USG nie zawsze prawdę powie [WYWIAD]

Badanie ultrasonograficzne to jedno z popularniejszych badań diagnostycznych zlecanych przez lekarzy różnych specjalności. W świetle obowiązujących w Polsce przepisów gabinet USG może otworzyć każdy lekarz. Niestety, przekłada się to na jakość badań. O tym, na co warto zwrócić uwagę przed badaniem USG, rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Wiesławem Jakubowskim.

Badanie USG (ultrasonografia) pozwala uzyskać obraz narządów i tkanek ludzkiego organizmu. To badanie diagnostyczne do lecznictwa zostało wprowadzone w latach 60. ubiegłego wieku. Przeprowadzenie badania wydaje się proste, ale tak nie jest. Ocena widzianego obrazu zależy nie tylko od tego, czy pacjent właściwie przygotował się do badania, czy aparat jest sprawny. Przede wszystkim ważne jest to, czy wykonujący badanie lekarz potrafi właściwie odczytać i zinterpretować widziany obraz. Wydawałoby się, że tak stara metoda diagnostyczna powinna być bardzo precyzyjnym narzędziem. Niestety, wciąż czytamy o błędnych diagnozach stawianych na podstawie USG. Dlaczego tak się dzieje? Jak wybrać gabinet i specjalistę, aby badanie było wykonane rzetelnie i pokazywało prawdę o stanie naszego organizmu?
O tym, na co warto zwrócić uwagę przed badaniem USG, rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Wiesławem Jakubowskim.

  • Od ponad 30 lat zajmuje się Pan w sposób praktyczny i naukowy diagnostyką USG. Czy na przestrzeni tych lat poziom usług medycznych zmienił się?

Prof. Wiesław Jakubowski: Generalnie, tak. Jest to związane z kilkoma ważnymi elementami. Po pierwsze, wymagania pracodawców, dyrekcji szpitali są coraz wyższe wobec osób wykonujących badania ultrasonograficzne, co wymusza konieczność ciągłego dokształcania się lekarzy. Po drugie, mamy do dyspozycji coraz lepszy pod względem technicznym sprzęt. I po trzecie, coraz więcej badań wykonywanych jest nie przez ogólnych ultrasonografistów, ale przez specjalistów. Chodzi o to, że kardiolodzy uczą się wykonywania i czytania obrazów USG, aby lepiej diagnozować i leczyć choroby serca. Tak samo dzieje się w innych dziedzinach medycyny, w ortopedii, okulistyce czy w urologii.

  • A jednak nadal zdarzają się fatalne w skutkach pomyłki.

W.J.: To prawda. Według danych szacunkowych w 2013 r. do 15%, a w przypadku diagnostyki naczyń do 20% badań było nieprzydatnych lub mało przydatnych diagnostycznie. Ważne jest, że zdecydowanie zmniejszyła się liczba badań dających fałszywie dodatni lub fałszywie ujemny wynik. Upraszczając to stwierdzenie, chodzi o badania, na podstawie których rozpoznaje się chorobę, gdy jej nie ma, lub nie rozpoznaje się jej, gdy w narządach występują charakterystyczne dla niej zmiany.

  • Jak zatem mamy wybrać miejsce i specjalistę, do którego możemy mieć zaufanie?
  • W.J.: Przede wszystkim odradzałbym wykonywanie badań w pierwszym napotkanym gabinecie. Najpierw dowiedzmy się, jaką specjalizację ma pracujący w nim lekarz i jakie ma kwalifikacje. Fakt, że ktoś jest radiologiem lub diagnostą obrazowym, nie daje jeszcze gwarancji, że badanie tarczycy czy kolana będzie wykonane właściwie i zgodnie z faktami medycznymi zinterpretowane, ponieważ w ramach robienia specjalizacji lekarze nie są właściwie przygotowani do wykonywania USG. Stwierdzam to na podstawie wieloletnich obserwacji.

  • Mamy więc dobrze wyszkolonego lekarza, a co z aparaturą?
  • W.J.: Dla własnego bezpieczeństwa pacjent powinien sprawdzić, czy gabinet ma akredytację Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego. To ważne, ponieważ akredytację otrzymują gabinety, które gwarantują dobry poziom personelu, dobry poziom aparatury i godziwe warunki lokalowo-sanitarne. Dla przykładu, jeśli aparat przepracował pięć lat, to jego głowica musi przejść ocenę (test) w ośrodku certyfikowania, aby mieć pewność, że nadal może być wykorzystywana. Dobrym obyczajem jest umieszczenie wszystkich stosownych certyfikatów i akredytacji w miejscu widocznym dla pacjentów.

