Dlaczego HCV nazywamy „cichym zabójcą”?
Większość zakażonych osób nie ma pojęcia, że wirus HCV niszczy ich wątrobę. Proces ten może trwać nawet 20–30 lat. Jak zauważa Sebastian Gawlik, objawy są często tak niespecyficzne, że łatwo je pomylić ze zwykłym przemęczeniem lub lekką infekcją.
– To tykająca bomba. Idziesz do lekarza po dwóch dekadach i nagle słyszysz: marskość wątroby, potrzebny przeszczep – ostrzega Pan Wątroba.
Jak dochodzi do zakażenia? Krew to główny trop
Wokół HCV narosło wiele szkodliwych mitów. Najważniejszy fakt: to nie jest wirus przenoszony drogą kropelkową. Do zakażenia dochodzi wyłącznie poprzez kontakt z zakażoną krwią.
- Zagrożenia z przeszłości: Szczególnie narażone są osoby hospitalizowane w latach 80. i na początku 90. (czasy przed powszechnym stosowaniem narzędzi jednorazowych).
- Zabiegi medyczne i kosmetyczne: Niesterylne narzędzia u dentysty, tatuażysty czy kosmetyczki to potencjalne źródła ryzyka.
- Kontakty seksualne: Choć ryzyko jest mniejsze niż w przypadku HIV, wzrasta ono przy częstej zmianie partnerów lub współistniejących infekcjach.
– Jeśli chodzi o HCV, to mówimy przede wszystkim o krwi. Kontakty seksualne mają tu mniejsze znaczenie, zwłaszcza przy stałym partnerze. Ryzyko rośnie przy częstej zmianie partnerów, koinfekcji HIV czy określonych praktykach – tłumaczy Sebastian.
W jego przypadku najbardziej prawdopodobne źródło zakażenia sięga dzieciństwa. – Byłem często hospitalizowany, miałem kilka zabiegów medycznych. Podejrzewam, że to było właśnie w okresie dziecięcym – mówi.
Eksperci podkreślają, że szczególnie lata 80. i początek 90. były okresem zwiększonego ryzyka zakażeń szpitalnych, gdy nie stosowano jeszcze powszechnie jednorazowych narzędzi.
Największy mit: „Przecież byłem szczepiony!”
To najczęstszy błąd, z którym spotyka się Sebastian Gawlik. Wiele osób myśli, że jest bezpiecznych, bo przyjęły cykl szczepień w szkole lub przed operacją.
– Nie ma szczepionki przeciwko HCV – podkreśla Sebastian Gawlik. – Bardzo wiele osób jest przekonanych, że jest zaszczepionych, ale w rzeczywistości chodziło o szczepienie przeciw WZW typu B.
Dlaczego szczepionka na HCV wciąż nie powstała? – Ten wirus jest niezwykle przebiegły. Ma kilka podtypów, które cały czas się zmieniają. Bardzo łatwo się wymyka – wyjaśnia Sebastian, porównując HCV do HIV, wobec którego również nie udało się stworzyć skutecznej szczepionki.
Choroba, która nie boli… aż boli za bardzo
Najbardziej niebezpieczna w HCV jest jego podstępność. – Ten wirus może funkcjonować w organizmie 20–30 lat, nie dając objawów albo dając niespecyficzne, grypopodobne symptomy – mówi Gawlik.
Wiele osób dowiaduje się o chorobie dopiero wtedy, gdy dochodzi do poważnych powikłań. Dziś lekarze widzą coraz więcej pacjentów w wieku 30–40 lat, u których HCV zostało wykryte dopiero na zaawansowanym etapie choroby.
Test, który zajmuje chwilę i ratuje życie
Mimo że HCV jest groźne, dzisiejsza medycyna daje nam potężne narzędzia do walki. Diagnostyka jest błyskawiczna, a nowoczesne terapie – w przeciwieństwie do tych sprzed lat – są bardzo skuteczne i mało obciążające dla organizmu.
Co możesz zrobić już dziś?
- Wykonaj test na przeciwciała anty-HCV (można go zrobić w większości laboratoriów, często bez skierowania).
- Sprawdź swoją historię medyczną, jeśli przechodziłeś zabiegi przed 1992 rokiem.
- Edukuj bliskich – wczesne wykrycie wirusa pozwala na całkowite wyleczenie, zanim dojdzie do nieodwracalnych uszkodzeń wątroby.
Jak można się uchronić przed zakażeniem? Jak wyglądał proces leczenia u Sebastiana? O tym mówimy w najnowszym odcinku Gadaj Zdrów.