.
Anatolij Stiepanowicz Diatłow w 1987 r. został skazany na 10 lat więzienia, uznany za odpowiedzialnego za katastrofę. Sam do końca uważał się za niewinnego. Wskazywał, że przyczyną był wadliwy projekt reaktora.
Został zwolniony przedterminowo w 1990 r. z powodu stanu zdrowia - doświadczał skutków choroby popromiennej. Zmarł w 1995 r. na atak serca.
Najczęstsze objawy raka płuc
O co chodzi z nurkami z Czarnobyla?
Ryzyko kolejnego wybuchu wciąż było wysokie, z powodu zbiorków z wodą pod podstawą reaktora, do których mogły przedostać się stopione masy piasku, glinu i boru, tworzące „sztuczną lawę” - późniejsze badania wykazały, że podłoga pomieszczenia reaktora była już w części przetopiona.
Próba wypompowania wody się nie powiodła, więc do zbiorników zeszło trzech ochotników - „suicide squad” - pracowników znających położenie zaworów awaryjnych. Ponoć prosili tylko, aby władze zatroszczyły się o ich rodziny. O tych trzech mężczyznach niewiele się mówi, choć zmniejszyli skalę katastrofy.
Przez lata powielano wersję, że zmarli kilka tygodni później, po nurkowaniu w ciemnościach w skażonej wodzie. Dziś mówi się, że wody mieli po kolana i że dożyli co najmniej początku lat 2000.
Borys Baranow miał umrzeć w Kijowie na zawał w 2005. Pozostali dwaj – Walerij Bespałow i Oleksij Ananenko – ponoć żyją do dziś. Na pewno żyli w 2019 roku, gdy obaj otrzymali tytuł Bohatera Ukrainy.
i
Co się stało ze strażakami z Czarnobyla?
Historia jednego ze strażaków - Wasilija Ignatenko – przywołana jest w serialu HBO „Czarnobyl”. 25-letni strażak zmarł, mimo prób ratowania przez lekarzy jego życia, m.in. poprzez przeszczep szpiku.
Jego żona, Ludmiła, przebywała przy nim w szpitalu, będąc w zaawansowanej ciąży. Dziecko zmarło krótko po urodzeniu, m.in. z powodu niewydolności wątroby i wady serca.
Sugerowano, że przyczyną śmierci noworodka mogło być narażenie na promieniowanie, ale nie ma na to jednoznacznych dowodów.
Co się stało z ludźmi z Czarnobyla i Prypeci?
Teraz wróćmy do 26 kwietnia. Poranek. W elektrowni po awarii szaleje pożar. Mieszkańcy Prypeci o niczym nie wiedzą. Nadal szykują się do obchodów święta pracy – 1 maja.
To w tym dniu miało być uruchomione wesołe miasteczko, które stało się jednym z symboli opuszczonego miasta. Ze słynnego, żółtego diabelskiego młyna, górującego nad szarym miastem, nikt nie zdążył skorzystać.
W niedzielę, 27 kwietnia, po południu mieszkańców poinformowano, że mają opuścić domy – jakoby na 3 dni. Po tej ewakuacji w Prypeci zostały sterty masek gazowych. Rozdawano je, chociaż nie zapewniały ochrony, zwłaszcza w przypadku silnego i rozległego skażenia jak po wybuchu reaktora w Czarnobylu.
Prawie 50 tys. mieszkańców wyjechało stamtąd na zawsze. Później byli rozsiedlani po całym terenie Związku Radzieckiego. To nie przypadek: rozsiedlenie uniemożliwia weryfikację stanu zdrowia narażonej na promieniowanie społeczności. Bo władze sowieckie oficjalnie nie informowały o awarii.
Kiedy świat dowiedział się o Czarnobylu?
W poniedziałek, 28 kwietnia, pracownicy szwedzkiej Elektrowni Atomowej Forsmark upublicznili informację o radioaktywnej chmurze. Podejrzenia padły na ZSRR.
