- Prokuratura w Elblągu zawiesiła śledztwo w sprawie chirurga z Braniewa, który miał wykazywać pracę przez 72 godziny na dobę
- Lekarz zarabiał nawet 1,8 miliona złotych rocznie, pracując jednocześnie w kilku miejscach w szpitalu
- Śledczy czekają na opinię biegłego, która ma pomóc wyjaśnić niezwykłe rozliczenia i potencjalne nadużycia
Niewiarygodne rozliczenia i miliony na koncie. Dlaczego śledztwo w Braniewie wstrzymano?
Prokuratura Okręgowa w Elblągu bezterminowo zawiesiła śledztwo dotyczące chirurga ze szpitala w Braniewie, który miał rzekomo pracować przez 72 godziny w ciągu doby. Lekarz wykazywał taką aktywność, co pozwalało mu zarabiać nawet 1,8 miliona złotych rocznie. Chociaż sprawa budzi ogromne zdziwienie, prokuratorzy czekają na kluczową opinię biegłego, która ma rzucić światło na tę niezwykłą sytuację.
Sprawa budzi wiele pytań o funkcjonowanie szpitala i system rozliczeń w służbie zdrowia. Prokuratura, po zabezpieczeniu obszernej dokumentacji i przesłuchaniu świadków, jest na etapie, w którym dalsze działania wymagają specjalistycznej ekspertyzy. To właśnie dlatego, mimo powagi zarzutów, śledztwo zostało wstrzymane.
Biegli pod lupą. Dlaczego opinia jest kluczowa?
Prokurator Ewa Ziębka, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Elblągu, informuje, że śledczy zrobili wszystko, co było możliwe na obecnym etapie. Zebrany materiał dowodowy, obejmujący kilka lat działalności lekarza, trafił do biegłych. - Teraz zebrane dokumenty muszą przeanalizować biegli. Ponieważ z jednej strony jest to bardzo obszerny materiał, bo obejmuje kilka lat, a z drugiej strony tego typu biegłych nie ma wielu. Przy powołaniu do sprawy biegły poinformował nas, że sporządzanie opinii potrwa co najmniej kilka miesięcy. Z tego powodu zawiesiliśmy je do czasu uzyskania opinii biegłego - powiedziała prokurator Ziębka. Dodała, że dopiero po otrzymaniu opinii, prokuratorzy podejmą decyzje o dalszych krokach w postępowaniu.
Jak to było możliwe? Praca w trzech miejscach jednocześnie
Podejrzenia wobec chirurga pojawiły się po kontroli przeprowadzonej przez miejscowe starostwo powiatowe, które złożyło zawiadomienie w tej sprawie. Wyniki kontroli były zaskakujące. Przykładowo, w 2024 roku lekarz miał wykazać, że pracował aż 1,2 tysiąca godzin w miesiącu. To niemożliwe, biorąc pod uwagę, że miesiąc 31-dniowy ma jedynie 744 godziny. Jak to wytłumaczyć?
Lekarz miał jednocześnie podpisywać kilka umów i wykazywać, że w tym samym czasie przebywał na oddziale, dyżurował w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) oraz przyjmował w poradni. Dodatkowo, lekarz, którego dotyczą zarzuty, pełnił w szpitalu funkcję kierowniczą - odpowiadał za pion ds. lecznictwa, co mogło ułatwiać mu nietypowe rozliczenia.
Lekarz odszedł ze szpitala. Co dalej ze sprawą?
Chirurg, wobec którego toczy się śledztwo, nie pracuje już w szpitalu w Braniewie. Odszedł latem 2025 roku, po tym jak nowa prezeska placówki nie zgodziła się na kontynuowanie dotychczasowego modelu rozliczeń. Teraz wszystko zależy od opinii biegłego, która ma rozstrzygnąć, czy absurdalnie wysoki wymiar godzin był efektem błędów w systemie, czy celowego działania.
Sprawa z Braniewa to ważny sygnał dla całej służby zdrowia i przypomnienie o konieczności przejrzystości w rozliczeniach.