- Stomatolog (2893 odpowiedzi)
- Okulista (1426 odpowiedzi)
- Logopeda - pedagog (174 odpowiedzi)
- Fizjolog żywienia (1716 odpowiedzi)
- Stylistka paznokci (160 odpowiedzi)
- Leczenie łysienia (12 odpowiedzi)
- Psycholog (2622 odpowiedzi)
- Ginekolog (3737 odpowiedzi)
- Dietetyk (2255 odpowiedzi)
- Chirurg plastyczny (338 odpowiedzi)
- Kardiolog (67 odpowiedzi)
- Anestezjolog (26 odpowiedzi)
- Pedagog (455 odpowiedzi)
- Ginekolog - położnik (21913 odpowiedzi)
poradnikzdrowie.pl
›Psychologia
›MEDYTACJA to siła, która jest w każdym z nas - buddyzm, filozofia, Małgorzata Braunek, medytacja, psychologia
MEDYTACJA to siła, która jest w każdym z nas
Nie ukrywa swojego wieku, choć mogłaby z powodzeniem. „To, że koniec końców dobrze wyglądam, jest tylko... ubocznym skutkiem medytacji” – żartuje aktorka, Małgorzata Braunek.
Niechętnie zgadza się na wywiady, ale dla nas zrobiła wyjątek. Z aktorką Małgorzatą Braunek rozmawiamy o tym, co pomaga jej osiągnąć wewnętrzny spokój i równowagę – o trwającej blisko 30 lat przygodzie z buddyzmem.
Koledzy aktorzy mówią o Pani: „Jest jedną z nielicznych osób, która ma zdrowy dystans do świata i samej siebie”. Mają rację?
Nie do końca. Dystans oznacza pewną odległość, odseparowanie, a ja nie oddzielam się od tego, co mnie otacza. Przeciwnie – staram się być jak najbliżej ludzi i ich spraw. Może mam nieco bardziej filozoficzny stosunek do świata? Godzę się na to, co przynosi życie. Akceptuję je takim, jakie jest. Ale to zachowanie wynika naturalnie z buddyzmu, który praktykuję już prawie 30 lat.
Małgorzata Braunek
Urodziła się 30. 01.1947 r. w Szamotułach. Jest absolwentką warszawskiej PWST. Zagrała w ponad 20 filmach, m.in.: w „Żywocie Mateusza”, „Polowaniu na muchy”, „Trzeciej części nocy”, „Lalce”. Popularność przyniosła jej rola Oleńki w „Potopie”. W latach 1971–74 występowała także na scenie Teatru Narodowego w Warszawie. W latach 80. zerwała z aktorstwem.
Z pierwszego małżeństwa z reżyserem Andrzejem Żuławskim ma syna Xawerego (też reżysera), z obecnym mężem córkę Orinkę. Jest zwierzchnikiem Stowarzyszenia Buddyjskiego „Kandzeon”, wspiera ruch na rzecz praw człowieka w Chinach i akcje na rzecz zwierząt.
No właśnie. Nie urodziła się Pani w rodzinie buddyjskiej. Dlaczego więc zmieniła Pani wyznanie?
Wychowałam się w domu o tradycjach chrześcijańskich, katolicko-protestanckim. Między moimi rodzicami była nawet umowa, że jeśli urodzi się chłopiec, to – po ojcu – zostanie katolikiem, jeśli dziewczynka, to protestantką, po mamie. Ja z kolei żartuję, że skoro tata był katolikiem, a mama protestantką, to ja musiałam zostać buddystką. A poważnie mówiąc – do takiej decyzji trzeba dojrzeć, to jest bardzo długi proces. Tu chodzi o znalezienie siebie, w związku z tym trzeba sprawdzić i posmakować różnych rzeczy. Atmosfera lat 70. sprzyjała takim poszukiwaniom. Buddyzm stał się wtedy bardzo popularną filozofią – dla pewnych kręgów, ludzi myślących „inaczej”. Ja też chciałam poznać siłę medytacji. Zadawałam sobie pytania: kim jestem, dokąd zmierzam. I ogólne – po co człowiek żyje, czy życie ma sens. I koniec końców te poszukiwania doprowadziły mnie do buddyzmu.
Nie czuła się Pani wtedy w naszym katolickim kraju jak... odmieniec?
Tak się właśnie czułam. Zresztą, do tej pory czasami tak się czuję. Mam absolutną świadomość, w jakim kraju żyję i jak niepopularne jest nie być tutaj katolikiem, w ogóle być „innym”. Dla mnie wszelka „inność” była zawsze czymś naturalnym – tylko jako dziecko pragnęłam być taka sama jak inne dzieci. Ale też życie mi pokazało, że można tutaj żyć. Nasz rozwój duchowy jest w końcu sprawą indywidualną, wręcz intymną. Nieważne, czy co niedzielę idziemy do kościoła, czy medytujemy.
Co to jest buddyzm?
To nurt religijno-filozoficzny, który powstał w Indiach przed 2500 laty i rozszerzył się na inne kraje Azji, a w ciągu ostatnich dziesięcioleci zaczął przenikać również do Ameryki i Europy. Twórcą podwalin buddyzmu był Siddhartha Gautama, pochodzący z Nepalu mędrzec, któremu nadano przydomek Budda, czyli ten, który się przebudził, tj. przebudził się, by ujrzeć, czym jest rzeczywistość. Budda nie uważał się za boga i sami buddyści też go nigdy za takiego nie uważali. Buddyzm dzisiaj jest przede wszystkim indywidualną praktyką opartą na medytacji i zachowywaniu pewnych zasad etycznych, m.in. współczucia i przyjaznego nastawienia wobec wszystkich istot żywych.
Rzuciła Pani aktorstwo, będąc u szczytu kariery. Czy praktyka buddyjska miała ma to wpływ?
To się powiązało bardzo naturalnie, ale nie było przeze mnie zaplanowane. Bo ja nie dlatego odeszłam z zawodu, że postanowiłam zostać buddystką, ale dlatego, że chciałam coś ze sobą zrobić. Kiedy zaczynałam pracę, miałam tylko jeden cel: być dobrą aktorką. Nigdy nie chciałam być gwiazdą, to mnie bardzo deprymowało. Jednak moja kariera potoczyła się szybko, może nawet za szybko. Musiałam więc ją zastopować. Nie miałam wtedy pomysłu na to, co będę robić. Nie wiedziałam też, czy porzucam aktorstwo na zawsze, czy tylko na trochę. To nie było tak, że nadawałam się tylko i wyłącznie na terapię – choć i w niej szukałam ratunku. Potrzebowałam jednak czegoś głębszego, więc zakotwiczyłam w praktyce buddyjskiej.
A czy ten balsam jest na receptę i jaka jest jego pojemność za te 30 zł.
Skoro polecacie to moze faktycznie warto kupoic
22zl to zeczywiscie tanio ... wole lactovaginal niz ten co reklamuje Nłynarska ...tamto to jakas porazka ... stosowalam 2 miesiace i nie widzialam zeby co kolwiek sie zmienilo na lepsze
Mam 64 lata i ostatni wynik to 4,3 Żadnych objawów typu bóle , kłopoty z moczem itp OB=1 Normalne wyniki dla zdrowej osoby (rasy kaukaskiej to 0-4 ng/ml). Wraz z wiekiem może się pojawić wzrost ...





więcej