- Stomatolog (2893 odpowiedzi)
- Okulista (1426 odpowiedzi)
- Logopeda - pedagog (174 odpowiedzi)
- Fizjolog żywienia (1716 odpowiedzi)
- Stylistka paznokci (160 odpowiedzi)
- Leczenie łysienia (12 odpowiedzi)
- Psycholog (2622 odpowiedzi)
- Ginekolog (3737 odpowiedzi)
- Dietetyk (2255 odpowiedzi)
- Chirurg plastyczny (338 odpowiedzi)
- Kardiolog (67 odpowiedzi)
- Anestezjolog (26 odpowiedzi)
- Pedagog (455 odpowiedzi)
- Ginekolog - położnik (21914 odpowiedzi)
poradnikzdrowie.pl
›Psychologia
›ORTOREKSJA - groźna choroba wynikająca z przesadnej dbałości o dietę - dieta, obsesja, ortoreksja, rygorystyczna dieta, zaburzenia odżywiania
ORTOREKSJA - groźna choroba wynikająca z przesadnej dbałości o dietę
Na ortoreksję szczególnie podatne są osoby dążące do perfekcji i skoncentrowane na sobie. Ortorektyk wierzy w to, że jeżeli będzie przestrzegał rygorystycznej diety, nie doświadczy chorób nękających współczesne społeczeństwa, a jego życiowe problemy rozwiążą się same.
Początek ortoreksji jest całkiem niewinny, podobnie jak we wszystkich uzależnieniach. Pewnego dnia zapada decyzja: „Nigdy więcej nie zjem czegokolwiek, co jest niezdrowe”. Cel szlachetny – zdrowe życie. Zaczyna się stosowanie różnych diet i precyzyjne planowanie codziennego jadłospisu. Potem następuje stopniowa eliminacja coraz większej liczby produktów. Zostają jedynie te, które wydają się niczym nieskażone. I tak krok po kroku wpada się w ortoreksję, czyli obsesję na punkcie zdrowego jedzenia. Termin ten wprowadził amerykański lekarz – Steven Bratman, który jako dziecko był alergikiem. Radykalna dieta antyuczuleniowa spowodowała, że coraz bardziej bał się jedzenia. Z wiekiem systematycznie wykreślał z jadłospisu coraz więcej produktów, które wydawały mu się szkodliwe czy wręcz toksyczne. Przygotowaniu posiłków poświęcał większość swojego czasu. Z jedno- albo kilkudniowym wyprzedzeniem planował menu. Pracował nawet nad stworzeniem diety cud, dzięki której człowiek uniknie chorób i dłużej zachowa młodość. Nie udało się. Aby przestrzec innych, nie tylko zdefiniował nową chorobę, ale też napisał o niej książkę – „W szponach zdrowej żywności”.
Ortoreksja, czyli jedzenie pod kontrolą
28-letnia Beata przez kilka lat była wegetarianką, potem weganką (czyli poza mięsem i wędlinami zrezygnowała także z produktów mlecznych). Z czasem planowanie posiłków zaczęło zajmować jej coraz więcej czasu, a to, co wybierała w sklepie, skrupulatnie sprawdzała. Jeśli buraki, to tylko z gospodarstw ekologicznych, makaron – z orkiszu, a do picia herbatka z pokrzywy i skrzypu (na poprawę cery). Wszelkie słodycze były zakazane. Każdy kęs musiał być przeżuty odpowiednią ilość razy, a wartość odżywcza posiłku dokładnie sprawdzona. Wszędzie widziała czyhające na jej zdrowie środki konserwujące, pestycydy, emulgatory itd. Przyszedł moment, gdy w sklepie nie mogła znaleźć niczego dla siebie, może jedynie otręby owsiane, kiełki lucerny czy żytnio-razowy chleb z pełnego przemiału na wodzie oligoceńskiej. Potrafiła przeprowadzić błyskawiczną analizę chemiczną tego, co ma na talerzu, i sprawnie wyciągnąć wnioski. W niskosłodzonym dżemie brzoskwiniowym widziała za dużo cukru, w grahamkach straszyły chemiczne ulepszacze, a w jogurtach konserwanty. Sałatę odstawiła ze względu na ołów, pomidory – bo pełne pestycydów. Przez ponad miesiąc jadła tylko tofu skropione olejem lnianym. Wierzyła, że dzięki temu będzie lepsza.
Gdy organizm osoby cierpiącej na ortoreksję się buntuje
Kiedy coraz więcej osób zaczęło zwracać jej uwagę, że chyba przesadza, tłumaczyła, że ma alergię pokarmową i prawie wszystko jej szkodzi. Zresztą rozmowy ze znajomymi nudziły ją niesamowicie, najlepiej czuła się w swoim towarzystwie. Nieprawidłowo zbilansowane posiłki doprowadziły Beatę do ogromnego niedoboru minerałów i witamin. Organizm zaczął się buntować i przestał funkcjonować tak, jak powinien. Pojawiły się bóle i zawroty głowy, kłopoty z pamięcią i koncentracją. Do tego dołączyły bóle brzucha, nudności, osłabienie, problemy z ciśnieniem, anemia i huśtawka nastrojów. Po pół roku takiej restrykcyjnej diety zanikła miesiączka, gdyż zaburzona została produkcja estrogenów odpowiedzialnych za regularność cykli. Niedobory energetyczne powodują zachwianie całej gospodarki hormonalnej organizmu. A to z kolei może prowadzić do pojawienia się stanów depresyjnych. Gdyby nie pomoc psychologa, na którą zresztą Beatę trzeba było bardzo długo namawiać, mogłoby się skończyć tragicznie. Po prawie rocznej terapii behawioralno-poznawczej, zmierzającej do korekty nawyków żywieniowych, walce z poczuciem niższości i uporaniu się z problemami w rodzinie (jej młodsza siostra była zawsze uważana przez rodziców za lepszą, zdolniejszą, ładniejszą) w końcu uwierzyła, że naprawdę jest wartościową osobą. Przestała obsesyjnie analizować każdy zjedzony kęs. Zrozumiała, że to jedzenie kontrolowało całe jej życie. W czasie terapii co jakiś czas wprowadza się do menu produkt uznawany przez ortorektyka za niezdrowy. Zjedzenie i zrozumienie, że nie wpłynął on znacząco ani na zdrowie, ani na wygląd, pozwala uświadomić choremu, że pewne kwestie były przez niego wyolbrzymiane i demonizowane. Teraz Beata powoli otwiera się na osoby, które są jej życzliwe. Woli pójść do kina, niż w samotności myśleć o tym, co zje następnego dnia.
A czy ten balsam jest na receptę i jaka jest jego pojemność za te 30 zł.
Skoro polecacie to moze faktycznie warto kupoic
22zl to zeczywiscie tanio ... wole lactovaginal niz ten co reklamuje Nłynarska ...tamto to jakas porazka ... stosowalam 2 miesiace i nie widzialam zeby co kolwiek sie zmienilo na lepsze
Mam 64 lata i ostatni wynik to 4,3 Żadnych objawów typu bóle , kłopoty z moczem itp OB=1 Normalne wyniki dla zdrowej osoby (rasy kaukaskiej to 0-4 ng/ml). Wraz z wiekiem może się pojawić wzrost ...







więcej