W odpowiedzi wieczorem 28 kwietnia wystosowano lakoniczny komunikat o sytuacji w Czarnobylu. Władze ZSRR konsekwentnie bagatelizowały i minimalizowały znaczenie katastrofy.
1 maja w wielu miastach – w tym w nieodległym od Czarnobyla Kijowie – odbyły się pochody pierwszomajowe. Tymczasem skażenie związane z promieniowaniem objęło znaczną część Europy.
Gaszenie reaktora trwało jeszcze wiele dni – tysiące ton piasku, gliny, boru i – co istotne - ołowiu. Zrzucane ze śmigłowców, których załogi – jakżeby inaczej – też nie były należycie zabezpieczone przed promieniowaniem. Materiały topiły się w jedną masę. Opary ołowiu dodatkowo poważnie szkodziły zdrowiu gaszących.
i
Co stało się z górnikami w Czarnobylu?
Na tym nie koniec pracy nad zatrzymaniem skutków awarii – i nie koniec ofiar. 450 górników przez 36 dni wzmacniało grunt w okolicy reaktora, aby nie doszło do dalszego skażenia terenu. Tak zbudowana „betonowa poduszka” zabezpiecza szczątki reaktora do dziś.
Choć ograniczano jednorazowy czas przebywania na zmianie, co najmniej 170 osób zmarło w ciągu kilku lat od awarii reaktora, wskutek powikłań po narażeniu na promieniowanie. Wokół zniszczonego reaktora zbudowano też słynny betonowy sarkofag.
i
Jakie mogą być choroby po Czarnobylu?
Wpływ eksplozji w Czarnobylu na zdrowie ludzi narażonych na promieniowanie był zależał m.in. od dawki, czasu ekspozycji, wieku narażonych osób.
Promieniowanie ma najsilniejszy wpływ na rozwijające się organizmy. Wiele urodzonych potem dzieci miało wady wrodzone. W rejonach silnie skażonych odnotowano wzrost liczby dzieci z poważnymi malformacjami.
Zauważano zaburzenia wzrostu, wzrost liczby wad serca i układu nerwowego, zaburzenia rozwoju mózgu, szczególnie po ekspozycji w I trymestrze.
Odnotowano też wzrost liczby przypadków poronień i martwych urodzeń w miesiącach po awarii. Zgłaszano też przypadki cyklopii, bezmózgowia i zrośniętych i zdeformowanych kończyn. Trudno oszacować skalę tych zjawisk. W ZSRR dane utajniano.
Jakie były główne skutki zdrowotne katastrofy w Czarnobylu?
To nie koniec skutków tej tragedii. Dzieci były szczególnie narażone – ich tarczyce chłonęły radioaktywny jod. Skutki?
- Ogromny wzrost zachorowań na raka tarczycy – szczególnie u dzieci do 15. roku życia w latach 1986–1995 (setki tysięcy przypadków).
- Leukemie i chłoniaki – zwłaszcza u dzieci z najbardziej skażonych obszarów.
- Obniżona odporność – nawracające infekcje, chroniczne zapalenia.
- Opóźnienia w rozwoju umysłowym i fizycznym, zwłaszcza u dzieci narażonych prenatalnie.
- Zaburzenia psychiczne – depresje, lęki, PTSD, tzw. „syndrom Czarnobyla”.
Wśród dorosłych, szczególnie ratowników i mieszkańców strefy skażenia, zaobserwowano nowotwory, m.in. tarczycy, płuc, białaczki, nowotwory przewodu pokarmowego.
U wielu osób obserwowano załamanie układu odpornościowego, prowadzące do szybkich infekcji, a nawet sepsy.
Bezsenność, zaburzenia psychiczne, chroniczne zmęczenie. U mężczyzn – spadek płodności, uszkodzenia jąder, mutacje w plemnikach. Kobiety miały wyższy odsetek poronień i wcześniejszych porodów.