  • W internecie pełno jest opinii o lekarzach różnych specjalności wykonujących USG. Niektóre z nich są negatywne, inne zaś przedstawiają specjalistę w samych superlatywach. Czy warto się kierować takimi opiniami?
  • W.J.: Przestrzegałbym przed tym, ponieważ część z nich nie przystaje do prawdy ani o lekarzu, ani o gabinecie. Są opinie bardzo subiektywne, np. „bo doktor tylko raz się do mnie uśmiechnął”. Część to opinie bardzo krzywdzące, bo w internecie bezkarnie można napisać wszystko. Ja wykonuję badania USG w obu sektorach służby zdrowia ponad trzydzieści lat i wiem, że najlepszym informatorem o umiejętnościach lekarza jest rodzina, znajomi, którzy wcześniej korzystali USG w danym gabinecie. W Warszawie jest dziesięciu specjalistów, których mógłbym polecić z czystym sumieniem. Na różnych forach znajdziemy opisy lekarzy, gabinetów, badań. Radzę je dokładnie czytać i analizować. Im dłuższa informacja, tym mniej wiarygodna. Taka jest moja opinia.

  • Jak odnaleźć tych ludzi?
  • W.J.: Kilka lat temu rozważaliśmy zorganizowanie przy Polskim Towarzystwie Ultrasonograficznym poradnictwa w tym zakresie, ale prawnicy uznali, że to zły pomysł. Pacjent musi sam pytać.

  • Czy wysoka cena, jaką płacimy za badanie, jest gwarancją dobrej jakości?
  • W.J.: Nie. Drogie badania nie muszą być najlepsze. Na cenę badania wpływa wiele czynników, czasem decyduje o niej nawet moda na takie czy inne nazwisko. Usługi medyczne podlegają tym samym prawom, co wszystkie inne, ale za dużą przesadę uważam wycenę biopsji cienkoigłowej na 450 zł. Biopsja wykonana pod kontrolą USG nie powinna kosztować więcej niż 250 zł.

  • O czym jeszcze powinni pamiętać pacjenci?
  • W.J.: Wybór specjalisty, któremu mamy powierzyć ocenę swojego stanu zdrowia, powinien być dopasowany do naszych dolegliwości lub do wcześniej postawionego rozpoznania czy wdrożonego leczenia. Krótko mówiąc, jeśli mamy chore kolano, poszukajmy ortopedy, który specjalizuje się w robieniu USG. Jeżeli mamy problem z okiem – szukajmy okpisty. Osobiście potrafię rozpoznać ciało obce w gałce ocznej, ale nie wiem, jak należy dalej postępować. Umiem wykonać badanie USG dopochwowe, ale nie podejmę się interpretacji wyników. To należy do kompetencji ginekologów i położników. Warto o tym pamiętać, aby uniknąć złej diagnozy. Nieraz do naszego zakładu trafiają kobiety, które mają 5, czasem 6 różnych badań USG piersi, a których większość nie ma żadnej wartości diagnostycznej.

  • Stracone pieniądze?
  • W.J.: Nie tylko. Stres, niepokój o własne zdrowie, a w przypadkach, gdy nie rozpoznano zmian nowotworowych – znaczne opóźnienie leczenia, co może decydować o dalszych losach.

  • Czy lepiej korzystać z prywatnych czy z państwowych placówek?
  • W.J.: Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Mam swoją prywatną kolekcję kuriozalnych wyników zarówno z prywatnych, jak i z państwowych pracowni USG. Dlatego trzeba pytać, pytać i jeszcze raz pytać, kto robi badanie. Nie ma innego wyjścia. Pomimo ponad 20-letnich starań Towarzystwa i Izby Lekarskiej nie doczekaliśmy się dokumentu w randze rozporządzenia ministra zdrowia, który określałby warunki, kto, na jakim sprzęcie i gdzie może wykonywać badania USG.

    Ważne

    Największą gwarancją profesjonalizmu przy wykonywaniu badań USG jest certyfikat Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego. To dokument, wydawany po spełnieniu dość rygorystycznych warunków i tylko na pięć lat. Aby uzyskać certyfikat, lekarz musi co najmniej dwa lata zajmować się ultrasonografią, musi się wykazać samodzielnym wykonaniem 800 badań, uczestniczyć co najmniej w dwóch kursach z zakresu różnych zastosowań USG, zdać egzamin teoretyczny i praktyczny. Poza tym przyznany certyfikat musi być odnawiany w cyklach rocznych, co łączy się z uczestnictwem w kolejnych szkoleniach. Osoba, która chce zachować certyfikat, musi się systematycznie dokształcać.

    Czy artykuł był przydatny?
    Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.