Polscy naukowcy zmieniają leczenie złamań. Śruby w kościach może zastąpić biomateriał

Złamanie nadgarstka lub stawu skokowego często oznacza skomplikowaną operację, metalowe śruby i długą rekonwalescencję. Naukowcy ze Szczecina pracują nad biomateriałem, który można wstrzyknąć do uszkodzonej kości. Preparat utwardza się pod wpływem światła, stabilizuje złamanie i z czasem zostaje zastąpiony przez naturalną tkankę kostną.

Zabieg z użyciem biomateriału LightBone na nadgarstku pacjenta, z wstrzyknięciem preparatu i naświetlaniem światłem UV utwardzającym kość. Widoczne narzędzia chirurgiczne oraz monitor z parametrami życiowymi w tle. Więcej o nowej metodzie leczenia złamań przeczytasz na Poradnik Zdrowie.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI Chirurdzy w rękawiczkach medycznych podczas operacji wstrzykują biomateriał w nadgarstek pacjenta, by wzmocnić złamaną kość i utwardzają go światłem, co ma zastąpić śruby. Czytaj więcej o tej technologii na Poradnik Zdrowie.
  • Naukowcy ze Szczecina opracowali rewolucyjny biomateriał LightBone, który ma szansę zmienić sposób leczenia skomplikowanych złamań kości nadgarstka i stawu skokowego.
  • Nowa technologia jest mniej inwazyjna niż tradycyjne śruby, utwardza się pod wpływem światła i ciepła, a po pewnym czasie całkowicie wchłania, ustępując miejsca narastającej tkance kostnej.
  • LightBone, obecnie na etapie badań przedklinicznych, ma potencjał, by w przyszłości znacząco skrócić czas hospitalizacji pacjentów i poprawić efektywność terapii.

Przełom w leczeniu złamań: Lekka kość zamiast śrub

Złamania kości, zwłaszcza te skomplikowane w obrębie nadgarstka czy stawu skokowego, od lat stanowią wyzwanie dla ortopedów. Tradycyjne metody, często wymagające inwazyjnych operacji z użyciem śrub i płytek, niosą ze sobą ryzyko i wydłużają rekonwalescencję. Ale to może się zmienić dzięki polskim naukowcom.

Zespół z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego (ZUT) w Szczecinie, we współpracy z chirurgami, opracował i testuje innowacyjny biomateriał o nazwie LightBone, czyli "Lekka Kość". Ten wstrzykiwalny preparat ma szansę zrewolucjonizować leczenie, oferując mniej inwazyjną alternatywę dla dotychczasowych procedur. LightBone to materiał, który wstrzykuje się przez małe nacięcie.

Jego wyjątkowość polega na tym, że utwardza się pod wpływem światła UV i temperatury ciała, działając jak stabilizator. Następnie, co jest jego ogromną zaletą, stopniowo wchłania się, ustępując miejsca naturalnie narastającej tkance kostnej.

Profesor Mirosława El Fray, kierująca pracami w Katedrze Inżynierii Polimerów i Biomateriałów na Wydziale Technologii i Inżynierii Chemicznej ZUT, podkreśla, że celem jest ułatwienie leczenia w miejscach szczególnie narażonych i trudnych do zaopatrzenia.

Złamana ręka lub noga? Zrób to zanim przyjedzie karetka. Instruktaż

Dlaczego nadgarstek i kostka wymagają specjalnej uwagi?

Profesor El Fray porównuje struktury biologiczne kości nadgarstka i kostki do pumeksu. Są one porowate i delikatne, co przy urazach często prowadzi do rozległych zgnieceń i poszarpanych ubytków. - Fokusujemy się na nadgarstku, na kostce, dlatego że te materiały biologiczne są słabe. Mój kolega lekarz porównuje je do pumeksu. Przy urazach następuje zgniot, ubytki kości są poszarpane.

Dla chirurga ręki to jest najtrudniejsze - wyjaśniła w rozmowie z PAP prof. El Fray. Właśnie w takich przypadkach LightBone ma okazać się niezastąpiony. Jego elastyczność pozwala na dopasowanie do miejsca urazu, a chirurg może precyzyjnie kontrolować proces utwardzania. To sprawia, że interwencja jest znacznie mniej inwazyjna, a czas pobytu pacjenta w szpitalu ulega skróceniu.

Dodatkowo, co stanowi kluczową przewagę nad tradycyjnymi śrubami czy płytkami ze stali szlachetnej lub tytanu, biomateriału nie trzeba usuwać, ponieważ z czasem ulega on całkowitej resorpcji, czyli wchłonięciu przez organizm. - Lekarz może ten materiał wstrzyknąć - zamiast "drutów" - i utwardzić jak plombę dentystyczną. Później można warstwowo dokładać, utykać - opisała technologię prof. El Fray.

Pierwsze obiecujące wyniki i plany na przyszłość

Technologia LightBone jest obecnie na etapie badań przedklinicznych. Pierwsze testy przeprowadzone na kościach królików przyniosły bardzo obiecujące rezultaty. Po sześciu tygodniach od wszczepienia próbek, analiza wykazała, że materiał nie tylko stabilizuje uszkodzone miejsca, ale również stymuluje tkankę kostną, prowadząc do zwiększenia jej gęstości. - Wyniki pokazały, że materiał stymuluje tkankę, jest nawet większa gęstość.

Pobieraliśmy wycinki kości, materiał stabilizuje defekt - zaznaczyła prof. El Fray. Naukowcy ze Szczecina przewidują, że za około pół roku będą w stanie określić dokładny czas wchłaniania się innowacyjnego wypełniacza. Pełna, dwunastomiesięczna analiza efektów działania LightBone będzie możliwa w grudniu 2026 roku.

Przed wprowadzeniem na rynek, LightBone będzie musiał przejść jeszcze kilkuletnie badania kliniczne z udziałem ludzi.

Kto stoi za innowacją i gdzie szukać wsparcia?

Nad rozwojem LightBone pracuje pięcioosobowy zespół, w skład którego wchodzą studenci oraz doświadczeni naukowcy, tacy jak dr Gokhan Demirci i dr inż. Archana Sumohan Pillai. Liderem projektu jest Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie (ZUT), a w przedsięwzięcie zaangażowany jest również Pomorski Uniwersytet Medyczny oraz szczecińscy chirurdzy: prof. Piotr Prowans i dr Adam Pawelczyk.

Rozwój biomateriału jest możliwy dzięki finansowaniu z Narodowego Centrum Nauki (NCN) w ramach projektu OPUS25, który pozwolił na stworzenie prototypu gotowego do testów. Technologia LightBone została również zgłoszona do programu PRIME Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, wspieranego z Funduszy Europejskich. Zespół ZUT aktywnie pracuje nad komercjalizacją i strategią rynkową.

Niedawno LightBone zdobył uznanie, wygrywając konkurs Idea Challenge podczas Carpathian Startup Fest 2026 w Jasionce, pokonując 175 innych zespołów z całej Polski. Warto dodać, że zgłoszenie patentowe LightBone zostało złożone we wrześniu 2025 roku.

Profesor El Fray podkreśla, że technologia ma potencjał podwójnego zastosowania (dual use), co oznacza, że oprócz rynku cywilnego, może znaleźć zastosowanie również w medycynie wojskowej. - Chcielibyśmy ten patent i wyniki badań wylicencjonować. Są polskie firmy działające w tym obszarze, rozwijające produkty kościozastępcze - podsumowała prof. El Fray, wskazując na dalsze kroki wdrożenia.

Siła Kobiet
CELIAKIA – choroba o której nikt nie wie. SIŁA KOBIET