Skutki promieniowania nie kończą się na jednym pokoleniu. Zidentyfikowano mutacje w DNA dzieci osób narażonych – mogą prowadzić do większego ryzyka nowotworów, wad wrodzonych, zaburzeń rozwojowych.
Badania nad dziećmi tzw. „likwidatorów” (czyli służb pracujących przy likwidacji skutków awarii) pokazują większą częstość wad serca i układu nerwowego.
i
Rak tarczycy po Czarnobylu. Mechanizmy i czynniki ryzyka
Głównym mechanizmem prowadzącym do wzrostu zachorowań na raka tarczycy po katastrofie było wchłanianie przez organizm radioaktywnego jodu-131. Tarczyca, nie potrafiąc odróżnić go od stabilnego jodu, akumulowała szkodliwy izotop, co prowadziło do uszkodzeń DNA i rozwoju nowotworów. Największe ryzyko dotyczyło dzieci, które wchłaniały radioaktywny jod głównie poprzez spożycie skażonego mleka. Co znamienne, po katastrofie zmienił się profil histopatologiczny nowotworów – przed awarią, na terenach z niedoborem jodu, dominował rak pęcherzykowaty, natomiast po niej zaobserwowano gwałtowny wzrost liczby przypadków raka brodawkowatego.
Badania wskazują, że samo promieniowanie to nie jedyny czynnik. Ryzyko modyfikowały również inne elementy, takie jak wiek, płeć oraz dieta. Nowsze analizy sugerują, że rolę w procesie nowotworowym mogły odgrywać także azotany, obecne w wodzie i żywności, które mogły nasilać negatywne skutki promieniowania. Jednocześnie należy podkreślić, że obserwowany na całym świecie wzrost zachorowalności na raka tarczycy wiąże się również z czynnikami cywilizacyjnymi, takimi jak otyłość, oraz lepszą wykrywalnością dzięki powszechnemu dostępowi do badań USG.
Debata wokół płynu Lugola w Polsce – skuteczność i konsekwencje
W odpowiedzi na zagrożenie, polskie władze podjęły bezprecedensową akcję profilaktyczną, podając płyn Lugola niemal 18,5 milionom osób w ciągu zaledwie trzech dni. Celem było nasycenie tarczycy stabilnym jodem, aby zablokować wchłanianie jego radioaktywnego izotopu. Działania te, szczególnie w odniesieniu do dzieci i kobiet w ciąży, były wówczas postrzegane jako kluczowe dla ochrony zdrowia publicznego i często stawiane za wzór szybkiej reakcji w sytuacji kryzysowej.
Po latach ocena tej akcji nie jest już tak jednoznaczna i stała się przedmiotem debaty ekspertów. Część z nich, w tym prof. Zbigniew Jaworowski, który rekomendował podanie jodu, przyznała później, że w świetle dokładniejszych danych o skali skażenia w Polsce, akcja mogła być nadmiarowa. Pojawiły się również hipotezy, że gwałtowny wzrost zachorowań na autoimmunologiczną chorobę Hashimoto w kolejnych latach mógł być częściowo skutkiem ubocznym masowego podania tak dużej dawki jodu. Choć jednoznaczne powiązanie jest trudne do udowodnienia, kontrowersje wokół płynu Lugola pokazują, jak wielką niewiadomą były realne skutki katastrofy w pierwszych dniach po wybuchu.
Niewidzialne rany. Strach, choroby psychosomatyczne i masowe aborcje
Skutki katastrofy w Czarnobylu to nie tylko nowotwory i choroba popromienna. Równie dotkliwe, choć trudniejsze do zmierzenia, okazały się konsekwencje psychospołeczne, które dotknęły miliony ludzi. Nagłe przesiedlenie ponad 350 tysięcy osób, utrata domu i dobytku, a przede wszystkim paniczny lęk przed niewidzialnym wrogiem, doprowadziły do fali problemów psychicznych. Wśród ewakuowanych i mieszkańców terenów skażonych zaobserwowano gwałtowny wzrost przypadków depresji, zaburzeń lękowych, a także alkoholizmu i chorób psychosomatycznych, wynikających z przewlekłego stresu.
