Prof. Krzysztof Łukaszuk: Naprotechnologia nie zastąpi in vitro

2016-01-07 11:02 Marta Nowik - Dziennik.pl

Brakuje wiarygodnych, recenzowanych publikacji naukowych na temat skuteczności naprotechnologii. Tymczasem o efektywności i bezpieczeństwie metody in vitro powstały setki tysięcy prac – mówi prof. dr hab. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

  • MARTA NOWIK: Prof. Jerzy Radwan, współtwórca głośnego sukcesu z 1987 roku, czyli narodzin pierwszego w Polsce dziecka z in vitro, mówi wprost, że naprotechnologia to hipokryzja, ponieważ to nic innego jak "zwykłe postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne, które my, lekarze zajmujący się leczeniem niepłodności, stosujemy u par chcących zajść w ciążę". Zgadza się Pan z tym stanowiskiem?
  • Prof. dr hab. KRZYSZTOF ŁUKASZUK - ginekolog-położnik, androlog i endokrynolog, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA: Taka jest prawda. Para, która trafia do kliniki leczenia niepłodności, jest w pierwszej kolejności poddawana szczegółowej diagnostyce. Ocenia się tak zwaną rezerwę jajnikową i przebieg cyklu kobiety, analizuje parametry nasienia mężczyzny. Na podstawie licznych badań – laboratoryjnych i obrazowych, a także wywiadu medycznego – lekarz proponuje sposób postępowania. Czasem po prostu zaleca się parze dalsze naturalne starania o dziecko, niekiedy proponuje się regpację cyklu z wykorzystaniem leków lub drobne zabiegi chirurgiczne. Metody wspomaganego rozrodu, takie jak inseminacja czy zapłodnienie in vitro rozważane są wyłącznie jako ostatnie rozwiązanie.

  • Dlaczego więc naprotechnologię przedstawia się jako alternatywę dla in vitro?
  • Naprotechnologia nie jest alternatywą dla innych metod wspomaganego rozrodu. Trudno jest powiedzieć, dlaczego niektórzy w ten sposób ją przedstawiają... Postępowanie bazujące na naturalnych procesach oraz metody medycyny wspomaganego rozrodu uzupełniają się, a nie wykluczają. Naprotechnologię stosuje się u wąskiej grupy par starających się o potomstwo. Kompleksowa diagnostyka i podstawowe metody wspierania płodności są proponowane pacjentom jako standardowy element działania. Niekoniecznie pod nazwą naprotechnologii. Dopiero kiedy okazują się nieskuteczne, sięga się po pozostałe metody.

  • W jakich przypadkach naprotechnologia okazuje się kompletnie bezradna?
  • Na pewno może być wsparciem dla par, u których nie zdiagnozowano istotnych zaburzeń, najczęściej w tak zwanej niepłodności idiopatycznej, czyli takiej, której przyczyn nie potrafimy jednoznacznie wskazać. Wyznaczenie optymalnego czasu na poczęcie dziecka może pomóc parom współżyjącym rzadko lub nieregparnie. Farmakoterapia powinna być zalecana z kolei paniom doświadczającym nieznacznych zaburzeń hormonalnych, zaś leczenie operacyjne – od którego jednak odchodzi się na całym świecie ze względu na istotne ryzyko powikłań – może przynieść rezptaty u części pacjentek z drobnymi zmianami w narządach rodnych. Naprotechnologia będzie jednak nieskuteczna wobec męskiej niepłodności, na przykład obniżonych parametrów nasienia, zaburzeń w produkcji plemników czy niedrożności nasieniowodów. Nie pomoże również w przypadku niedrożności jajowodów, zaawansowanej endometriozy, nieprawidłowości genetycznych oraz w wielu innych sytuacjach, które długo można by wyliczać.

    Cały wywiad na stronie Dziennik.pl

    Dziennik.pl
    Czy artykuł był przydatny?
    Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
    KOMENTARZE
    KK
    |

    Niestety nie masz racji. Daj znac jak wam sie uda... Najwiekszy problem klinik Napro to ich motywacja ideologiczna. Ich priorytetem jest odwiedzenie par od in vitro, a dopiero pozniej pomoc w poczeciu potomstwa. Wiele przyczyn nieplodnosci pozostaje nieznana i czesto usuniecie w miare oczywistych przyczyn o ktorych piszesz nie prowadzi do wyleczenia. Wtedy jedynym wyjsciem pozostaje in vitro. Poza tym lykanie koenzymu Q10 nie ma sensu bo zwiazek jest najzwyczajniej w swiecie trawiony i nie ma szans trafic do mitochondriow gdzie jest potrzebny. Firmy produkujace suplementy robia na tym swietny biznes poparty mocnym marketingiem. Tak samo jak firmy produkujace "leki homeopatyczne", ktore nie sa niczym innym jak cukrem... Normalne kliniki leczenia nieplodnosci oferuja dokladnie to samo co napro, oraz znacznie, znacznie wiecej. Powodzenia dla wszystkich starajacych sie i dla tych ktorym sie udalo :)

    Lidia
    |

    Nie wiem czemu Pan profesor napisał nieprawdę. Ja od roku leczę się metodą naprotechnologii w Instytucie Rodziny w Warszawie. Szczegółowe badania wykazały u mnie endometriozę, niedrożny jajowód, rozchwiane hormony. Wszystkie te schorzenia z powodzeniem leczą kliniki Napro. In Vitro nie jest jedyną opcją. Mój mąż miał bardzo słabe wyniki nasienia. Tu również profesor się myli - lekarz naprotechnolog skierował mojego męża na operację usunięcia żylaków powrózka nasiennego, przepisał stymulację hormonalną: Clostilbegyt/Letrozol oraz liczne suplementy (koenzym Q10, l-karnityna, astaksantyna, witamina E, EPA). W wyniku kuracji wyniki męża znacznie się poprawiły. Nie jest zatem prawdą, że dla mężczyzn ze słabym nasieniem jedynym ratunkiem jest In Vitro. Trzeba wpierw odnaleźć przyczynę słabego nasienia. Często problem zaczyna się na talerzu.