Jednym z najbardziej dramatycznych przejawów tego strachu była ogromna liczba aborcji, do których dochodziło w całej Europie. Z obawy przed urodzeniem dzieci z ciężkimi wadami genetycznymi, wiele kobiet decydowało się na przerwanie ciąży. Szacuje się, że na Białorusi i Ukrainie w latach 1986-1987 liczba aborcji mogła sięgnąć nawet jednej trzeciej wszystkich urodzeń. Jak pokazały późniejsze, wieloletnie badania, lęk ten był nieuzasadniony – nie stwierdzono statystycznie istotnego wzrostu poważnych wad genetycznych u dzieci urodzonych po katastrofie. Była to tragedia napędzana przez dezinformację i brak rzetelnej wiedzy, której ofiarami stały się setki tysięcy nienarodzonych dzieci.
Czy elektrownia jądrowa w Czarnobylu jest czynna?
Czarnobylska Elektrownia Jądrowa, mimo katastrofy z 1986 r. w bloku 4, nadal nie została całkowicie zamknięta. Pozostałe reaktory działały do 2000 r. Nadal pracują tam osoby odpowiedzialne m.in. za bezpieczeństwo obiektu.
W Prypeci działały też wspomniane już zakłady Jupiter, które – według niektórych źródeł – mogły służyć do odzyskiwania plutonu 239 z prętów paliwowych.
Choć oficjalnie miały produkować elektronikę, liczne ślady i zabezpieczenia sugerują, że w rzeczywistości zakłady Jupiter miały wojskowo-jądrowy charakter. Zakłady działały nawet po katastrofie, o czym świadczą m.in. do dziś odnajdywane tam dokumenty, datowane na lata 90.
Pełnej skali skutków katastrofy z 1986 r. zapewne nigdy nie poznamy, podobnie jak nie jest znana prawda o zakładach Jupiter.
"Co się zdarzyło w Związku Radzieckim, to zostaje w Związku Radzieckim", mozna rzec, parafrazując znane powiedzenie, choć w rzeczywistości pełna wiedza o tym, co się stało w Czarnobylu i jakie miało skutki, pozostawała (i pozostaje) tylko w wąskim gronie prominentów i wierchuszki.
Czy w elektrowni w Czarnobylu ktoś pracuje?
Elektrownia w Czarnobylu ma zostać całkowicie wyłączona z eksploatacji do 2064 roku. Do tego czasu planowane jest zdemontowanie i dezaktywacja wszystkich konstrukcji, które zostaną następnie bezpiecznie wywiezione.
Proces może jednak ulec wydłużeniu z powodu możliwych "niespodzianek", zwłaszcza w reaktorze, który w 1986 r. uległ awarii.
Władze chcą przekształcić strefę wykluczenia w „strefę odrodzenia” – miejsce inwestycji, recyklingu i edukacji o katastrofie. Promieniowanie w zonie jest stale monitorowane i oceniane jako stabilne. Wszystkie źródła emisji są zlokalizowane i kontrolowane.
Ale te ambitne plany na razie hamuje wojna w Ukrainie. Po ataku rosyjskiego drona na elektrownię w lutym 2025 roku, zapewniano, że nie ma niebezpieczeństwa. Mimo to hasło "Czarnobyl" wciąż niesie ze sobą poczucie niepewności i zagrożenia.
Źródła:
- Державне спеціалізоване підприємство «Чорнобильська АЕС»
- Чернобыль. Как это было accidont.ru
- energetyka-jadrowa.cire.pl
- chornobyl.in.ua